Krzysztof Meyze jest  jednym z najlepszych polskich arbitrów. Jednak podczas sędziowania ostatniego meczu ligowego pomiędzy Fogo Unią Leszno a For Nature Solutions Apatorem Toruń popełnił jeden błąd, który wypaczył wynik rywalizacji tych drużyn.

Jesteśmy tylko ludźmi i był to jeden jedyny błąd popełniony przez tego arbitra w tym sezonie. Czasu już się nie cofnie. Ale jak sam zainteresowany mówi: Byłem przygotowany, że w końcu i ja będę musiał się pomylić, ale nigdy nie sądziłem, że spadnie na mnie aż taka fala hejtu, a już nigdy nie przypuszczałem, że ja i moja rodzina będziemy zastraszani.

Od niedzielnego wieczora na mój profil oraz profile mojej żony i syna w mediach społecznościowych wysłano blisko tysiąc mówiąc bardzo delikatnie – obraźliwych wiadomości. Grożono nam śmiercią, wyzywano całą moją rodzinę, kibice grozili, że zniszczą nam życie. Wiadomości i telefonów było tak dużo, że wykasowanie ich wszystkich zajęło nam kilka godzin. Problem w tym, że choć od meczu minęły już cztery dni, to kolejne wiadomości wciąż spływają.

Po tym co doświadczam, już wiem, że wcześniejsze samobójstwa zawodników nie były przypadkiem. – zakończył arbiter.

A przecież żużel to sport wielopokoleniowy i rodzinny…

Właśnie 30 maja 2004 r Rafał Kurmański zawodnik ZKŻ tu Zielona Góra został znaleziony martwy w pokoju hotelowym. Niespełna 22-letni zawodnik popełnił samobójstwo. Powiesił się na klamce od drzwi do łazienki w hotelu Qubus w Zielonej Górze. Zawodnik urodzony 22 sierpnia 1982 roku był wychowankiem zielonogórskiego klubu. Kurmański starty w lidze rozpoczął bardzo szybko – bo już w wieku 17 lat. Miał wielki talent do ścigania się na żużlowych torach. Wielu fachowców przepowiadało mu wielkie sukcesy w tej dyscyplinie sportu. W rodzinnym mieście szybko stał się idolem.

Na pierwsze sukcesy nie musiał długo czekać. W 2001 r został indywidualnym wicemistrzem Europy do lat 19. Dwukrotny uczestnik finału Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów (2002-6m., 2003-7m.), brązowy medalista Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski (2000, 2003), szósty zawodnik Indywidualnych Mistrzostw Polski w sezonie 2002. Zdobywca złotego (2001) i brązowego (2002) medalu Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych.

W 2003 wystąpił z dziką kartą podczas Grand Prix Europy w Chorzowie. Uzbierał wówczas 3 punkty, zajmując 19 miejsce. Udało mu się nawet wygrać wyścig siódmy.

Jest sporo materiałów poświęconych tragicznej śmierci utalentowanego, młodego żużlowca z Zielonej Góry.

Nadal nie wiadomo jakie były motywy postępowania 22-letniego żużlowca ZKŻ Zielona Góra – Rafała Kurmańskiego, który powiesił się w nocy z soboty na niedzielę w jednym z hoteli. Czy była to presja wywierana na niego?

W noc poprzedzającą tragedię policja zatrzymała Rafała Kurmańskiego, gdy ten prowadził samochód w stanie nietrzeźwym. Miał 0,8 promila alkoholu we krwi. Stracił prawo jazdy. Podobno zawodnik groził, że popełni samobójstwo, tak jak miesiąc wcześniej jego kolega z toru Robert Dados. Później wynajął pokój w hotelu.

Ale prawdopodobnie to nie był jednak powód, że zdecydował się popełnić samobójstwo.

W Zielonej Górze mówiono wtedy, że Kurmański pochodzący z rozbitej rodziny – matka alkoholiczka, ojciec dawno porzucił rodzinę – pozostawiony bez opieki, wpadł w złe „narkotykowe” towarzystwo.

Świadczy o tym chociażby wydarzenie w jednym z lokali na kilka tygodni przed śmiercią zawodnika, kiedy grupa młodych mężczyzn z Kurmańskim pobiła niemalże do nieprzytomności barmana. Prokuratura prowadziła wówczas w tej sprawie postępowanie.

Rafał sprawiał często wrażenie odludka. Miał swój świat, ale za to nikt jego ganił. Słyszałem i widziałem, że zaczął spotykać się w „nieciekawym” towarzystwie, kojarzonym z narkotykami. Ale nie rozumiem dlaczego posunął się tak daleko – powiedział anonimowo o Kurmańskim jeden z zawodników.

Legenda zielonogórskiego klubu Andrzej Huszcza, który jeździł w parze z „Kurmankiem” tak wspomina zawodnika:

Pracowity talent, bardzo dobry chłopak.Pamiętam, jak przyszedł bardzo młody, jak nam pomagał, chodził, brudził się przy tych motorach, w oponach siedział. Jak inne dzieci biegły do piaskownicy, to on do klubu. Traktował to już jako obowiązek, lubił pracować. Nawet nie trzeba było go prosić. Jak przyjeżdżałem i miałem wyciągać motory z busa, to od razu przylatywał i pomagał. Działaliśmy jak dobry mechanik i pomocnik, który wie, jaki klucz ma podać. I tak został przy tym żużlu.

Andrzej Huszcza dodaje:

Bardzo myślał na torze. Jak jechał, to miał tyle spokoju… Przy takiej szybkości zwykle nie ma czasu na myślenie, bo trzeba dobrze wejść w wiraż i za chwilę wyjść, a u Rafała ten czas jakby się wydłużał. Pamiętam taki mecz w Rybniku. On jechał pierwszy, ja trzeci. Zobaczył mnie gdzieś kątem oka i w pewnym momencie tak umiejętnie przyblokował rywala, a ja od razu to wykorzystałem. Niesamowity luz miał w tym wszystkim.

Maciej Noskowicz, dziennikarz radiowy i komentator w stacji Canal+ tak mówi o Rafale:

Technika i wachlarz umiejętności Kurmańskiego to była ekstraklasa. To był gość, który równał się z Tomaszem Gollobem, jeśli chodzi o nieprzymykanie gazu, technikę, ataki. Jak atakował, to z precyzją, serduchem, ale też rozsądnie. Jeśli gdzieś wjeżdżał, to nie dlatego, że był wariatem, tylko wiedział, że jest w stanie to zrobić. Gdy pojawiał się na torze, to wiedziałem, że coś będzie się działo, że posypią się iskry, ale w sensie pozytywnym. Jak na tak młody wiek, to nie wiem, czy ta technika nie była lepsza niż u Golloba, u którego w czasach juniorskich widać było brawurę, a u Kurmańskiego niezwykłą dojrzałość.

Możemy znaleźć także relację pana Leszka, taksówkarza, który jako ostatni przewoził Rafała Kurmańskiego:

Mogło być przed północą, gdy dostałem zlecenie na Kraszewskiego. Pojechałem. Kurmański stał tam z kimś. Jak wsiadł, to zapytał: Proszę pana, czy na stacji CPN można kupić linkę holowniczą? Odpowiedziałem, że tak. Podjechaliśmy, wysiadł. Tam ktoś go rozpoznał, bo było „Cześć, cześć”. Wrócił z linką i powiedział tak: Teraz pojedziemy do Cigacic na most. Gościu chce się powiesić – pomyślałem. Gdybyśmy tam pojechali, ja bym go samego nie zostawił. Ale zmienił decyzję: Wie pan co, to pojedziemy pod stadion, tylko tam z tyłu, od strony kas. Nic, tylko chce się powiesić. Jechaliśmy już w stronę stadionu, gdy na wysokości Polskiej Wełny zapytał, czy w pobliskim hotelu będą wolne pokoje. Odpowiedziałem, że na pewno. Chciał jeszcze podjechać na stację benzynową. Poprosił, żebym kupił mu pół litra. Kupiłem. Wtedy pomyślałem, że zmienił decyzję. Przed hotelem próbowałem jeszcze zagadać: Słuchaj, widzę, że masz problem, co się stało? Powiedział, że w klubie nikt go nie rozumie, że policja zabrała mu prawo jazdy. Tłumaczyłem, że to jeszcze nie koniec świata, że to nie przekreśla życia. Ale nie chciał rozmawiać. Dałem mu numer telefonu do siebie. Mówiłem, że jeżdżę do rana, że jak będzie chciał, to przyjadę, pogadamy. Wróciłem na postój i opowiedziałem o tym chłopakom, ale jakoś specjalnie się nie zainteresowali. Na drugi dzień usłyszałem od kolegi: Wiesz co, Kurmański się powiesił. Od razu pojechałem na policję.

Andrzej Huszcza o śmierci swojego kolegi z drużyny:

Przy takim rozwoju byłby bardzo wysoko. Bo cały czas szedł w górę. Byłby najlepszy! No kurdę, dla mnie to niepojęte. Nie wiem, nie rozumiem…

Dlaczego młody żużlowiec popełnił samobójstwo? Tego niestety, nie dowiemy się już nigdy.

Tajemnicę o przyczynach śmierci Rafał Kurmański zabrał ze sobą do grobu.

W Internecie jest wiele filmów poświęconych Rafałowi Kurmańskiemu. Poniżej prezentujemy jeden z nich: