Odwołane spotkanie 8. kolejki PGE Ekstraligi pomiędzy Betard Spartą Wrocław a Gezet Stalą Gorzów nadal wywołuje ogromne emocje. Choć oba kluby skupiają się już przede wszystkim na nowym terminie meczu wyznaczonym na 23 czerwca, do całej sytuacji wracają kolejne osoby związane ze środowiskiem żużlowym. Tym razem bardzo mocno wypowiedział się były prezes Stali Gorzów, Ireneusz Maciej Zmora.
Jego słowa, które padły na antenie Telewizji Gorzów, były niezwykle ostre. Były działacz nie tylko zakwestionował zasadność odwołania spotkania, ale również skrytykował prezesa Ekstraligi Żużlowej Wojciecha Stępniewskiego oraz samą Betard Spartę Wrocław.
Warto jednak przypomnieć pełny kontekst wydarzeń z poprzedniego tygodnia, bo przedstawiany przez Zmorę obraz sytuacji nie uwzględnia wszystkich faktów.
Co powiedział Ireneusz Maciej Zmora?
Były prezes gorzowskiego klubu rozpoczął swoją wypowiedź od bardzo mocnych słów.
— Moim zdaniem Stal Gorzów została paskudnie ograna. Nie chcę powiedzieć, że oszukana. Ta cała sytuacja jest szyta bardzo grubymi nićmi.
Następnie odniósł się do słów prezesa Ekstraligi Żużlowej Wojciecha Stępniewskiego, które padły podczas Magazynu PGE Ekstraligi w Canal+.
— Bardzo nie podobała mi się wypowiedź prezesa Stępniewskiego, który sugerował, że przecież Wrocław nie ma wielkich oczu na myśl o Stali Gorzów. To jest wypowiedź absolutnie niegodna prezesa Ekstraligi. On nie powinien w ogóle takich słów używać. On ma reprezentować całą spółkę i kierunek tej spółki, a nie w taki złośliwy sposób kierować swoje uwagi do kibiców czy do opinii publicznej.
Jeszcze dalej poszedł w kolejnej części rozmowy.
— Uważam, że moim zdaniem tam był kant. Wiele na to wskazuje, że ten mecz mógł się spokojnie odbyć, ale się nie odbył, ponieważ Sparta Wrocław, która jest trapiona kontuzjami, nie mogła wystąpić w pełnym składzie.
Najwięcej kontrowersji wzbudziły jednak jego słowa dotyczące plandeki na Stadionie Olimpijskim.
— Plandeki nie położono w poniedziałek, bo nie chcieli pojechać w niedzielę meczu ze Stalą Gorzów. To jest proste i oczywiste. Dorabia się do tego tylko ideologię polegającą na tym, że pogoda była taka, że uniemożliwiała to jechanie. Zawody U24 powinno się odwołać i plandekę położyć w poniedziałek i ona powinna leżeć cały czas aż do meczu. Odwołać można to w ostatniej chwili, a prognozy się zmieniały na korzyść.
Na zakończenie były prezes Stali stwierdził:
— Te zawody by się odbyły, gdyby ta plandeka była tak położona, jak powinna być położona, a to, że ktoś z Wrocławia przesyła jakieś pismo mówiące o tym, że im pozalewało studzienki, prądu nie mają i nic by nie działało… No jaj sobie nie róbmy. Wtedy zalewa stadion, kiedy jest mecz ligowy, a Wrocław jest kontuzjowany. Taka jest moja perspektywa tej całej sprawy.
Fakty, o których warto pamiętać
Wypowiedzi Ireneusza Macieja Zmory są bardzo stanowcze, jednak nie uwzględniają całego harmonogramu wydarzeń zaplanowanych na Stadionie Olimpijskim.
Kluczowym elementem jest fakt, że w tygodniu poprzedzającym mecz ligowy obiekt miał być wykorzystywany także do innych zawodów.
Na wtorek 9 czerwca zaplanowano spotkanie U24 Ekstraligi, natomiast we czwartek 11 czerwca miał odbyć się czwórmecz pierwszej rundy ćwierćfinałowej Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów.
Oznacza to, że stadion nie był przygotowywany wyłącznie pod niedzielny mecz PGE Ekstraligi. W praktyce wcześniejsze rozłożenie plandeki na kilka dni oznaczałoby konieczność rezygnacji również z innych zawodów lub ich wcześniejszego odwołania.
To właśnie ten element często pomijany jest w publicznej dyskusji.
Sparta rzeczywiście chciała uniknąć meczu?
To główna teza stawiana przez byłego prezesa Stali. Problem polega jednak na tym, że nie przedstawiono żadnych dowodów potwierdzających takie przypuszczenia.
Zmora opiera swoją ocenę na własnej interpretacji wydarzeń i sytuacji kadrowej wrocławskiego zespołu.
Faktem jest, że Sparta miała problemy zdrowotne w składzie. Faktem jest również, że obiekt we Wrocławiu zmagał się z konsekwencjami intensywnych opadów. Jednak stwierdzenie, że spotkanie zostało odwołane wyłącznie dlatego, iż gospodarze nie chcieli jechać meczu, pozostaje opinią byłego działacza, a nie potwierdzonym faktem.
Warto zauważyć, że oficjalne stanowisko gorzowskiego klubu było zdecydowanie bardziej wyważone. Stal po przełożeniu spotkania nie prowadziła publicznej ofensywy medialnej, skupiając się przede wszystkim na przygotowaniach do nowego terminu zawodów.
Nowa data już wyznaczona
Cały spór nie zmienia jednego – mecz nie został anulowany, a jedynie przełożony.
Nowy termin spotkania Betard Sparta Wrocław – Gezet Stal Gorzów wyznaczono na 23 czerwca.
To właśnie wtedy oba zespoły będą mogły rozstrzygnąć sportową rywalizację na torze. Dla kibiców będzie to najlepsza odpowiedź na wszystkie spekulacje, które pojawiły się po wydarzeniach z połowy czerwca.
Jedno jest pewne. Choć od odwołania meczu minęło już kilka dni, emocje wokół tej decyzji wciąż są ogromne. Wypowiedź Ireneusza Macieja Zmory tylko dolała oliwy do ognia, ale nie zmieniła faktu, że sprawa ma znacznie więcej odcieni niż wynikałoby to z przedstawionej przez niego narracji.








