Zapraszamy na pierwszą część obszernego wywiadu z zawodnikiem, który po długim zawieszeniu, niedługo wróci do ścigania na torze w barwach Szarży Wrocław. Dziś dowiecie się min. o początkach kariery i tradycjach sportowych w rodzinie Huberta Kielaszewskiego. Ale to oczywiście nie wszystko co będziecie mogli przeczytać w tej części naszej rozmowy z zawodnikiem rateli.

Jutro będzie jeszcze ciekawiej! Poruszymy bieżące sprawy speedrowerowe.

Paweł Wittchen, Na Wirażu: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze speedrowerem?
Hubert Kielaszewski: Moja przygoda z tym sportem zaczęła się od tego że jeździłem z kolegami na skateparku w Lesznie. A obok skateparku był tor speedrowerowy. I pojechałem się spytać ówczesnego prezesa klubu Zdzisława Gnacinskiego czy mogę przyjechać na trening. Tak to się zaczęło, ale już wcześniej w naszej dzielnicy w Zaborowie „za małolata” ścigaliśmy się z kolegami na rowerach, więc tak to wszystko zaczęło się już ponad 8 lat temu.

NW:Czy są w Twojej rodzinie tradycje sportowe?
HK:Tak . ogólnie w rodzinie mojego taty, brat wuja Tadeusz był 2-krotnym Mistrzem Polski w Kickboxingu. Sam też, w 2019 roku byłem bliski też tego trofeum, które zdobył mój wuja ale musiałem uznać wyższość rywala i zostało mi Vicemistrzostwo Polski w kickboxing. Kuzyn Karol odnosi duże sukcesy jeżeli chodzi o sporty biegowe. No i mój brat był na speedrowerze Mistrzem Polski Juniorów.

NW: Co byś zmienił w polskim speedrowerze?
HK: Hmmm. Szczerze? Zaczął bym od ludzi w zarządzie a potem samo jakoś by się to pchało do przodu. Tak myślę, że to by było najlepsze, bo wiadomo kto teraz rządzi jak rządzi i jak ten sport wygląda.

NW: Niebawem wracasz do ścigania po trzyletnim zawieszeniu. Jakie cele sportowe stawiasz sobie na najbliższe sezony, przede wszystkim na pierwszy pełny sezon – 2025?
HK: Po moim powrocie, czyli już za moment to skupiam się na meczach 2 ligi z Szarżą Wrocław żeby wywalczyć medal a dalej to zobaczymy co przyniesie mi los.  Na razie o sezonie 2025 nie myślę. Co ma być to będzie. Ale gwarantuję, że ludzie zobaczą trosze odnowionego Huberta nie do złamania.

NW: Na jakim przełożeniu jeździć będziesz po powrocie na tor?
HK: Jak zaczynałem to miałem 33/18 i tak jeździłem przez długi czas. Potem dostałem rower po Miachale Sassku i wsiadłem na niego. Pojechałem i jeździło mi się bardzo dobrze. Przyznam szczerze, że nawet nie pamiętam jakie tam jest przełożenie. (uśmiech). Po prostu trzeba jechać i tyle. Ostatnio Damian Wojczyński obejrzał mój rower powymieniał co nieco i jeździ się na nim (na rowerze) bardzo dobrze.

NW: Łączysz uprawianie speedrowera z MMA. Czy uprawianie tego sportu można uznać za wartościowe uzupełnienie treningu speedrowerowego, czy jednak trochę przeszkadza w uzyskiwaniu dobrych wyników w speedrowerze?
HK: Tak łącze te dwa sporty: MMA i speedrower. Przyznam, że MMA jest moim priorytetem życiowym i ten sport stawiam na pierwszym miejscu. A speedrowerem się po prostu bawię bez żadnej presji. Ale bardzo dobrze jedno i drugie współgra ze sobą. Kondycja ze stali, siła w nogach – to wszystko na obie te dyscypliny sportu się składa. Ale tak jak mówię MMA jest moim sportem który stawiam na pierwszym miejscu i bardziej przygotowuję się pod kątem tego sportu niż speeedrowera. Nawet jak jeżdżę i robię trening na „speedzie” to myślę wtedy, że i tak że robię teraz kondycję pod MMA, więc myślę że dobrze to robię i tak się tego trzymam.

NW: Trenujesz czasem na minitorze rodziny Pawlickich. Czy jazda na tego typu obiekcie może podnieść poziom sportowy zawodnika?
HK: Jak trenuję na tym torze, to robię trening startów na jedno okrążenie. Sstaram się zrobić osiem serii z każdego pola, a potem dobijam się sprintami po 2 okrążenia i 2 luzu i tak staram się zrobić 20 okrążeń, gdzie na tym torze jest to naprawdę wielkim wyczynem. To jest mój wielki wysiłek. Taki trening trwa zazwyczaj 40-50 min i tyle. A potem widzę rezultaty na torze do speedrowera, a także mam kondycję w sportach walki (uśmiech). Takie mam sposoby treningowe i mi to pasuje, więc tak robię. Nie każdy by mógł coś takiego wykonywać.

NW: Z kim najbardziej lubisz jeździć w parze?
HK: Hmm najbardziej lubię jeździć w parze z moim bratem no i za dawnych lat w Lesznie z Mikołajem Michalskim z którym razem zaczęliśmy przygodę na speedrowerze(uśmiech). Muszę też wspomnieć o Michale Sassku i Bartku Grabowskim bo też z nimi dobrze mi się jeździło w parze (uśmiech).

NW: Jakie są Twoje zainteresowania poza sportem?
HK: Hmm? Poza sportem lubię bardzo słuchać muzyki i wychodzić z kumplami na nocki w środku lasu by zapomnieć o wszystkim i się wyluzować. Myślę, że to dwie rzeczy najbardziej mnie interesują poza sportem (uśmiech).

NW: Na jakim torze najbardziej lubisz startować?
HK: Hmm najbardziej lubię jeździć w Lesznie i we Wrocławiu, jeżeli chodzi o Polskie tory. A jeżeli chodzi o tory Angielskie to dobrze wspominam Estpark i Pool. Te 4 tory są moimi najlepszymi

NW: W których zawodach wystartujesz jako pierwszych po zawieszeniu?
HK: Jako pierwsze to będą zawody ligowe z Szarżąa Wrocław o medal. Bo tylko medal nas interesuje i zrobię wszystko, by pomóc drużynie i odkupić się za moją nie obecność i podziękować moją jazdą Adrianowi Kocurowi za pomoc przez te 3 lata,  no i oczywiście kibicom we Wrocławiu za to, że byli i mnie wspierali. Bo muszę otwarcie przyznać, że wiele osób mnie wspierało i wspiera do dziś. To jest szok! Bardzo im za to dziękuję i jestem wdzięczny temu miastu (chodzi o Wrocław).

Cdn…