Sensacyjne informacje napływają z wrocławskiego klubu. Martin Vaculik ma już dosyć jazdy w drużynach, które nie są w stanie walczyć o najwyższe cele. Chce w końcu zdobyć tytuł mistrzowski w polskiej ekstralidze. W związku z tym postanowił w sezonie 2020 występować w drużynie Sparty Wrocław. Chce pomóc wrocławskiej drużynie zdobyć upragniony tytuł DMP (lub obronić go – jeśli Sparta zdobędzie ten tytuł w bieżącym sezonie). Zgodził się w związku z tym na obniżenie swoich wynagrodzeń. Z dobrze poinformowanych źródeł będzie to niższy kontrakt, od już pewnych na sezon 2020 wrocławskich liderów – Taia Woffindena, Macieja Janowskiego i Maksyma Drabika.

Jest to rewelacyjna wiadomość. Zaskakująca, acz potwierdzająca fakt, iż żużel to sport nieprzewidywalny. Drużyna Sparty Wrocław, jako jedna z nielicznych ma kłopoty bogactwa jeśli chodzi o skład na sezon 2020. Wszyscy dotychczasowi zawodnicy wyrażają chęć jazdy w sezonie 2020 w drużynie Sparty Wrocław. Do zespołu dołączą obiecujący i utalentowani juniorzy. Jakub Miśkowiak i Mateusz Cierniak. Widać, iż sternicy wrocławskiego klubu już we wrześniu na poważnie przygotowują się do walki o tytuł DMP w sezonie 2020. Obecnie skład Sparty prezentuje się następująco: Tai Woffinden, Jakub Jamróg, Maksym Drabik, Max Fricke, Maciej Janowski, Przemysław Liszka, Jakub Miśkowiak, Mateusz Cierniak, Gleb Czugunov, Vaclav Milik – po okresie przygotowawczym do sezonu 2020 klub zdecyduje czy zawodnik zostanie wypożyczony do innego klubu, Andrzej Lebiediev – wraca z wypożyczenia, ale tak jak w przypadku popularnego Vaszki o jego przydatności do drużyny zdecyduje okres przygotowawczy do sezonu 2020. Najprawdopodobniej zostanie wypożyczony do klubu z 1 ligi. Jak widać w budowie potęgi wrocławskiego klubu żużlowego zwyciężył wariant z trzema Polakami wśród seniorów. Po doświadczeniach z tego sezonu klub stara się zabezpieczyć na wypadek ewentualnych kontuzji, któregoś z zawodników krajowych.

Prawda, że to pięknie brzmi? We Wrocławiu mamy dream team. A strona która podaje takie rewelacje od razu ma masę kliknięć. I o to chodzi!

Ale czy o to chodzi w sporcie?

To co napisaliśmy powyżej to oczywiście fake news. Nigdzie nie potwierdzone wiadomości.

Jak działają sportowe portale w Polsce opisał Szymon Woźniak w niedzielnym Magazynie PGE Ekstraligi na kanale nsport+.

Jak przekazał Szymon Woźniak na wizji, w programie na żywo, oraz jak sami mogliśmy te informacje przeczytać, na stronach internetowych przeglądu sportowego i sportowych faktów podano informację, „z pewnych źródeł” zbliżonych do klubu, iż S. Woźniak w sezonie 2020 będzie reprezentował barwy Stali Gorzów.

Jak przekazał sam zainteresowany nie jest to do końca prawdą, gdyż jest on obecnie na etapie negocjacji umowy z klubem Stal Gorzów na następny sezon. Jeszcze nic nie jest przesądzone, bo do omówienia są ważne szczegóły jego kontraktu. Sam zainteresowany jest bardzo zdziwiony skąd wzięły się takie informacje o jego przynależności klubowej w 2020 r.

Jak mogliśmy się niejednokrotnie przekonać, w naszym żużlowym światku jak nie ma podpisu na kontrakcie – to na razie nic nie jest pewne. Choć bywały przypadki, iż mimo podpisu na kontrakcie zawodnicy wypierali się tego twierdząc, iż była to tylko niezobowiązująca umowa wstępna. W związku z powyższym – kończąc temat zawodnika Stali Gorzów, w tej chwili nie możemy stwierdzić, iż Szymon Woźniak będzie zawodnikiem Stali Gorzów w sezonie 2020. Podobnie jest z innymi rewelacjami tych portali internetowych. Klikajcie w nasze artykuły!

Szymon Woźniak ośmieszył na wizji działania portali internetowych – niegdyś typowo sportowych, dziś plotkarsko-rozrywkowych, od czasu do czasu podających prawdziwe wyniki z imprez sportowych. Liczy się przecież klikalność! Czytelnicy muszą wchodzić na stronę i klikać – bo reklamodawcy – a więc dający pieniądze – żądają efektów w postaci jak największej liczby wejść na stronę.

Czy o taką rzetelność dziennikarską nam chodzi? Czy to czytelnik osobiście musi przesiewać rzetelne informacje podające prawdziwe wyniki z różnych imprez sportowych od artykułów pisanych „na zlecenie”, nie mających nic wspólnego z rzeczywistością? W Polsce mamy już dość dużo plotkarsko rozrywkowych portali.

Ciekawe czy twórcy fake newsów zadają sobie pytanie czy to jest moralne? Podają niesprawdzone informacje, dzięki którym zarabiają pieniądze. I idąc dalej tym tropem – jeśli podana przez nich informacja jest nieprawdziwa – to z jeszcze bardziej krzykliwym tytułem sprostują później tę celowo błędną informację zarabiając na tym samym temacie po raz kolejny. Tytuły w stylu, „A jednak zawodnik X mimo długotrwałych negocjacji i wodzenia za nos swój dotychczasowy klub zdecydował się odejść za wielkie pieniądze do klubu Y.!” Prawda, że proste? Maszynka do robienia pieniędzy – za jaką cenę? Czy piszący takie niesprawdzone newsy wstają rano zadowoleni z siebie i są w stanie spojrzeć bez obrzydzenia w swoje odbicie w lustrze?

Nie ma, niestety skutecznego sposobu odróżniającego prawdziwe wiadomości od tych wymyślonych przez piszących artykuły sportowe w Internecie. Radzimy podchodzić zdroworozsądkowo do takich rewelacyjnych wiadomości w trakcie trwania sezonu żużlowego. Chyba, że ktoś lubi żyć niepotwierdzonymi nigdzie informacjami powielając je wśród swoich znajomych, wzbudzając ich ciekawość, a co za tym idzie powód do tego by kliknąć w niesprawdzony artykuł… A właściciele portali zacierają z zadowolenia ręce.

Najpewniejszym źródłem informacji są oficjalne strony podmiotów prowadzących dane rozgrywki. A przynależność klubowa potwierdzana jest przez organy do tego przeznaczone i podawana w przewidzianym przepisami terminie. Żużlowa karuzela transferowa jeszcze ruszy i nabierze ogromnego tempa! Na razie cierpliwości życzymy! Poczekajmy do najważniejszych rozstrzygnięć w sezonie 2020.

Życzymy wszystkim sportowych emocji!