Sytuacja w Moonfin Malesa Ostrów Wielkopolski staje się coraz bardziej niepokojąca. Zespół, który przed sezonem wymieniano w gronie kandydatów do walki o najwyższe cele w Metalkas 2. Ekstraliga, po czterech kolejkach znajduje się na samym dnie tabeli. Bilans trzech porażek w czterech meczach oraz styl, w jakim zostały one odniesione, budzą poważne obawy o przyszłość drużyny.
Największym problemem są jednak nie wyniki jako takie, lecz postawa liderów – zawodników, którzy mieli stanowić fundament zespołu.
Liderzy bez formy – największe rozczarowanie sezonu
Przed rozpoczęciem rozgrywek oczy kibiców skierowane były przede wszystkim na dwóch byłych mistrzów świata: Tai Woffinden oraz Chris Holder.
Obaj mieli być gwarancją jakości, doświadczenia i punktów. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała te oczekiwania.
- Holder w ostatnich spotkaniach punktuje zdecydowanie poniżej możliwości,
- Woffinden również nie spełnia pokładanych w nim nadziei, notując nierówne występy.
W przegranym meczu z Abramczyk Polonia Bydgoszcz (39:51) ich dorobek był daleki od poziomu, jakiego wymaga się od liderów tej klasy.
Jednostkowe przebłyski to za mało
Na tle słabo spisującej się drużyny wyróżnia się praktycznie tylko Frederik Jakobsen, który regularnie dostarcza solidne zdobycze punktowe. Wsparcie daje także Gleb Czugunow oraz młodzież, która – paradoksalnie – często prezentuje się lepiej niż doświadczeni liderzy.
To jednak zdecydowanie za mało, by myśleć o stabilnych wynikach.
Dodatkowym problemem jest słabsza dyspozycja zawodnika do lat 24 – Jakuba Krawczyka, który również nie spełnia oczekiwań.
Bajerski nie ukrywa rozczarowania
Coraz bardziej bezpośredni w swoich ocenach jest trener zespołu, Tomasz Bajerski. Po ostatnich meczach – szczególnie po porażce w Pile i przegranej u siebie z Bydgoszczą – szkoleniowiec jasno dał do zrozumienia, że sytuacja wymaga zdecydowanych działań.
W rozmowie dla Radia Centrum (źródło: rc.fm) powiedział:
„Dlatego po porażce w Pile, pojechaliśmy jeszcze ten mecz z Bydgoszczą w tym samym składzie, ale już przed niedzielnym meczem rozmawialiśmy. Niestety, nie przyniosło to efektu. Po raz kolejny walczymy z przeciwnościami losu i będziemy myśleć, co dalej z tym zrobić. Na tę chwilę dobrze jedzie tylko Frederik Jakobsen i młodzież, która robi robotę. Trochę dorzuca Gleb Czugunow, a reszta drużyny niestety słabo”.
To jedna z najmocniejszych wypowiedzi szkoleniowca w tym sezonie – i jasny sygnał, że cierpliwość się kończy.
Co dalej? Transfery czy desperacja
W obliczu kryzysu klub zaczyna rozglądać się za możliwymi wzmocnieniami.
W odwodzie pozostają:
- Tomasz Gapiński – doświadczony zawodnik i trener młodzieży,
- Jonas Seifert-Salk – posiadający tzw. kontrakt warszawski.
Na rynku dostępni są również inni zawodnicy, jednak żaden z nich nie daje gwarancji znaczącej poprawy wyników.
To stawia działaczy przed trudnym wyborem:
- zaufać obecnym liderom i czekać na ich przełamanie,
- czy zaryzykować i postawić na mniej znane nazwiska.
Sezon, który miał wyglądać inaczej
Jeszcze kilka tygodni temu w Ostrowie mówiło się o walce o czołowe lokaty i realnej szansie na fazę play-off. Obecnie celem staje się wyjście z kryzysu i odbudowa formy zespołu.
Największym problemem nie jest brak potencjału – ten wciąż istnieje – lecz brak stabilności i formy kluczowych zawodników.
Czas decyzji
Każda kolejna porażka będzie pogłębiać kryzys i zwiększać presję na sztab szkoleniowy oraz zawodników. W żużlu, gdzie sezon jest krótki, a margines błędu niewielki, zwlekanie z decyzjami może okazać się kosztowne.
Moonfin Magnus Ostrów stoi dziś na rozdrożu.
Jeśli liderzy nie wrócą do formy – nawet najsilniejsze nazwiska nie uchronią tej drużyny przed sportową katastrofą.
Źródło: rc.fm
Zdjęcie: publiczny FB Radio Centrum 106,4








