Maciej Janowski, trzeci żużlowiec świata z 2022 roku, został usunięty z kadry Polski na sezon 2025. Powód? Samowolne opuszczenie zgrupowania na Malcie, by uczestniczyć w ślubie sponsora i jednocześnie przyjaciela. Choć wrócił następnego dnia, Zarząd Główny Polskiego Związku Motorowego (PZM) nie okazał litości, podejmując jednogłośną decyzję o jego skreśleniu z kadry Polski.
Kto stoi za tą decyzją?
Zarząd Główny PZM składa się z ośmioosobowego prezydium oraz 19 członków. Oto pełna lista osób, które zdecydowały o wyrzuceniu Janowskiego z kadry:
Prezydium Zarządu Głównego PZM:
- Michał Sikora – prezes
- Arkadiusz Sąsara – urzędujący wiceprezes / skarbnik
- Bartosz Bieliński – wiceprezes
- Jacek Bujański – przewodniczący Głównej Komisji Sportu Motocyklowego
- Jarosław Noworól – przewodniczący Głównej Komisji Sportu Samochodowego
- Paweł Pęcak – przewodniczący Głównej Komisji Sportu Kartingowego
- Ireneusz Igielski – przewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego
- Wojciech Stępniewski – członek prezydium
Członkowie Zarządu Głównego PZM:
- Bartłomiej Archman
- Monika Budnik
- Romuald Chałas
- Andrzej Gaszewski
- Piotr Habowski
- Tomasz Kaczmarczyk
- Marcin Kanik
- Marek Kisiel
- Rafał Kiwior
- Sebastian Kołakowski
- Magdalena Lewandowska
- Beata Maas
- Leszek Mielczarek
- Grzegorz Olech
- Marek Prokopowicz
- Krzysztof Studziński
- Włodzimierz Szaniawski
- Piotr Szymański
- Marcin Wołczyński
Zaskakujące jest, że w tym gronie tylko trzy osoby są bezpośrednio związane z żużlem: Ireneusz Igielski, Wojciech Stępniewski i Piotr Szymański. Reszta to specjaliści od innych dyscyplin motorowych.
Błyskawiczna reakcja czy pokaz urzędniczej sprawności?
Decyzja o wyrzuceniu Janowskiego zapadła w ekspresowym tempie, kiedy jeszcze emocje po całym zdarzeniu nie opadły. Zaledwie kilka dni „po incydencie na Malcie”, Zarząd Główny PZM zebrał się i jednogłośnie podjął decyzję. To zaskakujące, biorąc pod uwagę, że w przeszłości rozstrzyganie spornych sytuacji jakie miały miejsce podczas zawodów żużlowych potrafiło ciągnąć się tygodniami. Tym razem jednak, niczym bolid Formuły 1, PZM pokazał, że potrafi działać szybko i zdecydowanie. Gdyby tak samo sprawnie rozwiązywali inne sporne kwestie, polski żużel byłby zapewne na zupełnie innym poziomie. Ale nie, tutaj mamy do czynienia z prawdziwym pokazem decyzyjności godnym najlepszych strategów.
Czy to zemsta?
Nie brakuje głosów sugerujących, że surowa kara dla Janowskiego może być formą zemsty. Rufin Sokołowski, były prezes Unii Leszno, stwierdził: „To, co zrobił Janowski, to błahostka. Kara jest nieadekwatna do przewinienia. Z boku to wygląda tak, jakby to była zemsta na kimś za coś”.
R. Sokołowski dodał: „Zasady są chore. O tym kto jedzie w Złotym Kasku powinny decydować eliminacje jak kiedyś. Najlepsi powinni walczyć o Grand Prix, a nie ci, którzy są w kadrze, a więc nominowani przez trenera. To jest sztuczne co stworzono i niemoralne. System oparty na karaniu zawodników jest fatalny. PZM próbuje wymusić na zawodnikach jazdę w reprezentacji, a tak być nie powinno. Prawdopodobnie gdyby nie było zapisu o tym, że trzeba być kadrowiczem, aby jeździć w Grand Prix, to wielu w tej kadrze już by nie było. No i co z tego? Mamy najlepszą ligę świata i nie potrafimy zebrać 4-5 chłopaków, którzy oddaliby życie za Polskę, nawet jeżdżąc w reprezentacji za darmo? Jestem przekonany, że są tacy, którzy za wszelką cenę chcieliby być w kadrze i tacy właśnie powinni się tam znaleźć. My natomiast zmuszamy do tego zawodników, a potem efekty są takie, że zajmujemy w drużynówce piąte miejsce przegrywając nawet z Niemcami.„
Ależ skąd! To nie zemsta! To przecież tylko przykład surowego egzekwowania dyscypliny.
Ireneusz Igielski, przewodniczący GKSŻ i szef żużlowej reprezentacji Polski, po decyzji o skreśleniu z kadry Macieja Janowskiego beznamiętnie stwierdził:
„Jest mi bardzo przykro, że do takiej sytuacji doszło. Reprezentowanie kraju to najwyższy możliwy zaszczyt i tak to powinno być traktowane przez zawodników. Usunięcie Macieja Janowskiego z kadry to była trudna decyzja, ale nie mogło być innej.”
Oczywiście, bo jakże mogłoby być inaczej? Przecież opuszczenie zgrupowania na jeden dzień to zbrodnia niewybaczalna. Nam też jest bardzo przykro.
Co więcej, wyrzucenie Janowskiego z kadry oznacza, że nie będzie mógł on walczyć o powrót do cyklu Grand Prix, ponieważ tylko kadrowicze mogą startować w Złotym Kasku, będącym eliminacjami do GP i SEC. System doskonały w swojej prostocie.
Będzie ciąg dalszy?
Na koniec warto dodać, że Maciej Janowski ma możliwość odwołania się od tej decyzji do prezesa PZM, Michała Sikory. Może to być dla niego szansa na zmianę tej surowej kary, nieadekwatnej do „przewinienia”.
Cóż, pozostaje nam tylko podziwiać sprawność i zdecydowanie naszych działaczy. Oby tak dalej! I jeśli będzie odwołanie zawodnika, wierzymy, że odpowiedź nie będzie się przeciągała w nieskończoność.
Jeśli odwołanie nie przyniesie spodziewanych efektów, kapitan Betard Sparty będzie miał możliwość wystąpić w SGP 2026. W Chorwacji brakuje żużlowców i w tym sezonie Słoweniec Matej Zagar skorzystał z licencji tego kraju, by móc startować w zawodach rangi IMŚ. Czy Maciej Janowski będzie zmuszony przez polskie władze na taki ruch?
Przypomnijmy, iż w 2002 roku obecny prezes stowarzyszenia Krzysztof Cegielski z powodu konfliktu z PZM startował z brytyjską licencją w cyklu Speedway Grand Prix i wówczas nie było z tym faktem żadnego problemu.
Warto mieć nadzieję, że tak bezwzględnie jak w stosunku do Macieja Janowskiego, władze PZM będą walczyć z FIM o polskich żużlowców a nie tak jak w przypadku prezesa Michała Sikory rzucać słowa na wiatr (słynna już wypowiedź o rezygnacji z organizacji tegorocznej rundy SGP na Stadionie Narodowym w Warszawie, po tym jak Polacy nie otrzymali od organizatorów żadnej dzikiej karty). I kto tu się ośmiesza?
Podsumowanie
Sprawa wyrzucenia Macieja Janowskiego z kadry Polski na sezon 2025 budzi wiele kontrowersji. Błyskawiczna decyzja Zarządu Głównego PZM, w którym dominują osoby niezwiązane z żużlem, rodzi pytania o motywy i adekwatność kary. Czy była to konieczna reakcja na naruszenie dyscypliny, czy może przejaw urzędniczej nadgorliwości lub nawet zemsty? Jedno jest pewne: polski żużel lubi stwarzać sobie problemy.
Źródło: przegladsprtowy.onet.pl






