W Polsce kasują miliony. Żużel stworzył własną ligę płacową, nieosiągalną dla reszty świata
Niedawno na naszych łamach pisaliśmy min. o słowach byłego prezesa PZM Andrzeja Witkowskiego, który zwracał uwagę na to, że to prezesi klubów – rywalizując między sobą o jak najlepszych zawodników – przez lata podbijali stawki, aby przyciągnąć gwiazdy do swoich drużyn. To właśnie ten mechanizm doprowadził do sytuacji, w której zarobki w polskim żużlu stały się absolutnie bezkonkurencyjne na świecie.
A tegoroczne liczby potwierdzają jedno: PGE Ekstraliga funkcjonuje dziś w finansowej rzeczywistości, do której nikt inny na świecie nawet się nie zbliża.
Siedmiu żużlowców przekroczyło próg 3 milionów złotych
W żadnym innym kraju żużlowcy nie są w stanie zbliżyć się do kwot, jakie oferują polskie kluby. Dane są jednoznaczne:
aż siedmiu zawodników PGE Ekstraligi w 2025 roku zarobiło ponad 3 miliony złotych.
To więcej niż zarobki gwiazd w piłkarskiej Ekstraklasie czy siatkarskiej PlusLidze, nie mówiąc o koszykarskiej Orlen Basket Lidze.
A wszystko to pomimo faktu, że żużel to sport niszowy w skali globalnej. A powszechnie wiadomo, że na speedweay na świecie raczej się zwija, niż rozwija. W Wielkiej Brytanii bankrutuje klub za klubem, a deweloperzy zamieniają stadiony żużlowe w osiedla mieszkaniowe. Ale u nas żużel funkcjonuje w specjalnej bańce finansowej, która prędzej czy później i tak pęknie. Tylko czy wtedy będzie co zbierać?
Średni realny kontrakt topowego zawodnika w Polsce wygląda następująco:
- ok. 1 mln zł za podpis,
- 10 tys. – 12 tys. zł za punkt,
- niektórzy nawet więcej dzięki dodatkowym bonusom, które oprócz oficjalnych stawek dotychczas funkcjonowały. Nowe przepisy PGE Ekstraligi eliminują te „dodatki” finansowe. Czy skutecznie? Czas pokaże.
W tegorocznym sezonie 21 zawodników miało podobne lub jeszcze wyższe umowy, a połowa żużlowców najlepszej ligi świata zarobiła między 2,5 a 4 mln złotych.
Co istotne – lista najbogatszych żużlowców nie pokrywa się z tabelą ligową. W słabszych klubach często można zarobić… więcej. Wszystko dlatego, że prezesi muszą płacić, aby zatrzymać liderów. A że klub słabszy – to i liderzy mogą jeździć więcej – np. nawet po siedem razy w spotkaniu ligowym (jako rezerwa taktyczna oraz jako „zz”).
Koszty duże, ale zarobki gigantyczne
Żużlowcy ponoszą ogromne wydatki – nawet około miliona złotych rocznie, licząc:
- wynagrodzenia mechaników,
- kupno i serwis sprzętu,
- transport,
- przygotowania,
- dojazdy i regularne treningi.
Ale mimo tych kosztów, przychody w Polsce są nieporównywalne z jakimikolwiek innymi rozgrywkami żużlowymi na świecie.
Do kontraktów ligowych trzeba bowiem doliczyć:
- dodatkowe kontrakty sponsorskie – nawet powyżej 500 tys. zł rocznie,
- zarobki w Grand Prix – 200–600 tys. zł,
- przychody z ligi szwedzkiej i innych startów – 300–500 tys. zł.
Zmarzlik poza zasięgiem – 4,1 mln zł z Ekstraligi i nawet 10 mln zł całościowo
Najlepiej zarabiającym żużlowcem pozostaje Bartosz Zmarzlik.
Dzięki kontraktom sponsorskimi – m.in. ORLEN – może podwoić wpływy z toru. Łącznie jego roczne przychody mogą sięgać nawet około 10 mln zł.
Sam kontrakt ligowy to:
- ok. 1,5 mln zł za podpis,
- 12 tys. zł za punkt,
- co przełożyło się na 4,1 mln zł zarobku w 2025 roku.
To absolutny rekord.
Za jego plecami – Madsen, Thomsen, Vaculik i… finanse słabszych klubów
Drugie miejsce zajął Leon Madsen z wynikiem 3,47 mln zł. Mimo słabego sezonu i braku awansu Falubazu do czwórki, jego kontrakt należał do najwyższych: ok. 1,2 mln zł za podpis i 12 tys. zł za punkt.
Tuż za nim znaleźli się zawodnicy Stali Gorzów – Anders Thomsen (3,405 mln zł) i Martin Vaculik (3,396 mln zł). Obaj skorzystali na tym, że Stal pojechała aż 20 meczów. Nawet późniejsza obniżka stawki z 11 tys. zł za punkt do 5,5 tys. zł nie zmniejszyła ich wysokich wpływów.
Jason Doyle i rekord wszech czasów za jeden mecz – 270 tys. zł
Jednym z najciekawszych przypadków sezonu jest Jason Doyle, który zarobił 3,24 mln zł.
Australijczyk pobił przy okazji rekord jednorazowej wypłaty w Ekstralidze:
- 240 tys. zł za mecz ze Spartą – 20 punktów ,
- 270 tys. zł za mecz ze Stalą – 15 punktów,
dzięki umowie gwarantującej 150% stawki za punkt w meczu o utrzymanie.
To absolutny rekord w historii rozgrywek.
Patryk Dudek – skromniejsze stawki, wielkie wyniki
Lider mistrzów Polski, Patryk Dudek, zarabia:
- 1 mln zł za podpis,
- 10 tys. zł za punkt.
Dzięki temu, że jako jedyny w zespole przekroczył 200 punktów, osiągnął 3,15 mln zł.
Łaguta tuż poniżej granicy 3 mln zł.
Artiom Łaguta z Betard Sparty Wrocław zdobył 199 punktów, co przełożyło się na 2,99 mln zł zarobku – dokładnie na styku granicy 3 milionów.
Elita liczna jak nigdy. Aż 14 kolejnych zawodników między 2,5 a 2,9 mln zł
To kolejny dowód, że Ekstraliga działa w innych warunkach ekonomicznych niż reszta świata.
Przedział 2,5–2,9 mln zł objął co najmniej 14 zawodników.
Dla porównania – w Szwecji i Anglii takie kwoty są nieosiągalne.
OFICJALNY RANKING 2025 – NAJLEPIEJ ZARABIAJĄCY ŻUŻLOWCY
- Bartosz Zmarzlik – 4,1 mln zł
- Leon Madsen – 3,47 mln zł
- Anders Thomsen – 3,405 mln zł
- Martin Vaculik – 3,396 mln zł
- Jason Doyle – 3,24 mln zł
- Patryk Dudek – 3,15 mln zł
- Artiom Łaguta – 2,99 mln zł
Źródło: wp.sportowefakty.pl
Zdjęcie: Marek Niewiedzioł






