Andžejs Lebiediew, mistrz Europy z 2017 roku i jeden z najbardziej walecznych zawodników w stawce, zdecydował się na poważną zmianę w swojej karierze. Łotysz odchodzi z Stali Gorzów i w sezonie 2025 będzie reprezentował barwy Stelmetu Falubazu Zielona Góra.
Transfer ten wzbudził duże emocje w środowisku żużlowym, bo Lebiediew był łączony z kilkoma innymi klubami – m.in. z GKM Grudziądz i ROW-em Rybnik. Ostatecznie wybrał jednak Zieloną Górę, choć – co sam podkreśla – nie z powodów finansowych.
Dlaczego Falubaz?
Podczas prezentacji swojego wyboru, Lebiediew powiedział wprost:
– Postawiłem na Falubaz, bo wreszcie chciałbym jeździć w klubie, który walczy o górną połówkę tabeli i chce medalu. Mam już dość czytania o tej całej „klątwie”, która podobno spada na zatrudniającego mnie klub. Chcę udowodnić, że jestem zawodnikiem, który daje zespołowi siłę, a nie obciążenie.
Słowa te jasno wskazują, że ambicje sportowe były kluczowym argumentem przy podpisywaniu kontraktu.
Koniec „klątwy Lebiediewa”?
W ostatnich latach wokół Łotysza narosła legenda, że jego obecność w składzie oznacza kłopoty dla drużyny. Fakty są takie, że w 2023 roku Lebiediew spadł z ligi z Wilkami Krosno, a w 2024 z Unia Leszno. Z tego powodu niektóre kluby – jak GKM Grudziądz czy ROW Rybnik – zrezygnowały z jego usług, obawiając się „etykiety pechowego transferu”.
Teraz jednak sytuacja wygląda inaczej. Stal Gorzów, z której odchodzi Łotysz, walczyła o utrzymanie w play-downach z Włókniarzem Częstochowa i niestety będąc faworytem tej rywalizacji, przegrała te zmagania będąc gorsza w dwumeczu od ekipy spod Jasnej Góry 85-95. Teraz Gorzowianie będą toczyć bezpośredni bój o utrzymanie w PGE Ekstralidze z drużyną Innpro ROW-u Rybnik. Jeśli tę batalię wygra Stal, to Gorzowian czeka jeszcze baraż z drugą drużyną Metalkas 2. Ekstraligi. Będzie to ktoś z dwójki Unia Leszno, Polonia Bydgoszcz. I Jeśli po tych czterech meczach Stal zdoła się utrzymać, Lebiediew zerwie z łatką „zawodnika-klątwy”. Ale o tym przekonamy się dopiero 5 października br. (chyba, że Gorzowianie przegrają dwumecz z Rybniczanami – ale wtedy łatka „zawodnika-klątwy” nie zostanie zdjęta z Łotysza…
Finansowe kulisy transferu
Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Lebiediew nie wybrał Zielonej Góry z powodu wyższej oferty. W Falubazie ma zarabiać 800 tysięcy złotych za podpis i 8 tysięcy za punkt – dokładnie tyle, ile w Gorzowie.
Dla porównania, klub z Zielonej Góry przygotował wcześniej gigantyczny kontrakt dla Maksyma Drabika – 1,1 mln zł za podpis i 11 tys. za punkt. Gdy Polak odrzucił ofertę, miejsce w budżecie zostało, ale Lebiediew zaakceptował mniejsze warunki.
Niektóre źródła podają, że zawodnik może otrzymać dodatkowe 300 tys. zł za podpis i 3 tys. zł za punkt jako bonus, ale nie jest to potwierdzone.
Nowy układ sił w Falubazie
Falubaz buduje drużynę z myślą o walce o podium PGE Ekstraligi. W 2025 roku barwy zielonogórskiego klubu reprezentować będą m.in.:
- Leon Madsen
- Dominik Kubera
- Przemysław Pawlicki
- Damian Ratajczak
- Andžejs Lebiediew
Taki skład ma realne szanse na walkę o medal mistrzostw Polski.
Transfer o podłożu sportowym
Historia Lebiediewa pokazuje, że żużlowiec wreszcie chciał postawić na stabilny i ambitny projekt, zamiast ryzykować kolejne rozczarowania. Zielona Góra daje mu tę szansę – a Falubaz zyskuje zawodnika z ogromnym sercem do walki, który już nie raz udowadniał, że potrafi być liderem drużyny.
Dla samego zawodnika transfer ten może okazać się przełomowy. Jeśli z Falubazem uda się osiągnąć sukces, na zawsze zerwie z „klątwą”, która przez ostatnie dwa sezony ciążyła mu jak kamień u szyi.






