Jeszcze kilka miesięcy temu wydawało się, że PRES Grupa Deweloperska Toruń rozpocznie sezon jako główny kandydat do ponownego zdobycia drużynowego mistrzostwa Polski. Zespół, który w 2025 roku sięgnął po złoty medal PGE Ekstraligi, zachował trzon składu i miał dysponować jedną z najmocniejszych formacji w całych rozgrywkach.
Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana.
Po ośmiu kolejkach torunianie zajmują dopiero piąte miejsce w tabeli i coraz częściej muszą odpierać pytania nie o walkę o złoto, lecz o sam awans do fazy play-off. Po porażce 41:49 w Lesznie sytuację drużyny ocenili trener Piotr Baron oraz były reprezentant Polski i ekspert Canal+, Krzysztof Cegielski.
Leszno zabrało nie tylko punkty
Przegrana na torze Fogo Unii Leszno okazała się dla torunian wyjątkowo bolesna.
Nie chodzi wyłącznie o sam wynik. Jeszcze większe znaczenie może mieć utrata punktu bonusowego. W pierwszym spotkaniu PRES Toruń wygrał bowiem z beniaminkiem jedynie 46:44. Wysoka porażka w rewanżu sprawiła, że dodatkowy punkt trafił na konto leszczynian.
W niezwykle wyrównanej tabeli PGE Ekstraligi takie straty mogą mieć ogromne znaczenie na finiszu rundy zasadniczej.
Baron uspokaja nastroje
Mimo coraz większej presji trener Piotr Baron nie zamierza składać broni.
Szkoleniowiec przypomniał, że sezon jeszcze się nie skończył i przed jego zespołem pozostaje sześć spotkań, które mogą całkowicie zmienić układ tabeli.
– To zależy czy tak faktycznie jest pod względem sportowym. Mamy przed sobą jeszcze 6 meczów, zanim nadejdzie faza play-off. Wtedy zobaczymy, kto się do niej dostanie. Na pewno dużo się pisało w mediach, że to mecz ostatniej szansy, ale wydaje mi się, że jeszcze 6 przed nami, więc na tym się skupiamy.
Baron podkreślił również, że porażka w Lesznie nie była dla sztabu szkoleniowego wielkim zaskoczeniem.
– Spodziewaliśmy się tak trudnego spotkania. Niestety przegraliśmy, z czego oczywiście się nie cieszymy. Jedziemy dalej i skupiamy się na następnych meczach. Zawodnicy starali się jak mogli. Nie każdy jednak potrafił się odpowiednio dostroić do tego toru.
Trener zwrócił także uwagę na coraz większe wyrównanie ligi.
– Jeśli ktoś dobrze śledzi, to w ubiegłym roku końcówkę mieliśmy faktycznie bardzo dobrą na własnym torze. Początek nie był jednak w naszym wykonaniu najlepszy. Tak to dzisiaj wygląda, że drużyny z pozycji 1-7 są bardzo wyrównane i każdy jedzie doskonale. Przez to strasznie ciężko zdobywa się punkty.
Cegielski: „Jest kłopot”
Choć Krzysztof Cegielski nie skreśla jeszcze torunian, jego diagnoza jest znacznie bardziej niepokojąca.
Były reprezentant Polski przyznaje wprost, że sytuacja mistrzów kraju jest trudna i nie takiego rozwoju wydarzeń spodziewano się przed rozpoczęciem sezonu.
– Sytuację rzeczywiście mają trudną. Tak to niespodziewanie wyszło. Przed sezonem wszyscy spodziewali się, że napędzeni tytułem zaczną zmiatać kolejnych rywali, a tu nagle wyskoczyli kontrkandydaci do play-off, których nikt się nie spodziewał. Nadspodziewanie dobrze jedzie Grudziądz, zaskakuje Leszno, dołączyć do gry chciałby też Gorzów. W tabeli jest niesamowity ścisk i kilka meczów będzie decydujących. Nie skreślałbym jednak jeszcze Torunian. Jeśli w najbliższej kolejce wygrają u siebie z Orlen Oil Motorem Lublin, to dalej będą się liczyć.
To właśnie postawa nieoczekiwanych kandydatów do czołowej czwórki sprawiła, że droga Torunia do play-offów stała się znacznie trudniejsza niż zakładano.
Margines błędu praktycznie zniknął
Po porażce w Lesznie coraz częściej pojawiają się głosy, że torunianie muszą wygrać niemal wszystkie pozostałe mecze.
Cegielski patrzy jednak na sytuację nieco szerzej.
– Musiała nie musiała. Innych też czekają trudne mecze. Nie jest powiedziane, że wszystko będą wygrywać. Na pewno jednak w Toruniu nie mają co patrzeć na innych, tylko szybko muszą opanować własny skład, w którym pojawiły się dziury.
I właśnie te „dziury” ekspert uważa za największy problem aktualnych mistrzów Polski.
Juniorzy i Bloedorn nie dają tyle, ile oczekiwano
W opinii Cegielskiego jednym z głównych źródeł problemów jest formacja młodzieżowa oraz pozycja zawodnika U24.
– Juniorom KS Toruń trudno się jedzie na tak wysokim poziomie, zawodnik U24, czyli Norick Bloedorn, też ma problem ze zdobywaniem punktów, a do tego znakomita czwórka seniorów już nie jedzie tak bezbłędnie jak w zeszłorocznych play-offach. Zawsze ktoś zawali. Czasu jest mało. Nie wiem, czy trenerowi Baronowi uda się ustabilizować formę młodzieżowców i Bloedorna. Może gdyby mieli możliwość skorzystania z zagranicznego juniora, to by to wyglądało inaczej, ale nie mają ze względu na koncepcję składu tylko z dwoma polskimi seniorami.
To niezwykle trafna diagnoza. W poprzednim sezonie niemal każdy element toruńskiej układanki funkcjonował perfekcyjnie. Dziś wystarczy słabszy występ jednego lub dwóch zawodników, by cały zespół miał problemy z wygrywaniem spotkań.
Michelsen największym rozczarowaniem
Najwięcej uwagi ekspert poświęcił jednak Mikkelowi Michelsenowi.
Duńczyk był w poprzednim sezonie jednym z liderów drużyny i dziewiątym najskuteczniejszym zawodnikiem całej PGE Ekstraligi ze średnią 2,149 punktu na bieg.
Obecnie jego wyniki są znacznie słabsze. Średnia na poziomie 1,714 punktu na bieg sprawia, że znajduje się dopiero w trzeciej dziesiątce ligowych klasyfikacji.
Zdaniem Cegielskiego właśnie tutaj leży klucz do poprawy sytuacji Torunia.
– I tu jest kłopot. Cóż z tego, że są przebłyski, jeśli za chwilę są duże problemy. Bez ustabilizowania formy Duńczyka play-offy rzeczywiście mogą im uciec.
To zdanie można uznać za najważniejszą diagnozę całej sytuacji.
Najważniejszy mecz sezonu?
Przed PRES Grupą Deweloperską Toruń niezwykle trudne tygodnie. Już najbliższe spotkanie z Orlen Oil Motorem Lublin może mieć ogromne znaczenie dla dalszych losów zespołu.
Porażka może jeszcze bardziej skomplikować sytuację mistrzów Polski. Zwycięstwo pozwoli natomiast wrócić do gry o czołową czwórkę i odzyskać nieco spokoju przed decydującą częścią sezonu.
Jedno jest pewne – drużyna, która jeszcze niedawno była symbolem stabilności i siły, dziś znajduje się pod ogromną presją. A jak słusznie zauważył Krzysztof Cegielski, czasu na naprawienie błędów pozostało już bardzo niewiele.
Źródło wypowiedzi: przegladsportowy.onet.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap








