To miała być wizytówka najlepszej ligi świata. Pełne stadiony, wielkie pieniądze, topowi zawodnicy i produkt, którym Polska chwali się na całym żużlowym globie. I faktycznie – pod względem sportowym oraz finansowym trudno PGE Ekstralidze cokolwiek zarzucić. Problem w tym, że za tą błyszczącą fasadą coraz wyraźniej widać pęknięcia. A te najmocniej odczuwają… kibice.

Bo w polskim żużlu coś zaczyna iść w bardzo niepokojącym kierunku. Najpierw decyzje podejmowane ponad głowami fanów, później chaos organizacyjny, aż w końcu sytuacje, które trudno nazwać inaczej niż zwykłym brakiem szacunku. Kibic – ten, dla którego teoretycznie istnieje cały ten sport – staje się dodatkiem. Tłem. Problemem do „zabezpieczenia”.

Najlepszym przykładem jest to, co od lat dzieje się przy okazji wyjazdów kibiców na mecze do Torunia. Stadion nowoczesny, infrastruktura na najwyższym poziomie, wielomilionowe inwestycje – a jednocześnie realia, które bardziej przypominają minioną epokę niż XXI wiek. Sprzedaż biletów dla kibiców gości wciąż odbywa się stacjonarnie, w kasie przed stadionem (choć fani gospodarzy wejściówki mogą nabywać przez internet) co samo w sobie brzmi jak żart w dobie cyfryzacji. Do tego dochodzą ograniczenia dotyczące opraw, flag czy nawet podstawowych elementów dopingu.

Ale to dopiero początek. Największe emocje budzi sposób traktowania kibiców przyjezdnych przez służby porządkowe. Szpaler uzbrojonych oddziałów prewencji, eskorty jak dla groźnych przestępców, zamknięte korytarze przejścia z autobusu na stadion i z powrotem. Wiele osób – szczególnie tych starszych – nie ma wątpliwości: to obrazy, które przywołują skojarzenia z czasami ZOMO i realiami PRL-u. Trudno się dziwić, że dla rodzin z dziećmi, które chcą po prostu kibicować swojej drużynie, jest to doświadczenie odstraszające, a nie zachęcające.

Wydaje się, że w tej układance wszystko stoi na głowie. Miliony złotych inwestowane w rozwój ligi, kontrakty zawodników, marketing – a jednocześnie brak podstawowego zrozumienia, że bez kibiców ten sport nie ma racji bytu. Coraz częściej słychać głosy sprzeciwu. Coraz częściej pojawiają się protesty. I co najważniejsze – coraz częściej są one podejmowane przez środowiska, które dotąd były fundamentem żużlowej społeczności.

Tym razem głos zabrali kibice GKM-u Grudziądz. I nie jest to głos przypadkowy. To kolejny sygnał ostrzegawczy, kolejny protest, który pokazuje, że cierpliwość fanów się kończy. Hasło, które im przyświeca, jest proste i jednocześnie niezwykle wymowne: „Polski żużel dla kibiców”.

Poniżej publikujemy w całości stanowisko kibiców GKM-u Grudziądz:


GKM Grudziądz

„Żółto-niebiescy, witajcie!
Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że przyjdzie nam kiedyś skierować do całego naszego środowiska prośby tego typu i to dwa razy na przestrzeni kilku dni, ale do rzeczy.

Jak wiecie, z wiadomych powodów (goliński won!) nie zamierzamy pojawiać się na meczu w Zielonej Górze.

Kolejny wyjazd to Toruń – jakiego typu to mecz wyjaśniać nie byłoby trzeba… No właśnie – nie byłoby. I tu wracamy do naszego apelu do Was.

Komu w ostatnich latach udało się wejść (a to nie było takie oczywiste) na toruńską Zakazo Arenę, ten wie, że cała otoczka związana z uczestnictwem w meczu na tym stadionie urąga człowieczeństwu. Począwszy od (nie)dystrybucji biletów – przypomnijmy, że w 2024 kilkuset kibiców GKM-u mecz derbowy spędziło pod bramami stadionu, bo klub żużlowy z Torunia, postanowił zakończyć sprzedaż biletów na sektor gości. O internetowej sprzedaży też tam do dziś nie słyszano. Jeśli do tego dołożymy zakaz wnoszenia bębna, elementów oprawy, czy też wpuszczanie tylko wybranych przez siebie flag, to ukazuje się spektakl, w którym nie chce się uczestniczyć. Dotyczy to oczywiście nie tylko nas, podobne problemy napotykają również kibice innych klubów, odwiedzających ten stadion.

Co gorsza zupełnie nic nie wskazuje na to, aby senator-właściciel czy ktokolwiek w tym klubie nabrał choć odrobinę godności i wyzbył się tych iście milicyjnych metod działania.

Dlatego przyszło nam podjąć kolejną trudną decyzję – tym razem o całkowitym odpuszczeniu wyjazdu na teren, który to co ma do zaoferowania, to wielce prawdopodobny brak biletów, okraszony wszechobecnymi prowokacjami przy wejściu lub próbie wejścia na mecz.

Wiemy, że pomyślicie sobie, że jak to tak? Bez wyjazdu na derby? Cóż, czasem i taki niełatwy krok trzeba zrobić, bo dopiero radykalne rozwiązania otworzą niektórym oczy. Przykład tego co dzieje się w Zielonej Górze pokazuje, że po kilkukrotnym łamaniu zasad, trzeba reagować.

Natomiast, oczywiście nie pozwolimy Wam derbów spędzać w domu, oglądając familiadę w towarzystwie choćby średnio lubianych ciotek czy teściowych.

Wspólnie z naszym klubem zapraszamy wszystkich fanów Dumy Miasta Ułanów na stadion, gdzie zorganizowana będzie strefa kibica i wspólne oglądanie meczu.

U nas wejdzie każdy fanatyk, bez żadnych przebojów! Wspólnie stworzymy derbową atmosferę!

Pokażmy, że GKM to siła – żółto-niebieska rodzina!

3 maja widzimy się WSZYSCY na Hallera 4!

Więcej szczegółów przekażemy wespół z klubem już wkrótce!

Polski żużel dla kibiców!”


To już nie jest jednostkowy przypadek. To trend. A jeśli coś się nie zmieni – kolejne takie protesty będą tylko kwestią czasu.

Źródło i grafika: publiczny FB GKM Grudziądz