We wszystkich sportach zespołowych a także w większości pozostałych istnieją jakieś rozgrywki drużynowe. Ich specyfiką jest to, iż każdy zespół (zazwyczaj klub) wystawia własną drużynę.

Liczebność zawodników z danego klubu w zawodach jest bardzo różna w zależności od dyscypliny. Na przykład w Ekstraklasie tenisa stołowego w Polsce (kobiet i mężczyzn) zespół na mecz ligowy składa się z 3 zawodników i ewentualnych rezerwowych. W hokeju na lodzie bywa iż klub wystawia na mecz aż 22 zawodników.

Niezależnie od dyscypliny nie każdy sportowiec reprezentuje na tyle wysoki poziom sportowy, by reprezentować silny bądź nawet średniej klasy klub. Tak jest również oczywiście w żużlu.

Niestety żużlowcy mają o wiele trudniej niż ich koleżanki i koledzy z innych dyscyplin sportu. Przeciętnej klasy piłkarz nie zagra w Ekstraklasie, 1 lidze czy nawet 2 lub 3. Klubów piłkarskich mamy jednakże kilka tysięcy. Zawodnik kochający futbol a z wielu powodów nie reprezentujący wysokiego poziomu sportowego ma możliwość grania w którejś z niższych lig. Znajdzie się dla niego miejsce w którymś z tysięcy zespołów, choćby w A-klasie, B-klasie lub C-klasie (siódmy, ósmy i dziewiąty poziom rozgrywkowy).

To samo się tyczy koszykarzy, siatkarzy czy tenisistów stołowych. W „czarnym sporcie” ilość drużyn mamy jednak znikomą. Żużlowcy nie mieszczący się w składach drugoligowych muszą niestety kończyć kariery.

Nie mamy czwartej czy piątej klasy rozgrywkowej, tak jak w niejednym sporcie. Wielka szkoda, gdyż zawodnicy ci reprezentują często całkiem przyzwoity poziom sportowy, chcą uprawiać swój ukochany sport.

Jedyną szansą dla kontynuowania karier przez takich zawodników jest stworzenie dla nich jakiejś dodatkowej rywalizacji. Mógłby być to na przykład cykl turniejów indywidualnych, lub nawet kilka takich cykli. Zorganizowanie nawet jednych takich zawodów przez każdy klub w Polsce dałoby około 20 turniejów!

Żużlowcy ci mogliby uprawiać swój ukochany sport a sam żużel skorzystałby na tym, gdyż większa liczba zawodników uprawiających daną dyscyplinę sportu jest zawsze dla niej wartością dodaną. Oczywiście, ilość kibiców kupujących bilety na takie zawody nie byłaby duża a koszty nie są małe.

Seria turniejów rozgrywanych na różnych torach, być może, jednak znalazłaby jakiegoś sponsora a być może same kluby (zwłaszcza Ektraligowe) sfinansowałyby jeden turniej w roku na swoim torze, by umożliwić tym zawodnikom dalsze starty na żużlu.

Sami zawodnicy startując w takich zawodach zdołaliby być może znaleźć jakichś sponsorów. Czy nie żal nam gdy 23-25 letni zawodnik, którego lubimy kończy karierę? Taka rywalizacja pozwoli nam nadal oglądać jego występy, już nie wśród najlepszych w lidze, lecz wśród pasjonatów, kochających żużel.