Mariusz Krzywosz urodził się 9 marca 1966 roku we Wrocławiu. Jest wychowankiem Sparty Wrocław, do której trafił w jej najgorszym okresie w historii. Sparta mająca ogromne kłopoty finansowe była czerwoną latarnią ówczesnej drugiej ligi.

Jednak, co najważniejsze, wrocławscy działacze nie załamywali rąk i w klubie ze stolicy Dolnego Śląska regularnie szkolono młodych adeptów sportu żużlowego. To w tamtym okresie swoje pierwsze kroki na żużlowych torach stawiali Karol Kułtucki, Waldemar Korczyński, Sławomir Gonciarz, czy nieco wcześniej Marian Bębas.

Mariusz Krzywosz licencję żużlową nr 959 uzyskał w wieku 19 lat, w 1985 roku. Jeszcze w tym samym sezonie zadebiutował pierwszej drużynie Sparty Wrocław. Wydawać by się mogło, iż w klubie w którym brak środków na bieżącą działalność ilość zawodników także nie jest zbyt duża. Jednak wówczas na drugoligowych torach wystąpiło aż 15 żużlowców wrocławskiej Sparty. Tylko jeden z nich Waldemar Gaweł – wychowanek Falubazu Zielona Góra – wystąpił tylko w jednym meczu ligowym.

Krzywosz debiutu nie zaliczy do udanych. W meczu 1 rundy DMP 2 ligi, w lany poniedziałek, 17 kwietnia 1985 roku Sparta walczyła u siebie z Motorem Lublin. Mający pierwszoligowe ambicje goście znokautowali Wrocławian aż 71-19. Krzywosz wystąpił w czterech biegach i nie zdobył żadnego punktu. Na pewno na tak wysoki wynik miał wpływ wypadek z pierwszego biegu, w którym kontuzji nabawili się zawodnicy wrocławscy Krzysztof Kałuża i Karol Kułtucki.

Pierwszy ligowy punkt Krzywosz wywalczył już w następnej kolejce spotkań. 14 kwietnia Spartanie walczyli w Grudziądzu z tamtejszym GKM. Mecz wygrali gospodarze 63-26, a Krzywosz zdobył 1 punkt w trzech startach (poza tym zanotował dwa upadki). Ogółem wystąpił w 9 meczach wrocławskiej drużyny (na 12 rozegranych ogółem w tamtym sezonie).

Kolejny sezon dla wrocławskiej Sparty był równie nieudany jak poprzednie. Krzywosz wystąpił w 9 meczach i odjechał 34 biegi. Sezon zakończył ze średnią 0,294 pkt/bieg.

W kolejnym roku o młodego zawodnika Sparty upomniało się wojsko. 21 latek miał szczęście, gdyż ostatecznie podczas odbywania zasadniczej służby wojskowej reprezentował barwy Wybrzeża Gdańsk. Jako nieliczny z ówczesnych zawodników wrocławskiej Sparty dostał szansę występów na torach 1 ligi (wówczas najwyższa klasa rozgrywek w Polsce). Jednak w rywalizacji o tytuł DMP sząłu nie zrobił i w ciągu dwóch lat wystąpił w zaledwie trzech meczach ligowych. W pięciu biegach nie zdobył żadnego punktu.

Debiut w barwach Wybrzeża w rozgrywkach o DMP zanotował podczas meczu 9 rundy 24 czerwca 1987 roku. Wówczas Gdańszczanie rywalizowali ze Stalą w Gorzowie. Gospodarze wygrali to spotkanie 56-34, a Krzywosz wystąpił w trzech biegach. W najwyższej klasie rozgrywek rywalizował jeszcze na torach w Rybniku i Lesznie.

Mariusz Krzywosz

Po powrocie do Wrocławia w wieku 23 lat odjechał swój najlepszy sezon ligowy w karierze. Wystąpił w 12 meczach (na 14 możliwych) ligowych Sparty. Wrocławianie w 1988 roku odbili się od ligowego dna i walczyli nawet o zwycięstwo w drugiej lidze. Kolejny sezon zakończyli na piątym miejscu (na osiem zespołów) z dwoma wygranymi za trzy punkty i tylko jednym przegranym spotkaniem za minus jeden punkt. (dotyczyło różnicy powyżej 25 punktów w meczu).

Już w pierwszym swoim starcie w meczu trzeciej rundy DMP 2 ligi Krzywosz zanotował swoje pierwsze zwycięstwo biegowe. W spotkaniu Sparty ze Startem Gniezno wystąpił w trzech biegach i zdobył 4 punkty z bonusem (3,1*,0). Gospodarze wygrali ten mecz 46-44. Sezon zakończył ze średnią 1,298 pkt/bieg. W 47 biegach zdobył 50 punktów i 11 bonusów.

Kolejny sezon był ostatnim, w którym Krzywosz startował „w miarę” regularnie. 1991 rok był ostatnim – w którym Mariusz Krzywosz pojawił się na torze. Paskudnie złamał obie nogi i to przyśpieszyło decyzję o zakończeniu kariery żużlowca.

Po zakończeniu kariery żużlowej zajął się gospodarstwem rolnym. W Przecławicach, gdzie mieszka jest tor do mini speedwaya, na którym obecnie odbywają się treningi szkółki żużlowej Sparty Wrocław pod okiem Wojciecha Kończyły.

Wcześniej jak przyznał w rozmowie z Po bandzie Wojciech Kończyło: Ten tor był też budowany z myślą o synu pana Mariusza Krzywosza – Jarku. Chcieliśmy żeby mógł on sobie pod domem trenować. Później okazało się, że chętnych jest więcej i zaczęliśmy szkolić. Najbardziej mnie cieszy właśnie szkolenie dzieciaków.

Najmłodszy z trzech synów Mariusza Krzywosza – Jarosław także próbował swoich sił na żużlu. Jednak przygoda z tym sportem najmłodszego z klanu Krzywoszów nie trwała długo. Nie był zbyt mile widziany we wrocławskim klubie. A dlaczego – to już temat na zupełnie inną historię.

Zdjęcia: fb Speedway Wrocław Poland