Zaległy hit PGE Ekstraligi w cieniu kontrowersji, kontuzji i walki o czołówkę tabeli
Dzisiejszy wieczór (wtorek 23 czerwca br.) na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu przyniesie jedno z najciekawszych spotkań tegorocznego sezonu PGE Ekstraligi. Betard Sparta Wrocław podejmie Gezet Stal Gorzów w zaległym meczu 8. rundy rozgrywek. To spotkanie od wielu dni budzi ogromne emocje, a wokół jego przełożenia narosło mnóstwo spekulacji, niedomówień i internetowych dyskusji.
Pierwotnie mecz miał odbyć się 14 czerwca. Wówczas jednak przez kilka dni przed meczem, nad Wrocławiem przeszły intensywne opady deszczu, a Speedway Ekstraliga zdecydowała o przełożeniu zawodów. Oficjalnym powodem były niekorzystne warunki atmosferyczne i niemożność bezpiecznego rozegrania meczu.
Nie wszyscy jednak przyjęli tę decyzję bez zastrzeżeń.
Deszcz, który podzielił środowisko
Przez ostatnie dni w mediach społecznościowych oraz w środowisku żużlowym nie brakowało głosów sugerujących, że przełożenie spotkania mogło okazać się korzystne przede wszystkim dla gospodarzy.
W połowie czerwca sytuacja kadrowa Betard Sparty była bardzo trudna. Kontuzjowani byli Daniel Bewley oraz Artiom Łaguta. Rosjanin z polskim paszportem wracał dopiero do pełni sił po złamaniu kości promieniowej prawej ręki, a jego występ stał pod dużym znakiem zapytania. Choć oficjalne w przedmeczowy czwartek Łaguta oficjalnie ogłosił, że wystąpi w tym spotkaniu.
Wielu ekspertów i byłych zawodników zwracało uwagę, że dodatkowy ponad tydzień znacząco poprawił sytuację kadrową wrocławian.
Dodatkowych argumentów dostarczyła sobotnia runda Speedway Grand Prix rozegrana właśnie we Wrocławiu. Mimo bardzo intensywnych opadów deszczu zawody udało się przeprowadzić. W Magazynie PGE Ekstraligi temat komentował prezes Speedway Ekstraligi Wojciech Stępniewski, jednak dyskusja nie ucichła.
Sytuacja zmieniła się o 180 stopni
Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że to Sparta może być drużyną bardziej osłabioną. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
W piątek 19 czerwca br. Gezet Stal Gorzów odniosła jedno z najcenniejszych zwycięstw sezonu, pokonując za trzy punkty lidera rozgrywek – Bayersystem GKM Grudziądz. Zespół Piotra Palucha wysłał wówczas jasny sygnał, że jest poważnym kandydatem do walki o fazę play-off.
Weekend okazał się jednak dla gorzowian prawdziwym koszmarem.
Podczas rundy Grand Prix we Wrocławiu groźny upadek zanotował Jack Holder. Australijczyk doznał złamania ręki, co oznacza wielotygodniową przerwę od startów.
Kilka godzin wcześniej pecha miał także Adam Bednar. Czech upadł podczas eliminacji Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów w Pilźnie.
Na szczęście szczegółowe badania wykluczyły złamania.
W oficjalnym komunikacie opublikowanym na stronie zawodnika przekazano:
„Po nieprzyjemnym upadku w Pilźnie Adama Bednara czeka krótka rekonwalescencja. Dobrą wiadomością jest to, że obrażenia nie są poważne, a powrót na motocykl to tylko kwestia czasu. Adam doznał lekkich ograniczeń fizycznych, jest mocno poobijany i boli go niemal całe ciało. W tym momencie musi dać swojemu organizmowi wystarczająco dużo czasu, aby poradził sobie z następstwami upadku. Skupia się na odpoczynku i regeneracji. Pozytywną wiadomością jest to, że znajduje się w najlepszych rękach profesjonalistów w polskim klubie Stal Gorzów, którzy robią wszystko, aby wrócił do stuprocentowej formy.”
Trener Piotr Paluch w rozmowie w Radiu Gorzów potwierdził później, że Bednara zabraknie we wtorkowym meczu we Wrocławiu.
Sensacyjne pogłoski o składzie Stali
W związku z problemami kadrowymi pojawiły się informacje o możliwych bardzo odważnych decyzjach sztabu szkoleniowego Stali.
Według medialnych doniesień swoją szansę mieliby otrzymać młodzi zawodnicy – Hubert Jabłoński oraz Igor Kordun. Pojawiły się również spekulacje, że gorzowianie mogą ograniczyć wykorzystanie najbardziej doświadczonych zawodników.
W mediach społecznościowych w poniedziałek 22 czerwca br. głos zabrał także były działacz gorzowskiego klubu Jacek Gumowski.
– Jutro we Wrocku się bawimy. Juniorzy będą mieli fun.
Ten wpis sugerujący, że do Wrocławia Stal przyjedzie w zestawieniu opartym na juniorach, błyskawicznie obiegł żużlowe środowisko.
Na razie są to jednak jedynie nieoficjalne informacje. Ostateczne decyzje personalne mają być podjęte bezpośrednio przed meczem.
Jedno jest pewne – kontuzje Holdera i Bednara mocno skomplikowały sytuację zespołu z województwa lubuskiego.
Sparta odzyskała lidera
Po stronie gospodarzy najważniejszą wiadomością jest powrót Artioma Łaguty.
Mistrz świata z 2021 roku wrócił do ścigania w niedzielnym meczu przeciwko Stelmet Falubazowi Zielona Góra. Choć Sparta przegrała tamto spotkanie 43:47, sam Łaguta zaprezentował się bardzo solidnie.
W sześciu startach zdobył 10 punktów i 2 bonusy. Po zawodach przyznał jednak, że nadal odczuwa skutki złamanej ręki i nie jest jeszcze w pełni sprawny.
Wrocławianie nadal muszą radzić sobie bez Daniela Bewleya. Za Brytyjczyka ponownie będzie stosowane zastępstwo zawodnika. Niezdolny do startów pozostaje także Mikkel Andersen.
Mecz ważny dla układu tabeli
Wtorkowe spotkanie może mieć ogromne znaczenie dla sytuacji w ligowej tabeli.
Jeżeli Betard Sparta zwycięży, zrówna się punktami z Bayersystem GKM-em Grudziądz oraz beniaminkiem z Leszna. Co więcej, już w piątek Wrocławian czeka bezpośredni pojedynek z drużyną z Grudziądza, który może mieć kolosalne znaczenie w walce o czołowe miejsca przed fazą play-off.
Dla Stali stawką jest utrzymanie kontaktu z czołówką mimo ogromnych problemów kadrowych.
Awizowane składy
Oficjalnie zgłoszone przedmeczowe składy, nie uwzględniają kontuzji zawodników Gezet Stali Gorzów. Przed meczem można dokonać dwóch zmian w awizowanym składzie. Goście mają jeszcze opcję stosowania „zz-tki” za Holdera.
Betard Sparta Wrocław
9. Artiom Łaguta
10. Maciej Janowski
11. Bartłomiej Kowalski
12. Daniel Bewley (ZZ)
13. Brady Kurtz
14. Nikodem Mikołajczyk
15. Marcel Kowolik
Gezet Stal Gorzów
1. Jack Holder
2. Marcel Szymko
3. Paweł Przedpełski
4. Oskar Chatłas
5. Anders Thomsen
6. Oskar Paluch
7. Adam Bednar
Sparta broni zaliczki
Pierwsze spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem Betard Sparty Wrocław w Gorzowie 46:44.
Oznacza to, że gospodarze wtorkowego meczu będą bronić dwupunktowej przewagi w walce o punkt bonusowy. Patrząc jednak na aktualne problemy kadrowe Stali oraz powrót Łaguty do składu, to właśnie wrocławianie wydają się faworytem zaległego starcia.
Jednak sezon 2026 już wielokrotnie pokazał, że w PGE Ekstralidze niczego nie można być pewnym. Szczególnie wtedy, gdy na tor wyjeżdżają drużyny, wokół których od kilkunastu dni nie brakuje emocji, kontrowersji i wzajemnych uszczypliwości. Wtorkowy wieczór na Stadionie Olimpijskim może więc przynieść nie tylko ważne ligowe punkty, ale również odpowiedź na pytanie, czy cała burza wokół przełożonego meczu miała jakiekolwiek znaczenie sportowe.








