Powrót na wielką scenę

Maciej Janowski w sobotę, 30 sierpnia, ponownie pojawił się w cyklu Speedway Grand Prix, występując we Wrocławiu jako dzika karta. Były medalista mistrzostw świata miał okazję zmierzyć się z najlepszymi żużlowcami globu na własnym torze i przy własnej publiczności. Zawody rozpoczął świetnie, lecz ostatecznie skończył z zaledwie sześcioma punktami, co dało mu 10. miejsce w klasyfikacji.

Początek był obiecujący – po dwóch biegach Janowski miał na koncie pięć punktów, ale w kolejnych czterech startach dorzucił tylko jedno „oczko”. Największym problemem były starty oraz spadająca z biegu na bieg prędkość motocykli.


Wypowiedzi Macieja Janowskiego po wrocławskiej rundzie SGP

O przebiegu zawodów i problemach sprzętowych:
„Dwa pierwsze biegi w moim wykonaniu były bardzo dobre. Im dalej w las, tym szło mi gorzej. Atmosfera była bardzo fajna, kibice bawili się znakomicie podczas tych zawodów. W dalszej części zawodów traciłem prędkość w swoich motocyklach i nie udało mi się wykręcić lepszego rezultatu. W tym sezonie zazwyczaj mam lepsze pierwsze wyścigi, coś musi mnie hamować najwidoczniej. Próbujemy cały czas niwelować błędy, ale w dalszym ciągu tego nie znaleźliśmy. Nie chcę zganiać wszystkiego na sprzęt, ponieważ mamy go bardzo dużo.”

O powrocie do cyklu Grand Prix we Wrocławiu:
„Rzeczywiście, te dwa pierwsze biegi były w moim wykonaniu trochę lepsze, ale później im dalej w las, tym było gorzej. Taki słodko-gorzki ten występ. Tutaj we Wrocławiu zawsze jest świetna atmosfera na trybunach, było widać, że kibice się dzisiaj dobrze bawili. No ale wiadomo, żeby dobrze bawić się na torze, trzeba jeździć troszkę szybciej.”

„Bardzo fajnie było tutaj wrócić, a atmosfera na stadionie była świetna. Nie ukrywam, że bardzo podoba mi się rywalizacja w cyklu, jednak na tę chwilę z moimi obecnymi perturbacjami, nie jest to odpowiedni czas na myślenie o powrocie do Grand Prix. Na razie muszę się skupić na tym, żeby ponownie być w stanie rywalizować z najlepszymi.”

O powtarzających się problemach z prędkością:
„Dokładnie tak. Z każdym biegiem czułem, jakbym tracił prędkość w swoich motocyklach.”

O możliwych rozwiązaniach:
„Pomysłów mamy bardzo dużo. Cały czas szukamy rozwiązań i próbujemy niwelować ten problem, ale wciąż nie możemy znaleźć konkretnej przyczyny.”

O sprzęcie i ustawieniach:
„Tak mi się wydaje, ale nie chcę też wszystkiego zganiać na sprzęt, bo mamy go naprawdę dużo. Może po prostu spasowanie tego sprzętu gdzieś nam nie wychodzi. Jest to na pewno trochę demotywujące.”

O przyszłości i powrocie do elity:
„Nie ukrywam, że podoba mi się jazda w cyklu Speedway Grand Prix. Na tą chwilę nie jest jeszcze to czas, aby tam powrócić. Moja forma nie jest zbyt równa. Na razie chcę się skupić, aby powrócić do tej prędkości, co była kiedyś. Teraz niestety nie wygląda to aż tak dobrze.”

O przygotowaniach do rewanżu Sparty z Toruniem:
„Na pewno szykują się mocne treningi przed nami, aby zniwelować tą przewagę. W drużynie wiara jest. Mamy bardzo mocnych zawodników w zespole i mam nadzieję, że razem damy radę awansować do Finału PGE Ekstraligi.”

„W zespole jest wiara w odrobienie tej straty (14 punktów – dop. red.) i awans do finału. Mamy mocnych zawodników. Na pewno ja będę musiał stanąć na wysokości zadania, żeby jak najbardziej wspomóc drużynę.”


Co dalej z Janowskim?

Choć występ w SGP we Wrocławiu zakończył się rozczarowaniem, Janowski wciąż jasno deklaruje chęć powrotu na stałe do cyklu. Sam jednak przyznaje, że obecna forma i brak stabilności wyników go do tego nie predysponują. „Magic” musi rozwiązać problem utraty prędkości po dobrym początku zawodów – sytuacja, która powtarza się zarówno w indywidualnych startach, jak i w meczach ligowych.

Na razie przed kapitanem Sparty kluczowe zadanie – rewanż z Pres Toruń w półfinale PGE Ekstraligi. Wrocławianie muszą odrobić 14 punktów, a lider drużyny wie, że tym razem nie może pozwolić sobie na słabość w końcówkach.

Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix