Przed nami kolejny mecz Spartan, ponownie na wyjeździe. Wrocławianie w niedzielę 4 sierpnia będą rywalizować ze Stalą w Gorzowie. Wracamy jeszcze do ostatniego spotkania z Unią w Lesznie.

Francis Gusts znalazł się w składzie wrocławskiej Sparty na mecz przeciwko Fogo Unii Leszno. Łotysz otrzymał numer dwa i miał być doparowym Daniela Bewleya. Los sprawił, iż stało się inaczej. Z numerem 1 na Smoczyku startował Bartłomiej Kowalski. Po niezbyt – ogólnie mówiąc – udanym debiucie także w meczu przeciwko Unii na Stadionie Olimpijskim był to drugi ekstraligowy mecz Gutsta. W Lesznie Łotysz zanotował świetny występ. Był jednym z liderów Wrocławian zdobywając 9 punktów i dwa bonusy.

Po meczu zadowolony Gusts powiedział:
Właściwie to nie sądzę, żebym był jakoś szczególnie szybki. Miałem kilka dobrych startów i je wykorzystałem. Bardzo lubię tory tego rodzaju – szerokie, na których da się pojechać po zewnętrznej. Ta ścieżka w tym meczu pracowała.

Łotysz bardzo szybko wychodził spod taśmy. Wiemy min. skąd tak dobra dyspozycja Francisa.
Nie jest chyba żadnym sekretem, że korzystałem z motocykli Daniela Bewley’a. Miałem swojego mechanika i dodatkowo ekipę Daniela. Oni znają te silniki, a ja przekazywałem im moje subiektywne odczucia i opinie. Wtedy oni wdrażali poprawki. Część z nich zadziałała świetnie, a część nie do końca. Może była w tym też moja wina.
Staraliśmy się dobrze startować i tak też zestroiliśmy sprzęt. Położyliśmy nacisk na start, bo dużo łatwiej było walczyć o punkty po dobrym starcie.

Gusts wyraził także swoją opinię o torze w Lesznie:
Nie było znowu tak źle. Widzieliśmy ładne ataki różnych zawodników. Jakub Krawczyk kilka razy popisał się na trasie.
Kiedy ktoś jest dużo szybszy od kogoś innego, to łatwo wyprzedzić. Nie było tak, jak na śliskich torach, kiedy jest jedna linia i trzeba się jej trzymać. Tor był raczej dość przyczepny. Było sporo wody.
Tak, lubię gdy jest szeroko i można się rozpędzić. To fajny tor, wydaje mi się, że dość podobny do owalu we Wrocławiu.

Po meczu Gust nie wpadł w hurraoptymizm, tonując nastroje:
Zawsze może być przecież lepiej. Uśmiecham się i mam do tego powody, ale nie jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Nadal wiele rzeczy mogę poprawić, ale cieszę się, bo to były jedne z najlepszych moich zawodów w tym roku.

Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap