Jeszcze kilkanaście miesięcy temu transfer Leon Madsen do Stelmet Falubaz Zielona Góra miał być symbolem wielkiego powrotu klubu do ścisłej krajowej czołówki. Duńczyk, jeden z najbardziej renomowanych zawodników światowego żużla, miał poprowadzić zielonogórzan nie tylko do fazy play-off, ale w perspektywie także do walki o medale PGE Ekstraligi.
Dziś nastroje przy W69 są jednak zupełnie inne.
Zamiast myśleć o podium, w Zielonej Górze coraz częściej mówi się o konieczności walki o ligowy byt. A jednym z głównych powodów tego rozczarowania ma być właśnie postawa Madsena. Według najnowszych doniesień działacze Falubazu zaczęli już rozglądać się za jego potencjalnym następcą.
Lider, który nie ciągnie drużyny
Drugi sezon Leona Madsena w Zielonej Górze miał być tym przełomowym. Tymczasem rzeczywistość brutalnie zweryfikowała oczekiwania.
Po pięciu meczach (w pierwszym meczu z powodu kontuzji nie wystąpił) obecnego sezonu Duńczyk wygrał zaledwie pięć wyścigów, a jego średnia 1,577 punktu na bieg daje mu dopiero 29. miejsce w ligowym rankingu. Jak na zawodnika o takim statusie i kontrakcie – to wynik daleki od akceptowalnego.
Jeszcze bardziej frustrujące dla kibiców i władz klubu mają być tłumaczenia samego zawodnika, który przekonuje, że sytuacja jest pod kontrolą i przełamanie ma nadejść lada moment.
W Zielonej Górze coraz mniej osób chce jednak w to wierzyć.
Falubaz miał budować drużynę wokół Madsena. Tymczasem coraz częściej słychać głosy, że nie tylko nie daje on oczekiwanych punktów, ale również negatywnie wpływa na atmosferę wewnątrz zespołu.
Rozmów o nowym kontrakcie na razie nie będzie
W tej sytuacji działacze Falubazu mają nie spieszyć się z rozmowami o przedłużeniu współpracy z Duńczykiem.
Wręcz przeciwnie – klub rozpoczął już analizę rynku transferowego i sonduje możliwości sprowadzenia nowego lidera na sezon 2027.
To jasny sygnał, że cierpliwość wobec Madsena zaczyna się wyczerpywać.
Marzenie? Jack Holder
Najbardziej pożądanym nazwiskiem na zielonogórskiej liście życzeń ma być Jack Holder.
Australijczyk jest dziś jednym z najgorętszych nazwisk na polskim rynku. W barwach Gezet Stal Gorzów prezentuje wysoką i równą formę, ma status gwiazdy i – co nie bez znaczenia – bardzo lukratywny kontrakt.
Na dziś jednak niewiele wskazuje na to, by realnie rozważał zmianę klubu. Wbrew transferowym spekulacjom Holder nie ma jeszcze nowego pracodawcy i skupia się na występach dla gorzowian.
Dla Falubazu to oznacza, że ten kierunek pozostaje bardziej marzeniem niż realnym planem.
Michael Jepsen Jensen również poza zasięgiem
Drugim zawodnikiem wysoko na liście życzeń zielonogórzan ma być Michael Jepsen Jensen.
Duńczyk notuje bardzo dobry sezon i przyciąga uwagę wielu klubów, ale według dostępnych informacji również nie wykazuje większego zainteresowania zmianą otoczenia.
Falubaz musi więc cierpliwie czekać na pierwsze poważniejsze ruchy na rynku, które mogą uruchomić efekt domina.
Max Fricke – naturalny kandydat?
Znacznie bardziej realistycznym scenariuszem wydaje się powrót Max Fricke.
Australijczyk ma za sobą epizod w Zielonej Górze i zachował bardzo dobre relacje z klubem oraz kibicami. Choć obecnie wciąż związany jest z Bayersystem GKM Grudziądz, kolejny przeciętny sezon może skłonić go do zmiany otoczenia.
Dla Falubazu byłby to ruch logiczny – zawodnik sprawdzony, znający specyfikę toru i mogący dać natychmiastową jakość.
Ryan Douglas i Anders Thomsen również na radarze
Jak niemal każdy klub ekstraligowy, Falubaz ma także obserwować sytuację Ryan Douglas.
Australijczyk jest jednym z najbardziej pożądanych nazwisk tegorocznej giełdy transferowej i trudno będzie wygrać walkę o jego podpis.
Ciekawym wariantem może być również Anders Thomsen, jeśli ostatecznie Stal Gorzów zdecyduje się na zmianę swojej formacji seniorskiej.
Na dziś to jednak bardziej opcje rezerwowe niż konkretne negocjacje.
Jeszcze większy problem? Przemysław Pawlicki
Paradoksalnie największym wyzwaniem dla Falubazu może nie być znalezienie następcy Madsena, ale utrzymanie Przemysława Pawlickiego.
Polski lider zespołu jest podobno bardzo mocno kuszony przez Fogo Unię Leszno, która szuka wzmocnień na kolejny sezon.
Władze Falubazu są świadome zagrożenia i w najbliższym czasie mają rozpocząć rozmowy dotyczące przedłużenia jego kontraktu.
Utrata Pawlickiego byłaby dla zielonogórzan znacznie trudniejsza do zastąpienia niż odejście Madsena.
Rynek polskich nazwisk bardzo ubogi
Problem polega na tym, że tegoroczna krajowa giełda transferowa nie daje wielu atrakcyjnych możliwości.
Potencjalnie dostępni mogą być m.in.:
- Grzegorz Zengota
- Janusz Kołodziej
- Mateusz Cierniak
- Bartłomiej Kowalski
Każdy z nich ma jednak swoje ograniczenia. Jedni walczą z problemami zdrowotnymi, inni z nierówną formą, a jeszcze inni nie są postrzegani jako zawodnicy zdolni unieść ciężar bycia liderem drużyny aspirującej do medali.
Zielona Góra szykuje przebudowę
Wszystko wskazuje na to, że Stelmet Falubaz Zielona Góra wchodzi w kluczowy moment planowania przyszłości.
Jeśli obecny sezon zakończy się poza fazą play-off, a wszystko na to wskazuje, w klubie mogą zapaść bardzo odważne decyzje kadrowe.
Jeszcze niedawno wydawało się, że Leon Madsen będzie fundamentem nowego projektu.
Dziś coraz więcej wskazuje na to, że stanie się symbolem niespełnionych oczekiwań.
A transferowa karuzela w Zielonej Górze dopiero zaczyna się rozpędzać.
Zdjęcie: Patrycja Knap








