Jako że po raz pierwszy od dłuższego czasu pojawił się taki niespodziewany debiutant w GP – do końca walczący o tytuł mistrza świata Brady Kurtz – pod lupę chciałem wziąć poprzednich zawodników debiutujących jako stali uczestnicy cyklu, którzy zdobywali medale oraz takich którzy wrócili do GP po przerwie i również zdobyli medal – biorę pod uwagę cykl od 1996 roku.

Pierwszym zawodnikiem i równocześnie debiutantem, który nigdy nawet z dziką kartą nie startował wcześniej w SGP był Emil Sajfutdinov w 2009 roku (dzika karta).  Występujący w Polonii Bydgoszcz ze średnią 2,286 w lidze Rosjanin już w 1pierwszym turnieju pokazał moc i niespodziewanie wygrał GP Czech. Potem zdołał wygrać jeszcze dwa turnieje – GP Skandynawii oraz GP Słowenii. Sezon zakończył na 3 miejscu ze stratą 6 punktów do drugiego Tomasza Golloba oraz 21 oczek do ówczesnego mistrza Jasona Crumpa. Był to pierwszy z jego trzech brązowych medali SGP. I nie wiadomo czy będzie miał okazję poprawić dorobek. Od 2022 roku Rosjanie są wykluczeni ze startów na arenie międzynarodowej w walce o najwyższe trofea.

Do kolejnej takiej sytuacji doszło siedem lat później kiedy w 2016 jako pełnoprawny uczestnik cyklu debiutował aktualny Mistrz Świata Bartosz Zmarzlik, jako zwycięzca Challengu. Wcześniej wystartował w pięciu pojedynczych  turniejach – w debiucie zajął 3 miejsce w Gorzowie, a w sezonie 2014 również przed swoją publicznością wygrał pierwszy turniej. W lidze dominował – lider w średniej punktowej z wynikiem uzyskanym na torze na poziomie 2,477 pkt/bieg, doprowadzając swój zespół do tytułu DMP. Cykl zakończył zdobywając brązowy medal ze stratą 2 punktów do Taia Woffindena oraz 11 do Grega Hancocka. Polak od tego czasu zdobył sześć złotych medali, oraz dwa srebrne (od 2018 roku na podium cyklu SGP)

Kolejnym debiutującym medalistą został rok później następny Polak – powracający w przyszłym sezonie do GP – Patryk Dudek.  Żużlowiec rodem z Zielonej Góry ligę zakończył wówczas ze średnią 2,101 pkt/bieg. Udało mu się wygrać jeden turniej GP Polski. Sezon wcześniej zdążył zadebiutować w SGP na turnieju w Warszawie. W całym sezonie zajął świetne, drugie miejsce tracąc 18 pkt do Jasona Crumpa. Był to na tą chwilę jego jedyny medal, ale jak utrzyma formę z tego sezonu może powalczyć o medal IMŚ w przyszłym roku.

W sezonie 2019 debiut w cyklu SGP, w wieku 31 lat zanotował Leon Madsen, który otrzymał stałą dziką karte. Zawodnik Włókniarza dominował w lidze ze średnią 2,443 pkt/bieg. Swój zespól doprowadził do brązowego medalu DMP. W SGP debiutował w jednym turnieju w 2010 roku, a w 2013 startował w pięciu turniejach jako rezerwowy. Wygrał 3 turnieje – pierwszy oraz dwa ostatnie. Do tytułu zabrakło mu niewiele – wówczas miał jedynie 2 punkty straty do Bartosza Zmarzlika. Kolejny medal również srebrny zdobył w 2022 roku. W przyszłym ponownie startuje w cyklu SGP.

Brady Kurtz – debiutował w GP Australii w 2016 roku. W tym roku jest największym zaskoczeniem i SGP i ekstraligi. W lidze ma czwartą średnią biegową – 2,235 pkt/bieg, obok Artioma Łaguty lider Sparty, która ma już prawie pewne brązowe Medale DMP. Wygrał jako pierwszy zawodnik w historii 5 turniejów z rzędu, jednak nie wystarczyło to na Bartosza Zmarzlika – Australijczyk stracił do niego zaledwie 1 punkt. Za rok z tą formą 29 latek ma szansę powalczyć o złoto w cyklu SGP.

Trzech żużlowców którzy wrócili do GP jako stali uczestnicy po jakimś czasie i od razu namieszali w całej stawce zmagań w SGP:

Rok 2010 – żużlowiec Unii Leszno Jarosław Hampel – sezon zakończony ze średnią 2,388 pkt/bieg – doprowadził swój zespól do złota w DMP, a do SGP powrócił jako stały uczestnik (po zajęciu trzeciego miejsca w Challengu) po 3 latach nieobecności w cyklu. We wcześniejszych sezonach trzy razy zajmował drugie miejsce w turniejach, dwa razy trzecie. W poprzednich dwóch sezonach (2008 i 2009) startował po jednym turnieju cyklu SGP z dziką kartą. W sezonie 2010 zdołał wygrać jeden turniej  – GP Danii. W całym cyklu zajął ostatecznie drugie miejsce, ustępując jedynie Tomaszowi Gollobowi – strata wynosiła 29 pkt (2 pkt przewagi nad trzecim Jasonem Crumpem). Srebro zdobył jeszcze w 2013 roku, a brąz w 2011. Po bieżącym sezonie zakończył karierę sportową.

W cyklu SGP 2013 mieliśmy aż dwóch takich żużlowców (wracających do walki o tytuł IMŚ po przerwie) – Niels-Kristian Iversen – żużlowiec Stali Gorzów osiągnął drugą średnią biegową – 2,510 pkt/bieg w walce o DMP.  Jako stały uczestnik SGP (3 miejsce w Challengu) powrócił po pięciu latach. W międzyczasie – w sezonach 2009-2010 startował w pojedynczych turniejach. Po raz pierwszy w karierze trzykrotnie stanął na podium (wygrane w SGP Włoch i Skandynawii). Sezon 2013 zakończył na trzecim miejscu cyklu SGP z dziesięcioma punktami straty do Jarka Hampela oraz 19 do Taia Woffindena. Był to jego jedyny medal w cyklu.

W tym samym roku (2013) żużlowiec Sparty Wrocław, 23 letni wówczas Brytyjczyk Tai Woffinden zakończył sezon z 3 średnią biegową  – 2,471 pkt/bieg w DMP. Startujący z dziką kartą żużlowiec wrócił do SGP po 3 latach, a w 2011 roku wystąpił w jednym turnieju GP. Zdołał wygrać GP Czech w Pradze, potem jeszcze czterokrotnie stawał na podium.  Wygrał indywidualne mistrzostwa świata z przewagą 9 punktów nad Hampelem. Po sezonie 2013 żużlowiec z Wielkiej Brytanii zdobył jeszcze dwa razy tytuł Indywidualnego Mistrza Świata, dwukrotnie był drugi i raz trzeci. Od lat jest trapiony kontuzjami.

Jak widać nie było tak wielu żużlowych debiutantów odnoszących sukces – jeśli wskazać największe niespodzianki w elitarnym cyklu Speedway Grand Prix należy wymienić Dudka i Kurtza (jeśli chodzi o sukcesy w debiutanckim sezonie cyklu SGP), a wśród żużlowców powracających po przerwie do rywalizacji o tytuł indywidualnego mistrza świata jest to bez wątpienia Tai Woffinden.

Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix