Zerwana umowa po trzech latach milczenia
Niedawno (o czym pisaliśmy) władze Lublina zdecydowały się zerwać umowę z konsorcjum Kavoo Invest oraz Sybilski, Wesoły and Partners Constructions. To właśnie te firmy miały przygotować projekt nowego stadionu żużlowego. Umowę podpisano jeszcze w sierpniu 2022 roku, a termin oddania pełnej dokumentacji upływał w pierwszym kwartale 2024. Tymczasem – jak podkreśla Tomasz Fulara, zastępca prezydenta Lublina – „do dziś nie otrzymaliśmy kompletnej dokumentacji, która pozwoliłaby na wybór wykonawcy robót”.
Miasto tłumaczy, że przez brak przekazania dokumentacji nie mogło ani zaplanować, ani rozpocząć żadnych prac. Projekt miał być realizowany w dolinie Bystrzycy, w miejscu dawnego klubu jeździeckiego, i obejmować nowoczesny, wielofunkcyjny stadion z funkcją żużlową. Teraz te plany zostają zawieszone na czas nieokreślony.
Wina miasta czy projektanta?
Według urzędników to projektant nie wywiązał się z obowiązków. „Pomimo wielokrotnych ponagleń, projektant nie dostarczył kompletnej dokumentacji projektowej wraz z kosztorysem inwestycji. W obecnych warunkach dalsza współpraca nie daje gwarancji realizacji zadania zgodnie z umową” – czytamy w oficjalnym komunikacie Ratusza.
Prezydent Lublina rozważa podjęcie kroków prawnych. Jak przekazuje Joanna Stryczewska z biura prasowego, „wypowiedzi przedstawicieli projektanta mijają się z prawdą i stawiają Urząd Miasta w złym świetle”.
Zupełnie inaczej sytuację przedstawia prezes Kavoo Invest, Wojciech Ryżyński. W rozmowie z PAP przekonywał: „To miasto jest winne opóźnieniom. Już w 2022 roku zażądano zmian w projekcie, co zaburzyło harmonogram. Nasza firma zainwestowała już 600–700 tys. zł, a po dziś dzień nie podpisano aneksu, który miał to uwzględnić”.
Eksperci komentują: „To stracony czas i stracona szansa”
– Gdyby od początku był jasny plan działania i konsekwencja, ten stadion już by się budował – mówi jeden z byłych doradców ds. inwestycji miejskich, dr inż. Tomasz Grzelak. – Projekt zmieniano w trakcie, nie uzgodniono aneksu, a miasto nie wykazywało determinacji, żeby egzekwować warunki. Efekt? Trzy lata zmarnowane.
Podobnie ocenia były prezes jednego z klubów żużlowych: – W żużlu czas liczy się podwójnie. Motor Lublin to dziś mistrzowska marka, a miasto nie nadąża za sukcesem sportowym. To niepojęte – komentuje anonimowo.
Co dalej?
Ratusz zapowiada, że jeśli spór z projektantami nie zakończy się polubownie, może dojść do sprawy sądowej. Tymczasem nie można rozpisać przetargu na nowy projekt, by nie ryzykować podpisania dwóch umów na ten sam obiekt. – Dopóki nie rozwiążemy tej sytuacji, nie możemy ogłosić kolejnego postępowania – mówi Fulara.
Miasto znalazło rozwiązanie. Właśnie przekazano informację o tym, iż magistrat na dotychczasowy obiekt przeznaczy aż 83 miliny złotych
Koniec marzeń o nowym stadionie żużlowym w Lublinie?
Jeszcze niedawno kibice Orlen Oil Motoru Lublin żyli wizją nowoczesnego stadionu żużlowego z prawdziwego zdarzenia – zadaszonego, mogącego pomieścić 18,5 tysiąca widzów, spełniającego wszystkie wymagania PGE Ekstraligi i gotowego na kolejne dekady sukcesów lubelskiego klubu. Dziś ta wizja się oddala. Coraz więcej wskazuje na to, że nowy obiekt pozostanie jedynie na papierze i w przedwyborczych deklaracjach polityków, a miasto ostatecznie zdecyduje się na kosztowną modernizację przestarzałego stadionu przy Alejach Zygmuntowskich.
83 miliony na „łatkę” zamiast rewolucji?
Jak poinformował portal jawnylublin.pl, projekt budowy nowego stadionu prawdopodobnie zniknie z wieloletniej prognozy finansowej miasta. Decyzję w tej sprawie mają podjąć miejscy radni podczas najbliższej sesji Rady Miasta zaplanowanej na czwartek 29 maja (dziś). Zamiast nowoczesnego kompleksu, w planach znalazła się modernizacja dotychczasowego stadionu, na którą miasto ma przeznaczyć aż 83 miliony złotych – rozłożone na cztery lata.
W bieżącym roku zabezpieczono na ten cel 3 mln zł, a w kolejnych czterech – po 20 mln rocznie. Zakres prac ma objąć przede wszystkim modernizację toru żużlowego, trybuny gości, oświetlenie oraz sanitariaty. Remont zostanie poprzedzony opracowaniem programu funkcjonalno-użytkowego, który ma określić wytyczne dla projektantów i wykonawców.
Reakcja na ultimatum Ekstraligi
Władze Lublina znalazły się pod silną presją. Przed rozpoczęciem sezonu 2025 Ekstraliga Żużlowa wystosowała ultimatum: jeśli stadion przy Alejach Zygmuntowskich nie zostanie zmodernizowany i nie zacznie spełniać ligowych wymogów, Motor Lublin może nie otrzymać licencji na udział w rozgrywkach PGE Ekstraligi w sezonie 2026.
– Moim zdaniem dziś miasto Lublin musi zapomnieć o budowie nowego stadionu, a przystąpić do opracowania harmonogramu remontu obecnego obiektu. To jest temat bezapelacyjny. Myślę, że bez tego będzie problem z ekstraligową licencją dla Orlen Oil Motoru na sezon 2026 – mówił prezes Ekstraligi Żużlowej Wojciech Stępniewski.
Zawiedzione nadzieje i pytania bez odpowiedzi
Jeszcze w kampanii wyborczej 2023 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiadał, że nowy stadion w Lublinie zostanie wpisany do rządowego programu inwestycji strategicznych. Wówczas mówiło się o kosztach rzędu 300 milionów złotych. Po przejęciu władzy przez Koalicję Obywatelską temat nie zniknął – prezydent miasta Krzysztof Żuk kontynuował działania w kierunku budowy nowego obiektu. Niestety, projekt napotkał liczne problemy.
Wielomiesięczny spór z firmą odpowiedzialną za opracowanie dokumentacji i kosztorysu zakończył się rozwiązaniem umowy wartej 7,44 mln zł, a inwestycja zaczęła dryfować w próżni. Dziś wydaje się, że nowa hala żużlowa, którą miał dzielić Motor z innymi wydarzeniami sportowymi i rozrywkowymi, nie powstanie.
Czy to definitywny koniec marzeń?
Na razie nic nie jest przesądzone, ale kierunek decyzji jest jasny. Jeśli radni zaakceptują propozycję zmian w wieloletniej prognozie finansowej, szanse na nowy stadion w najbliższych latach spadną do zera. Wydanie 83 milionów złotych na modernizację obecnego obiektu oznacza zamrożenie jakiejkolwiek innej inwestycji sportowej na długi czas. A to budzi pytania:
- Czy remont starego stadionu faktycznie rozwiąże wszystkie problemy infrastrukturalne i spełni oczekiwania kibiców oraz zawodników?
- Czy nie jest to tylko „tymczasowe rozwiązanie”, które pochłonie ogromne środki, a wciąż nie da Lublinowi obiektu na miarę XXI wieku?
- Czy miasto nie zrezygnowało zbyt łatwo z ambitnej wizji i nie dało się zepchnąć do defensywy?
Kibice zasługują na więcej
Motor Lublin od sezonu 2019 nie tylko wrócił do PGE Ekstraligi, ale także stał się ligową potęgą – zdobywał tytuły, zapełniał stadion i rozpalał emocje mieszkańców Lublina. Mecze przy Alejach Zygmuntowskich gromadzą komplet 10 tysięcy widzów, a zapotrzebowanie na bilety przerasta możliwości obiektu. W tej sytuacji decyzja o porzuceniu projektu nowego stadionu może być przez kibiców odebrana jako bolesna porażka.
Miasto zapewnia, że remont pozwoli utrzymać licencję i poprawi komfort widzów. Jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że to „plan B” narzucony koniecznością, a nie wyborem. Czy mieszkańcy Lublina i fani Motoru zaakceptują taki kierunek? Czas pokaże. Na razie – pozostaje żal i niedosyt.
Zdjęcie: wizualizacje miasto Lublin






