Maciej Janowski to bez wątpienia zawodnik należący do światowej czołówki żużlowców. Mimo, iż lata lecą, to 33 latek wciąż jest głodny sukcesów. Magic w minonym sezonie został po raz trzeci w historii indywidualnym mistrzem Polski. W swojej kolekcji ma złote krążki praktycznie z wszystkich żużlowych rywalizacji. Brak mu tylko złota SoN (ale Polacy nie mają krążka z najcenniejszego kruszcu tej imprezy oraz złota IMŚ). Tomasz Gollob swoje jedyne, długo upragnione, indywidualne mistrzostwo świata zdobył w wieku 39 lat.
Przez wiele lat Maciej Janowski należał do światowej czołówki jeśli chodzi o rywalizację o tytuł indywidualnego mistrza świata. Dość powiedzieć, iż Polak w latach 2017-2022 tylko raz zajął gorsze miejsce niż 4 (w 2019 był 6). Ale po jedynym słabszym sezonie w 2023 roku nasz zawodnik nie otrzymał stałej dzikiej karty na sezon 2024. Inni żużlowcy, jak choćby Tai Woffinden otrzymywali od organizatorów cyklu po kilka szans… Magic po dobrych występach w kilku tegorocznych turniejach cyklu SGP (zastępując kontuzjowanych zawodników) ponownie nie znalazł uznania w oczach promotorów cyklu i nie otrzymał stałej dzikiej kart na 2025 rok. Już na początku bieżącego sezonu Maciej Janowski stwierdził, że istnieje życie poza startami w cyklu SGP. Teraz Magic nie bawi się w dyplomację.
Kapitan Betard Sparty niedawno był gościem Magazynu PGE Ekstraligi na sportowe fakty.wp.pl. W trakcie audycji mówił wprost o bolączkach związanych z rywalizacją o tytuł indywidualnego mistrza świata.
Szkoda, że władze Grand Prix tak traktują PZM. Nie wiem z czego to wynika, ale ewidentnie jest jakiś problem. Moim zdaniem w GP powinni jeździć najlepsi zawodnicy na świecie, w tym Emil Sajfutdinow i Artiom Łaguta pod neutralną flagą.
Jedynym kryterium w mistrzostwach świata powinna być klasa sportowa. Uważam, że PZM nie jest dobrze traktowany i nie dziwię się próbom wywarcia nacisku. Zgadzam się z tym, że jeśli władze GP nie szanują Polaków, to może warto odpuścić organizację rundy GP w Warszawie. PZM musi czuć swoją wartość – słusznie zauważył kapitan Betard Sparty.
Magic dodaje: Choć na razie nie zaprzątam sobie tym głowy, to już wiem, że można być czołowym zawodnikiem świata i nie jeździć w GP. Emil czy Artiom udowadniają to doskonale. Dla każdego zawodnika i tak priorytetem jest PGE Ekstraliga, bo tu się zarabia. Grand Prix to głównie prestiż i możliwość spełniania marzeń.
Na temat ewentualnych startów w SGP Maciej Janowski powiedział: Podchodzę do tego luźniej niż rok temu. Już wiem, że jeśli chcę wrócić do Grand Prix, to muszę zrobić to poprzez eliminacje. Miniony sezon pokazał mi, że istnieje życie poza mistrzostwami świata. Jeżeli organizatorzy mnie tam nie chcą, no to trudno. W trakcie sezonu dostawałem sygnały, że jest duża szansa na dziką kartę. Wyczuwałem, że to może być mydlenie oczu. Wydawało mi się jednak, że jako rezerwowy pokazałem, że jestem gotowy do regularnej jazdy. Gdy jednak nie dostałem dzikiej karty, to nie byłem szczególnie zszokowany.
Pozostaje słowa wprowadzić w czyn. Złośliwości FIM i promotorów cyklu SGP cały czas nie brakuje. Świadczy choćby o tym fakt, iż Polska w przyszłorocznych eliminacjach SGP otrzymała tylko trzy miejsca – tyle samo co takie potęgi żużlowe jak Ukraina, USA, czy Włochy. Na pewno jeśli Janowski dojdzie do finału GP Challenge w 2025, będzie czekała go bardzo ciężka przeprawa w duńskim Holsted.
Źródło: sportowefakty.wp.pl






