Maciej Janowski, jeden z czołowych polskich żużlowców, znalazł się w centrum uwagi po tym, jak opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski na Malcie, aby wziąć udział w ślubie jednego ze swoich sponsorów oraz załatwić sprawy paszportowe. Decyzja ta spotkała się z ostrą reakcją Polskiego Związku Motorowego (PZM), który zdecydował o usunięciu zawodnika z kadry na sezon 2025.

Gdybym wiedział, że rozpęta się aż takie piekło, pewnie bym nie wyjechał – przyznaje Janowski w rozmowie ze sportowefakty.wp.pl. – Jeżdżę jednak na żużlu, więc mam też swój charakter. Poza tym miałem poczucie, że po mojej rozmowie z trenerem kadry, którą prowadziłem z Teneryfy, nie będzie problemu i szczegóły dogramy na Malcie. W poprzednich latach zawodnicy wyjeżdżali wcześniej z obozu i nigdy nie było kłopotu.

Oczekiwania a rzeczywistość

Janowski podkreślił, że jego decyzja nie wynikała z lekceważenia kadry, lecz z przeświadczenia, że nie powinno być problemów z wcześniejszym opuszczeniem obozu. – Reprezentacja zawsze była dla mnie ważna, dlatego nie miałem intencji sprawienia żadnych problemów. Wydawało mi się, że to sprawa, którą można załatwić bez większego szumu.

Jednak po jego wyjeździe sytuacja wymknęła się spod kontroli, a na żużlowca spadła fala krytyki. – Zorientowałem się, co się dzieje, i wróciłem natychmiast, następnego dnia byłem już w hotelu, gdzie przebywała kadra. Mimo to decyzja działaczy była jednoznaczna – Janowski został odsunięty od reprezentacji.

Reakcja trenera i PZM

Trener kadry Rafał Dobrucki i działacze PZM podkreślali, że Janowski złamał ustalone zasady, co skutkowało usunięciem go z drużyny. – Jeżeli moje opuszczenie obozu było takie złe, to może i należy mnie usunąć z kadry, ale uważam, że kara nie jest adekwatna do popełnionego przeze mnie czynu – mówi zawodnik.

Sytuacja mogła być jeszcze bardziej dotkliwa, ponieważ PZM rozważał również zablokowanie jego startu w prestiżowym turnieju o Złoty Kask. – Blokada jazdy w Złotym Kasku byłaby pójściem zdecydowanie za daleko. Mam nadzieję, że to nie nastąpi.

Rozmowy i przyszłość w kadrze

Po kilku tygodniach Janowski postanowił porozmawiać z trenerem Dobruckim, aby wyjaśnić sytuację. – Zadzwoniłem, żeby wyjaśnić kilka rzeczy. Uważam, że to była dobra rozmowa, zakończona w przyjemnej atmosferze, choć każdy nadal trochę trzyma swoją stronę.

Czy możliwy jest powrót Janowskiego do kadry? – Jeśli nie jestem w niej chciany, to nie będę się pchać na siłę. Sprawa jest zresztą bardziej skomplikowana, bo zarząd musi się zebrać i zagłosować. Wydaje mi się, że na ten moment nie ma możliwości, bym wrócił do kadry, ale ja się na reprezentację nie obrażam.

Zawodnik podkreśla jednak, że nadal czuje dumę z reprezentowania Polski. – Nie ma żadnego znaczenia, że moje drogi z władzami żużla się nie zeszły, bo zawsze byłem dumny z reprezentowania Polski.

Wsparcie ze strony środowiska żużlowego

Decyzja o usunięciu Janowskiego z kadry spotkała się z dużą krytyką kibiców. Niektórzy domagali się nawet dymisji trenera Dobruckiego. W sprawę zaangażował się również Bartosz Zmarzlik, który spotkał się z prezesem PZM Michałem Sikorą, trenerem kadry i samym Janowskim. Niestety, rozmowy nie przyniosły przełomu.

Doceniam wsparcie kibiców i ludzi związanych z żużlem. Wiem, że wiele osób uważa, że ta kara jest zbyt surowa, i dziękuję im za to, że stają za mną murem.

Podsumowanie

Sytuacja związana z Maciejem Janowskim pokazuje, jak ważna jest komunikacja między zawodnikami a sztabem szkoleniowym. Choć obecnie zawodnik pozostaje poza kadrą, nie wyklucza, że w przyszłości ponownie założy reprezentacyjny kevlar. – Nie zamykam się na kadrę, ale teraz skupiam się na tym, co przede mną. Przede mną sezon i wiele wyzwań, które chcę podjąć z pełnym zaangażowaniem.

Miejmy nadzieję, że w przyszłości podobne sytuacje będą rozwiązywane w sposób bardziej konstruktywny, z korzyścią dla całej reprezentacji.

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Zdjęcie: Patrycja Knap