Konflikt między Maciejem Janowskim a władzami żużlowej Reprezentacji Polski wciąż budzi ogromne emocje w środowisku sportowym. „Afera maltańska”, jak określono całe zamieszanie związane z opuszczeniem przez zawodnika zgrupowania kadry, spowodowała, że kapitan Betard Sparty Wrocław został skreślony z reprezentacji na sezon 2025. W tej sytuacji pojawia się jednak coraz więcej głosów sugerujących kompromisowe rozwiązanie: pozwolenie Janowskiemu na start w Złotym Kasku, który stanowi przepustkę do eliminacji do Grand Prix oraz Speedway European Championship (SEC).
Konflikt bez wyjścia?
Decyzja o usunięciu Janowskiego z kadry budzi kontrowersje. Wielu ekspertów uważa, że sytuacja została niepotrzebnie rozdmuchana. Zbigniew Lech, były zawodnik Betard Sparty Wrocław, nie kryje swojego zdania:
- Ta sytuacja nie powinna się w ogóle wydarzyć i zostać tak rozdmuchana. Ten obóz to bardziej integracja niż przygotowanie fizyczne. Maciek codziennie trenuje z Mariuszem Cieślińskim, więc co nowego mogłoby się tam wydarzyć? – zastanawia się Lech. – Nie wyobrażam sobie Maćka poza kadrą. Poszło to zdecydowanie za daleko, a to przewinienie jest wyolbrzymione.
W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Koerber, dziennikarz zajmujący się żużlem. W jego opinii możliwe jest znalezienie kompromisu, który pozwoli Janowskiemu zachować szansę na indywidualne starty w międzynarodowych imprezach, przy jednoczesnym utrzymaniu decyzji o jego wykluczeniu z kadry.
- Myślę, że można z tej sytuacji wyjść jeszcze obronną ręką. Nie widzę przeszkód, by Macieja Janowskiego wpisać na listę startową Złotego Kasku, który jest furtką do indywidualnego uczestnictwa w międzynarodowych imprezach rangi mistrzowskiej – zauważa Koerber. – W tym turnieju nie ścigają się sami kadrowicze, lecz zawodnicy wytypowani przez Główną Komisję Sportu żużlowego.
Czy Złoty Kask to kompromis?
Obecnie coraz więcej ekspertów sugeruje, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zezwolenie Janowskiemu na start w Złotym Kasku. W ten sposób zawodnik nie zostałby całkowicie odcięty od międzynarodowych rozgrywek, a jednocześnie PZM nie musiałby oficjalnie cofać swojej decyzji o wykluczeniu go z kadry.
- Jeśli Maciej Janowski nadal ma ambicje sięgające starań o udział w Grand Prix czy SEC-u, niech otrzyma taką szansę z, nazwijmy to, puli krajowej. Powiedzmy, że latami występów sobie na to zasłużył – argumentuje Koerber. – Tym samym działacze będą mogli utrzymać swoje postanowienie w mocy, a zawodnik nie będzie mógł powiedzieć, że to osoby zza biurek zakończyły jego międzynarodową karierę.
Jednocześnie Koerber apeluje, by nie mieszać w całą sprawę pozostałych kadrowiczów, sugerując, że mogliby się buntować przeciwko powrotowi Janowskiego.
- Niech ci chłopcy, Bartłomiej Kowalski, Damian Ratajczak, Mateusz Cierniak czy Antek Mencel, skupiają się na swoim treningu i swoich sprawach – podkreśla.
Co dalej?
Obecnie sytuacja pozostaje patowa. Choć poniedziałkowe spotkanie mediacyjne (z 10 lutego br.) miało pomóc w zażeganiu konfliktu, nie przyniosło ono konkretnych rezultatów. Kapitan reprezentacji Bartosz Zmarzlik, który brał w nim udział, nie wpłynął na zmianę stanowiska żadnej ze stron.
Nie ma wątpliwości, że cała sytuacja przyniosła straty wizerunkowe zarówno dla Janowskiego, jak i dla władz polskiego żużla. Teraz kluczowe będzie znalezienie rozwiązania, które pozwoli wyjść z tego sporu bez dalszych szkód. Złoty Kask może być kompromisem, który pozwoli zachować szanse Janowskiego na indywidualne sukcesy, a jednocześnie umożliwi władzom PZM zachowanie swojej decyzji o wykluczeniu go z kadry.
Teraz ruch należy do polskich władz żużlowych. Czy zdecydują się na ten kompromis? Czas pokaże.






