Sezon 2025 jeszcze się na dobre rozkręca, a karuzela transferowa na 2026 rok już wywołuje ogromne emocje wśród kibiców i zawodników. W gronie tych, których przyszłość w elicie staje się coraz bardziej niepewna, znalazł się Andžejs Lebiediew. Jeszcze niedawno uważany za lidera zespołu z ambicjami, dziś Łotysz musi się poważnie zastanowić, czy uda mu się utrzymać miejsce w PGE Ekstralidze. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzący sezon może dla niego oznaczać powrót do 2. Metalkas Ekstraligi, choć niekoniecznie z jego własnej woli.
Zgasła gwiazda Stali? Słaba forma i potężna konkurencja
Andžejs Lebiediew dołączył do Stali Gorzów w nadziei na ugruntowanie swojej pozycji w PGE Ekstralidze. Jednak jego dotychczasowe występy w 2025 roku rozczarowały zarówno kibiców, jak i działaczy. Zawodnik legitymuje się przeciętną średnią biegową 1,543 punktu, co plasuje go dopiero na 35. miejscu w ligowej klasyfikacji. Dla porównania – wyżej notowani są młodzi juniorzy jak Damian Ratajczak, Jakub Krawczyk czy Kevin Małkiewicz, a także zawodnicy uznawani za rozczarowanie sezonu, tacy jak Jaimon Lidsey i Anders Thomsen.
Dla klubu, który aspiruje do walki o medale, taki wynik obcokrajowca to za mało. Stal Gorzów już teraz realizuje ofensywną strategię transferową – Jack Holder jest już zakontraktowany, a w orbicie zainteresowań znajdują się również Piotr Pawlicki oraz Maksym Drabik. W takim układzie Lebiediew może się okazać jedynie rezerwowym rozwiązaniem – gotowym wskoczyć do składu tylko w razie niepowodzenia negocjacji z innymi zawodnikami.
Ekstraligowe możliwości kurczą się z tygodnia na tydzień
Szanse Lebiediewa na pozostanie w PGE Ekstralidze nie są całkowicie przekreślone, ale bardzo ograniczone. Według nieoficjalnych informacji, jedynym klubem, który może jeszcze rozważać jego zatrudnienie, jest Włókniarz Częstochowa. To jednak też nie jest priorytetowa opcja dla działaczy spod Jasnej Góry. Tamtejsi decydenci bardziej zabiegają o Jasona Doyle’a oraz być może Andersa Thomsena, który może odejść właśnie ze Stali.
Nie wygląda też na to, by jakikolwiek beniaminek PGE Ekstraligi był zainteresowany usługami Łotysza. Jeśli awans wywalczy Unia Leszno, to działacze tej drużyny mają już niemal skompletowany skład. Pozycja Joshuy Pickeringa może być jedyną do uzupełnienia, ale oczekuje się zawodnika gwarantującego około 10 punktów w meczu. Tego typu stabilności Lebiediew w obecnej formie nie zapewnia.
Z kolei Polonia Bydgoszcz, inny potencjalny awansujący zespół, po przedłużeniu kontraktu z Szymonem Woźniakiem i dogadaniu się z Wiktorem Przyjemskim, również nie potrzebuje zawodnika pokroju Lebiediewa. W obu przypadkach preferowane będą głośniejsze nazwiska lub zawodnicy ze znacznie lepszą średnią.
Powrót do 2. ligi? Nie wszystko stracone
Choć wizja powrotu na zaplecze elity nie jest dla Lebiediewa kusząca, to jednak może się ona okazać koniecznością. W 2. Metalkas Ekstralidze Łotysz nie będzie miał problemów ze znalezieniem pracodawcy – jego doświadczenie i możliwości to wciąż cenny atut na niższym poziomie. Co więcej, sam zawodnik w przeszłości miał zapewnić działaczy Wilków Krosno, że w razie konieczności właśnie tam wróci. Byłby to ruch logiczny i sentymentalny – Lebiediew był liderem Wilków, a jego powrót z pewnością rozbudziłby emocje kibiców w Krośnie.
W 2. Metalkas Ekstralidze Lebiediew mógłby odgrywać pierwszoplanową rolę. To liga, w której jego obecne osiągi punktowe byłyby wystarczające, a nawet imponujące. Wiele klubów szukających lidera na tym poziomie z pewnością skontaktuje się z jego menedżerem. W takiej roli Łotysz już raz się sprawdził – teraz mógłby zrobić to ponownie, być może z zamiarem szybkiego powrotu do elity.
Jeszcze nie czas na ostateczne rozstanie z elitą?
W żużlu zdarzały się już sytuacje, w których zawodnik był skreślany, a później – dzięki udanemu finiszowi sezonu – zdołał odwrócić losy swojej kariery. Jeśli Lebiediew zaliczy kilka dobrych meczów końcówką sezonu 2025, może znów znaleźć się na radarze ekstraligowych działaczy. Choć jego sytuacja jest trudna, to nie beznadziejna.
Wciąż jest to zawodnik z ambicjami i doświadczeniem, który w przeszłości potrafił błyszczeć nawet w najtrudniejszych warunkach. Przed nim ostatnie tygodnie sezonu – prawdopodobnie decydujące o jego przyszłości na najwyższym poziomie.
Co dalej z Andżejem Lebiediewem?
Choć jego przyszłość w PGE Ekstralidze stoi pod znakiem zapytania, nie można całkowicie skreślać Andžeja Lebiediewa. Jego dalsze losy będą zależeć od kilku czynników:
- Czy zdoła poprawić formę na finiszu sezonu 2025?
- Czy plany transferowe Stali Gorzów się powiodą?
- Czy któryś z pozostałych klubów zdecyduje się postawić na doświadczonego Łotysza?
- Czy sam zawodnik będzie gotowy na powrót do 2. ligi – i czy wybierze wtedy Krosno?
Jedno jest pewne: rok 2026 może być dla Lebiediewa punktem zwrotnym w karierze. Albo ostatnią szansą na utrzymanie się wśród najlepszych, albo początkiem nowego etapu – może mniej prestiżowego, ale wciąż dającego szansę na sportową satysfakcję.






