Niedzielna (27lipca) porażka Stelmet Falubazu Zielona Góra z Betard Spartą Wrocław (40:50) nie tylko przekreśliła niemal definitywnie szanse zielonogórzan na awans do fazy play-off PGE Ekstraligi, ale także przelała czarę goryczy u głównego sponsora i właściciela klubu – Stanisława Bieńkowskiego. Miliarder, który w tegorocznym rankingu „Forbesa” zajął 62. miejsce z majątkiem wynoszącym 1,58 mld złotych, nie ukrywa rozczarowania i frustracji po klęsce sportowej, która wydarzyła się mimo ogromnych nakładów finansowych.

Rozczarowanie mimo inwestycji – „Wydałem dwa miliony, a efektów brak”

Bieńkowski udzielił szczerego wywiadu portalowi WP SportoweFakty, w którym nie przebierał w słowach. Brak play-off to naprawdę duża porażka, bo zawodnicy mieli z mojej strony wszystko, czego potrzebowali. Mocno się zaangażowałem i dbałem o komfortowe warunki dla drużyny – podkreślił właściciel Stelmetu.

Jak zdradził, dotychczas na klub wyłożył co najmniej 2 miliony złotych, a kolejne 3 mln będzie musiał wydać na wykupienie pozostałych udziałów klubu od miasta. Cały budżet Falubazu na sezon 2025 szacowany jest na imponujące 23 miliony złotych – to jeden z najwyższych wyników w PGE Ekstralidze. Mimo tego, drużyna nie spełniła oczekiwań.

„Zawiódł Madsen” – wytykanie winnych bez ogródek

Bieńkowski nie miał problemu z nazwaniem rzeczy po imieniu. Wskazanie winnego nie jest trudne, bo pierwsze mecze sezonu zupełnie zawalił Leon Madsen. Miał być liderem, a z tej roli – przynajmniej na początku rozgrywek – zupełnie się nie wywiązał. Tamte porażki uniemożliwiły nam walkę o medal – mówi wprost właściciel klubu.

Duński gwiazdor, jeden z najlepiej opłacanych zawodników ligi (pensja oscylująca w granicach 4 mln złotych rocznie), miał być liderem drużyny. Tymczasem słaby początek sezonu w jego wykonaniu mocno osłabił zespół i w konsekwencji przekreślił jego szanse.

Problemy z atmosferą i brak „Team spirit”

Nie tylko postawa liderów zawiodła. Bieńkowski otwarcie skrytykował atmosferę panującą w drużynie. Przeszkadzało mi, że nasi zawodnicy nie współpracowali tak dobrze, jak inne drużyny. W parku maszyn zamiast się motywować, chodzili smutni, ze zwieszonymi głowami. Myślę, że to jedna z przyczyn takiego wyniku na koniec sezonu – podkreślał.

To jednoznaczna krytyka nie tylko wobec zawodników, ale również wobec sztabu szkoleniowego. Piotr Protasiewicz, legenda Falubazu i obecny trener zespołu, może być jednym z tych, którzy zapłacą za nieudany sezon stanowiskiem. W klubie, jak wynika z nieoficjalnych informacji, sondowane są potencjalne zmiany na tym stanowisku.

Finanse i realia żużla – „Jeden mecz kosztuje nas milion złotych”

Właściciel Falubazu nie kryje frustracji związanej z kosztami funkcjonowania żużlowej drużyny. Koszty w żużlu są przerażająco wysokie. W tym roku na same wynagrodzenia zawodników wydamy około 14 mln złotych, co sprawia, że jeden mecz kosztuje nas około miliona złotych. To wciąż jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – mówi Bieńkowski.

Dla porównania – rywal Falubazu w walce o play-off, Bayersystem GKM Grudziądz, działa przy budżecie rzędu 18 milionów złotych, a mimo to ma większe szanse na awans.

O krok od klapy, ale bez obrażania się na sport

Mimo goryczy porażki, Bieńkowski zapowiada, że nie odwraca się od żużla. Nie obrażam się jednak na żużel i zamierzam powalczyć z klubem o dobry wynik w kolejnym sezonie. Liczę na to, że te trudne doświadczenia przyniosą pozytywne zmiany i pozwolą nam zbudować silniejszą drużynę. Czasami wyzwania, które napotykamy, są najlepszymi nauczycielami – dodał.

Przyszłość: zmiany, przetasowania i nowe rozdanie?

Przed Falubazem Zielona Góra teraz czas trudnych decyzji. Jeśli klub nie awansuje do play-off, co wydaje się niemal pewne, czeka go reorganizacja – nie tylko personalna, ale i strategiczna. Leon Madsen, choć związany wysokim kontraktem, może być jedną z osób, na którą padnie cień wątpliwości.

W klubie już mówi się o potrzebie przebudowy składu, wzmocnieniu sztabu i przede wszystkim – zbudowaniu zespołu, który nie tylko będzie kosztowny, ale będzie potrafił współpracować i wygrywać.


Falubaz Zielona Góra to klub z olbrzymimi tradycjami i ambicjami, ale jak pokazał sezon 2025 – pieniądze to nie wszystko. Potrzeba drużyny, atmosfery i liderów, którzy nie zawodzą wtedy, gdy są najbardziej potrzebni.