Maciej Janowski znów jest jednym z najgorętszych nazwisk na transferowej giełdzie. Choć sezon 2025 dopiero się rozkręca, już teraz wiele klubów PGE Ekstraligi składa kapitanowi Betard Sparty Wrocław konkretne propozycje. Ofertę miał już złożyć m.in. Orlen Oil Motor Lublin. 33-letni reprezentant Polski nie unika trudnych tematów i jasno komunikuje swoje stanowisko. Do tego – co równie ważne – pokazał wielką klasę, prosząc, by nałożoną na niego karę finansową przekazać na leczenie poważnie kontuzjowanego Daniela Kaczmarka.
Rozmowy transferowe? Janowski: „W każdej plotce jest troszkę prawdy”
Po sezonie 2025 wygasa obowiązujący kontrakt Janowskiego z Betard Spartą. Już dziś wiadomo, że nie brakuje chętnych, by zakontraktować doświadczonego zawodnika. Sam żużlowiec nie zaprzecza, że jego telefon w ostatnich tygodniach jest wyjątkowo aktywny.
— Czy to prawda, że pański telefon jest rozgrzany i oferty z innych klubów napływają? — zapytano Janowskiego.
— W każdej plotce jest troszkę prawdy, ale na tę chwilę skupiam się na naszej drużynie — odpowiedział zawodnik.
Dopytywany o swoje relacje z władzami wrocławskiego klubu, rozwiał wszelkie wątpliwości:
— Mamy wszystko jasne z prezesostwem naszego klubu i nie oczekiwałbym… To jest trudny temat, ale ja się skupiam teraz na meczach i chcę udowodnić, że moje miejsce jest we Wrocławiu.
Tym samym zawodnik potwierdził, że do rozmów transferowych dochodzi, ale na razie jego lojalność wobec Sparty jest niezachwiana. W jego głosie wyczuwalna jest jednak również ostrożność — sytuacja może się jeszcze rozwinąć w różnych kierunkach.
Nie tylko sport: Janowski pokazuje klasę poza torem
Po tzw. „aferze maltańskiej”, która skutkowała usunięciem Janowskiego z reprezentacji Polski, Trybunał PZM przywrócił mu status kadrowicza. Jednak zawodnik nie uniknął konsekwencji – musiał zapłacić 20 tys. złotych kary. Co istotne, sam zaproponował, by te pieniądze trafiły na rzecz Daniela Kaczmarka, który doznał poważnego urazu kręgosłupa.
— Tak, jestem znów reprezentantem Polski, tylko chciałbym sprostować jedną rzecz. To nie Polski Związek Motorowy wyznaczył mi gdzie mam wpłacić tę karę. To była nasza inicjatywa, jako teamu i nasza prośba do PZM, żeby te pieniądze trafiły w całości na Daniela Kaczmarka, który w tej chwili tych środków najbardziej potrzebuje — przekazał Janowski.
Ten gest spotkał się z ogromnym uznaniem w środowisku żużlowym. W czasach, gdy zawodnicy często kojarzeni są jedynie z wysokimi kontraktami, Janowski pokazał, że empatia i solidarność nie są dla niego pustymi słowami.
Mocny lider na torze
W piątkowym meczu Betard Sparty Wrocław z Innpro ROW-em Rybnik Janowski udowodnił, że nieprzypadkowo nosi opaskę kapitańską. Zdobył 9 punktów i 2 bonusy, przyczyniając się do cennego wyjazdowego zwycięstwa 50:40. Po spotkaniu nie ukrywał, że warunki torowe były bardzo trudne.
— Bardzo twardy tor, nie było łatwo się do niego przykleić, ale ustawienia, które mieliśmy, od początku pozwalały nam na walkę z gospodarzami i zbudowanie delikatnej przewagi na początku. Potem udało się ją dowieźć i to jest najważniejsze.
Początek meczu był kluczowy — cztery wygrane biegi z rzędu, w tym trzy podwójne, zbudowały bezpieczne prowadzenie Sparty.
— Dokładnie. Wtedy wszystko nam pasowało. Potem wiadomo, gospodarze też poprawili swoje ustawienia. Na takim twardym torze cały czas jest odczucie, że jedzie się wolno. Przez to czasem, chcąc poszukać jeszcze większej prędkości, wyciąga się błędne wnioski. Mieliśmy jednak bezpieczną przewagę, dlatego chyba każdy w drugiej fazie zawodów, pozwalał sobie na nieco śmielsze zmiany — tłumaczył kapitan wrocławian.
W pomeczowym wywiadzie dla Eleven Sports odniósł się także do warunków torowych w kontekście gospodarzy:
— To nie jest chyba żadną tajemnicą, że tak twardy tor najbardziej pasuje Nickiemu Pedersenowi. Pokazał to dzisiaj. Był momentami szybki i walczył jak lew. Rohanowi [Tungate’owi], Maksowi [Drabikowi] czy Glebowi [Czugunowowi] raczej bardziej pasowałby tor, na którym by było nieco więcej przyczepności, więcej materiału. To jednak nie mój biznes — zakończył.
Co dalej?
Choć do końca sezonu jeszcze daleko, jedno jest pewne — Maciej Janowski będzie jednym z głównych aktorów nie tylko na torze, ale i poza nim. Jego przyszłość w Betard Sparcie nie jest przesądzona, ale kapitan daje jasno do zrozumienia, że na razie liczy się tylko Wrocław. Pokazując klasę zarówno w wywiadach, jak i gestach wobec kontuzjowanego kolegi, potwierdza, że jest nie tylko sportowcem na najwyższym poziomie, ale także człowiekiem z wartościami.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






