Podczas finałowej rundy Tauron SEC, która odbyła się w minioną sobotę 21 września niewiele działo się na torze jeśli chodzi o walkę na dystansie. Zawodnicy walczyli głównie z torem. Niestety w trzecim swoim starcie napędzającego się po zewnętrznej i walczącego o pierwsze miejsce Macieja Janowskiego mocno pociągnęło i Magic z całym impetem uderzył w dmuchaną bandę, wcześniej zahaczając o błotnik Jacoba Thorssella. Wyglądało to strasznie, a kapitan Betard Sparty opuścił tor w karetce.
A tak o torze w Kotle Czarownic pisał Przemysław Sierakowski: Jednorazowy tor… żeby to dyplomatycznie ująć… był nader wymagający. Sponiewierany w tym sezonie Kołodziej postanowił nie ryzykować nim cokolwiek się zaczęło. Magic pechowo wpakował dłoń między oponę a błotnik rywala, zaliczył paskudnego dzwona, czym doprowadził do stanu przedzawałowego wrocławskich bossów w obliczu półfinałowego rewanżu E-lipy.
Już następnego dnia WTS opublikował bardzo optymistyczny komunika: Ważne info od naszego sztabu medycznego. Maciek Janowski bez złamań. Rozpoczynamy rehabilitację. #WTS
Gdy koledzy Macieja Janowskiego trenowali na torze Stadionu Olimpijskiego w porze mającego odbyć się we środę 25 września meczu (by jak najlepiej dopasować sprzęt do zmieniających się warunków), Magic we wtorkowy wieczór 24 września opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie. Kapitan Betard Sparty przekazał kibicom Betard Sparty bardzo dobre wieści:
Trzy dni po upadku, delikatnie mówiąc, boli, ale spoko, pracujemy (z Eliaszem) nad tym, żeby wszystko poskładać jak najszybciej
Wiadomość na którą czekacie widzimy się na #Olimpico Do jutra
Na szczęście z dnia na dzień są ogromne postępy. Pędzę do was z chyba najlepszą wiadomością, którą mogę przekazać wam i sobie. Widzimy się już jutro na Stadionie Olimpijskim. Ja na szczęście będę mógł ubrać swój kombinezon i kask i pokazać mam nadzieję, jak najlepszą swoją jazdę. Z ręką jest naprawdę bardzo dobrze. Wczoraj jeszcze nie sądziłem, że to tak szybko może nastąpić. Rano ciężko zginało mi się palce, jednak po 12 bądź 14 godzinach rehabilitacji z Eliaszem doprowadziliśmy tę rękę.
Jeszcze jutro od rana czeka mnie rehabilitacja, więc jestem przekonany, że na zawody będę gotowy. Tak naprawdę największym dyskomfortem jest oparzenie, które jest na ręce i to jest największy problem. Opuchlizny praktycznie się już pozbyliśmy. Cieszę się, że mogę wam to przekazać. Do zobaczenia jutro.
Zdjęcie: Bogielczyk Foto






