Brak sensacji na giełdzie transferowej, ale wielki znak charakteru

Tegoroczne okno transferowe w PGE Ekstralidze nie przyniosło sensacyjnych zwrotów akcji. Zawodnicy zrealizowali swoje wcześniejsze ustalenia i podpisali kontrakty tam, gdzie planowali. Najwięcej emocji towarzyszyło jednak sytuacji Jacka Holdera, o którego mocno zabiegał Krono-Plast Włókniarz Częstochowa. Klub spod Jasnej Góry próbował ostatniej chwili zerwać jego porozumienie ze Stalą Gorzów, oferując nie tylko atrakcyjne warunki finansowe, ale również gotowość pokrycia ewentualnej kary za złamanie ustaleń.

Ostatecznie Australijczyk nie uległ namowom i pozostał wierny decyzji, którą podjął wcześniej. Jak się okazało — jego lojalność odegrała kluczową rolę.


„Gdyby to nie był ktoś tak lojalny…” — szczere słowa byłego wiceprezesa Stali

W Gorzowie do końca bacznie obserwowano sytuację. Zarówno kibice, jak i działacze zdawali sobie sprawę z intensywności zabiegów Włókniarza. Były już wiceprezes klubu Patryk Broszko przyznał w rozmowie z portalem po-bandzie.com.pl, że gdyby chodziło o innego zawodnika, finał mógłby być zupełnie inny.

— Gdyby to nie był ktoś tak lojalny jak Jack Holder, to pewnie dostałbym wiadomość sms, że jest już w innym klubie. Nie może jednak umknąć uwadze, że szczęśliwy finał tej sytuacji, wynikał ze spotkań, wielu rozmów i korespondencji z zawodnikiem — wspominał Broszko.

Ta wypowiedź pokazuje, jak napięta była sytuacja i jak blisko teoretycznie było do jej innego zakończenia. Ostateczna decyzja zawodnika potwierdziła jednak, że zaufanie i stabilność są dla niego priorytetem.


Dlaczego nie Częstochowa? Mocny komentarz eksperta

Wielu fanów — szczególnie tych z Częstochowy — zastanawiało się, dlaczego Holder nie zmienił zdania. Nowy szef Włókniarza spłacił długi z własnych środków, a klub oferował bardzo atrakcyjne kontrakty. W pakiecie miało być również pokrycie ewentualnej kary za zerwanie wcześniejszych ustaleń z klubem z Gorzowa.

Jak tłumaczy jednak ekspert portalu po-bandzie.com.pl Remigiusz Substyk, ta decyzja wcale nie była zaskoczeniem.

— W ogóle mnie to nie zdziwiło. Mówiłem już wcześniej, że nawet jak Stal Gorzów będzie mogła kontraktować w grudniowym okienku, to za wiele się nie zmieni. Ja się jedynie dziwię czemu Jack Holder przechodzi do Gorzowa. Może oferta jest bardzo dobra, może widzi szansę na rozwój w startach na torze w Gorzowie — mówi Substyk.

Według niego kluczowe było to, że ustalenia zapadły dużo wcześniej i miały solidną podstawę — nie tylko w samej umowie, lecz również w zaufaniu do klubu i planu sportowego.


„Wszystko było ustalone dużo wcześniej” — kulisy negocjacji

Substyk podkreśla również, że Włókniarz próbował działać „last minute”, ale szanse na powodzenie były minimalne ze względu na etap, na którym znajdowały się rozmowy z Gorzowem.

— Wszystko było ustalone dużo wcześniej. Nie wiem co było podpisane czy dogadane. Włókniarz próbował last minute coś wyrwać. Myślę, że gwarancje dla Holdera i Thomsena w Stali były dość mocne. Poza kontraktem są inne elementy wokół kontraktu, które sprawiają, że zawodnicy do klubu przychodzą i to nie było bez znaczenia. Z całym szacunkiem dla nowego szefa Włókniarza. On przyszedł, wyłożył jakieś pieniądze, coś spłacił, choć dokładnych kwot nie znamy. To jednak człowiek nowy w tym środowisku — dodał były sędzia żużlowy.

Jego słowa wyraźnie pokazują, że o finalnym wyborze zdecydowały nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim stabilność, pewność projektów sportowych oraz odpowiednie zaplecze organizacyjne Gorzowa.


Decyzja, która budzi szacunek

W świecie sportu, w którym szybkie transfery i dynamiczne zmiany decyzji nierzadko są codziennością, postawa Jacka Holdera zyskała uznanie wielu kibiców. Nie zmienił on zdania mimo intensywnych zabiegów konkurenta i mimo tego, że ofertą z Częstochowy mógłby skusić się niejeden zawodnik światowego formatu.

Dla Stali Gorzów lojalność Australijczyka jest nie tylko potwierdzeniem siły klubu, ale również fundamentem na budowę stabilnego zespołu w kolejnych sezonach PGE Ekstraligi.

Źródło: po-bandzie.com.pl
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix