W sobotę 15 sierpnia br., Maciej Janowski po raz czwarty w karierze został Indywidualnym Mistrzem Polski. Kapitan Betard Sparty Wrocław przypieczętował złoty medal podczas sobotniego, trzeciego finału cyklu w Ostrowie Wielkopolskim. W decydującym turnieju ustąpił jedynie Bartoszowi Zmarzlikowi, ale wynik ten wystarczył, aby sięgnąć po najważniejsze krajowe trofeum. Janowski zakończył cykl z przewagą jednego punktu nad zawodnikiem Orlen Oil Motoru Lublin.
Przed ostatnią rundą sytuacja w klasyfikacji generalnej była bardzo interesująca. Janowski zajmował drugie miejsce i tracił cztery punkty do prowadzącego Kacpra Woryny. Zawodnik Sparty nie był jednak pewien, czego może spodziewać się po końcowym turnieju, zwłaszcza że wcześniejsza runda w Bydgoszczy nie ułożyła się po jego myśli.
W Ostrowie wszystko potoczyło się jednak po jego myśli.
Od początku Janowski prezentował bardzo dobrą dyspozycję. Jego motocykl był szybki, a sam zawodnik czuł się na torze znakomicie. Jak podkreślał po zawodach, duża w tym zasługa całego zespołu, który pracował nad przygotowaniem sprzętu przez ostatnie tygodnie.
– Jestem bardzo szczęśliwy. Szczerze mówiąc, jak dowiedziałem się, i to całkiem niedawno, że jestem drugi w tym turnieju, to trochę nie dowierzałem, bo nie do końca te dwie poprzednie rundy były dobre w moim wykonaniu. Ale to też pokazało mi, że będziemy walczyć do końca. Dzisiaj na szczęściu od początku ten motocykl był szybki. Ja też czułem się świetnie. Moja ekipa wykonała świetną pracę przez ostatnie tygodnie i ogólnie od początku tego sezonu – mówił Janowski na antenie Canal+.
Zmarzlik wygrał turniej, Janowski zdobył złoto
W finałowym turnieju w Ostrowie bardzo mocno zaznaczył swoją obecność również Bartosz Zmarzlik. To właśnie zawodnik Motoru Lublin okazał się najlepszy w decydujących zawodach. Janowski w najważniejszym wyścigu wieczoru musiał uznać jego wyższość.
Drugie miejsce w finale wystarczyło jednak reprezentantowi Sparty do zdobycia mistrzostwa Polski. Janowski wyprzedził Zmarzlika w klasyfikacji generalnej o jeden punkt.
Tym samym po raz czwarty w karierze został indywidualnym mistrzem Polski.
Tegoroczny sukces ma dla niego szczególne znaczenie również dlatego, że był to jego dziesiąty medal IMP. Dzięki temu Janowski awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji wszech czasów Indywidualnych Mistrzostw Polski.
Sam zawodnik nie ukrywa jednak, że rekordy nie są dla niego najważniejszym celem.
– Nie jestem typem zawodnika, który chce bić rekordy. Kocham tę dyscyplinę i kocham się ścigać. Cieszę się, że moje motocykle na tyle szybkie, że mogłem skutecznie rywalizować z najlepszymi zawodnikami w Polsce. Ostatecznie udało się wywieść złoto. Jest to wielki sukces, bardzo się z niego cieszę. Oby tak dalej, aby się obyło bez żadnych większych kontuzji i żebym miał możliwość dalszego ścigania się. Sprawia mi to ogromną przyjemność – podkreślił.
„Musiałem się napocić, żeby dowieść ten sukces”
Ostrowski finał nie był dla Janowskiego łatwą przeprawą. Na torze bardzo dobrze radzili sobie również młodzi zawodnicy — Maksymilian Pawełczak i Jakub Krawczyk, którzy mocno naciskali na bardziej doświadczonych rywali.
Janowski zwracał uwagę właśnie na poziom sportowej rywalizacji.
– Bardzo udany turniej w Ostrowie. Było dobre ściganie, ten tor fajnie umożliwiał skuteczne ataki i nabieranie prędkości. Maksymilian Pawełczak, czy Jakub Krawczyk mocno kąsali. Szczerze powiedziawszy, musiałem się napocić, żeby dowieść ten sukces. Aktualnie jestem zmęczony, ale tak wywalczony triumf smakuje niesamowicie. Jest to duży sukces dla mnie, jak i mojego całego teamu – opowiadał z satysfakcją.
Ostrów dał Janowskiemu coś więcej niż złoto
Kapitan Sparty bardzo dobrze wypowiadał się również o atmosferze podczas zawodów. Na stadionie pojawiło się wielu kibiców z Wrocławia, którzy mocno wspierali swojego zawodnika.
Janowski podkreślał, że właśnie takie chwile są dla niego jednym z najważniejszych powodów, dla których wciąż chce rywalizować na żużlowych torach.
– A Wam bardzo serdecznie dziękuję, bo to wsparcie, które widziałem dzisiaj przed zawodami, było niesamowite. I dla takich dni warto uprawiać tę dyscyplinę. Codziennie rano wychodzić, pocić się na treningach, żeby czuć tę energię, którą nam przekazujecie – zwrócił się do kibiców.
Ostrowianie również mają szczególne miejsce w jego pamięci. Janowski od początku swojej kariery czuł wsparcie miejscowych kibiców, a dodatkowo z miastem łączą go znajomości i przyjaźnie. Nie bez znaczenia są także jego dobre wspomnienia związane z miejscowym torem.
– Podczas finału towarzyszyła nam piękna zabawa na trybunach. Przyjechało mnóstwo kibiców z Wrocławia, którzy mnie dopingowali, za co jestem wdzięczny. Co do Ostrowian, to od początku swojej kariery czuje wsparcie od lokalnych kibiców. Mam mnóstwo znajomych przyjaciół w tym mieście. Zawsze z przyjemnością przyjeżdżam do Ostrowa, z resztą ten tor przeważnie był dla mnie bardzo szczęśliwy. Lubię się na nim ścigać. Jest szybki i umożliwia dużo walki, jeżeli dobrze przygotowane, więc lubię takie obiekty – podsumował.
Szczególne podziękowania dla najbliższych
Po zdobyciu czwartego tytułu Janowski nie zapomniał również o swoich najbliższych. Po rozmowie przed kamerami skierował szczególne pozdrowienia do kobiet ze swojej rodziny.
– Bardzo serdecznie pozdrawiam moje piękne kobietki w domu. Jedna z nich jest tutaj, więc Asiula zaraz Cię ucałuje, ale Weronika, Ola, babcia się nimi opiekuje, więc kocham Was. Tata wraca do domu – zakończył mistrz Polski.
Dla Macieja Janowskiego sobotni wieczór w Ostrowie był więc zwieńczeniem całego cyklu. Czwarte mistrzostwo Polski, dziesiąty medal IMP i awans na trzecie miejsce klasyfikacji wszech czasów — to najważniejsze liczby jego tegorocznego sukcesu.
Zdjęcie: Marek Niewiedzioł








