Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Michael Jepsen Jensen na dobre zniknął z absolutnego światowego topu. Duńczyk, który przed laty uchodził za jeden z największych talentów światowego żużla, długo nie potrafił wrócić do regularnej jazdy na poziomie Speedway Grand Prix. Sezon 2026 staje się jednak dla niego czymś więcej niż tylko kolejną próbą odbudowy kariery. Coraz więcej wskazuje na to, że popularny „MJJ” ponownie zaczyna odnajdywać swoje miejsce wśród najlepszych zawodników świata.

Po słabym otwarciu cyklu w niemieckim Landshut Duńczyk odpowiedział w najlepszy możliwy sposób podczas Grand Prix Czech w Pradze. Awans do finału i czwarte miejsce były nie tylko ważnym wynikiem sportowym, ale również ogromnym impulsem mentalnym dla zawodnika, który po raz pierwszy od 2015 roku wrócił do pełnego cyklu Speedway Grand Prix.

Dziś Jepsen Jensen zajmuje dziesiąte miejsce w klasyfikacji mistrzostw świata z dorobkiem 16 punktów i coraz wyraźniej pokazuje, że nie zamierza być jedynie tłem dla największych gwiazd światowego speedwaya.

Fatalne Landshut i szybka reakcja

Początek sezonu Grand Prix nie był dla Duńczyka udany. W inauguracyjnej rundzie w Landshut zdobył zaledwie dwa punkty i wyraźnie brakowało mu odpowiedniego rytmu. Sam zawodnik nie zamierza jednak dramatyzować i podkreśla, że błędy są naturalnym elementem procesu powrotu do elity.

– „Praga była poprawą względem poprzedniego turnieju, a właśnie tego potrzebowaliśmy. Nadal nie czułem się super dobrze, ale na pewno nastąpił progres i był to dla mnie pewnego rodzaju impuls. Manchester zapowiada się ekscytująco” – przyznał Jepsen Jensen.

Duńczyk otwarcie mówi, że powrót do Speedway Grand Prix po latach nie jest prosty. Tempo rywalizacji, presja i poziom całego cyklu znacząco różnią się od ligowej codzienności.

– „W Landshut popełniliśmy błędy. To mój pierwszy powrót do Speedway Grand Prix po latach, więc myślę, że można zaakceptować pewne niepowodzenia. Uczymy się na błędach” – powiedział zawodnik.

„Nie trzeba wszystkiego wywracać”

Wypowiedzi Duńczyka pokazują, że w jego teamie nie ma paniki mimo trudniejszego początku sezonu. Jepsen Jensen podkreśla, że nawet gdy nie czuł się w stu procentach komfortowo, nadal prezentował solidny poziom w rozgrywkach ligowych.

– „Landshut było po prostu dniem do zapomnienia. Mimo że nie czułem się na sto procent, w ligach i tak prezentowałem się przyzwoicie. To nie jest tak, że musimy wszystko wywracać do góry nogami i właśnie tego nie zrobiliśmy. Musimy wierzyć w pakiet, który mamy” – zaznaczył.

Te słowa dobrze pokazują obecne podejście zawodnika. W poprzednich latach Jepsen Jensen wielokrotnie zmagał się z problemami sprzętowymi, zmianami koncepcji i brakiem stabilizacji. Tym razem Duńczyk wydaje się dużo spokojniejszy i bardziej świadomy tego, czego potrzebuje.

Praga dała mu ogromny zastrzyk pewności siebie

Największym przełomem okazał się turniej w Pradze. Jepsen Jensen po raz pierwszy w tym sezonie awansował do finału Grand Prix i był to już piąty finał GP w jego karierze.

Co istotne, zawody odbywały się na torze, który doskonale zna z wcześniejszych lat. Ostatni raz ścigał się tam w cyklu Grand Prix jeszcze w 2015 roku.

– „To dość specyficzne miejsce. Praga zawsze jest bardzo ważnym turniejem w sezonie, szczególnie gdy w finale jedzie tylu świetnych zawodników” – mówił Duńczyk.

Jepsen Jensen zwrócił uwagę również na historyczne znaczenie czeskiej rundy dla całego cyklu mistrzostw świata.

– „Praga ma opinię turnieju bardzo ważnego dla końcowego układu klasyfikacji. Wielu zawodników, którzy osiągali tutaj dobre wyniki, później zdobywało mistrzostwo świata. Dlatego ten rezultat był ważny także dla mojej głowy” – przyznał.

Lider GKM-u i coraz mocniejszy zawodnik GP

Forma Michaela Jepsena Jensena ma ogromne znaczenie nie tylko dla cyklu Grand Prix, ale również dla Bayersystem GKM-u Grudziądz. Duńczyk jest jednym z liderów sensacyjnego lidera PGE Ekstraligi i praktycznie w każdym meczu odgrywa kluczową rolę.

W Grudziądzu od początku sezonu podkreślano, że powrót „MJJ-a” do światowej elity może dodatkowo napędzić cały zespół. Dziś widać to coraz wyraźniej. Jepsen Jensen nie tylko regularnie punktuje, ale również sprawia wrażenie zawodnika odbudowanego mentalnie.

Coraz częściej przypomina tego żużlowca, którego przed laty uważano za przyszłego mistrza świata.

Manchester kolejnym testem

Przed Duńczykiem teraz niezwykle ważny weekend w Manchesterze, gdzie odbędą się dwie rundy Speedway Grand Prix Wielkiej Brytanii. To właśnie tam okaże się, czy progres widoczny w Pradze był jedynie pojedynczym wyskokiem formy, czy początkiem stabilnego powrotu do światowej czołówki.

Sam zawodnik pozostaje ostrożnym optymistą.

– „Jest wiele pozytywów, na których możemy budować. Nadal mamy kilka rzeczy do poprawy. Mam nadzieję, że w Manchesterze będzie jeszcze lepiej” – zakończył Michael Jepsen Jensen.

Po latach pełnych sportowych zakrętów Duńczyk znów zaczyna przypominać zawodnika, którego świat żużla znał z jego najlepszych sezonów. A jeśli obecny trend się utrzyma, Michael Jepsen Jensen może jeszcze mocno namieszać zarówno w Grand Prix, jak i w PGE Ekstralidze.

Źródło: fimspeedway.com
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix