Sezon 2024 PGE Ekstraligi należał do Artioma Łaguty. Mający polski paszport zawodnik był najskuteczniejszym żużlowcem rozgrywek i poprowadził Betard Spartę Wrocław do kolejnego finału. Łaguta przyznaje, że to był jego najlepszy rok w karierze. Mimo tego, sukcesy ligowe nie wystarczają mu w pełni, a myślami wciąż wraca do cyklu Speedway Grand Prix, w którym nie może startować od 2022 roku.
Walka o powrót do Grand Prix
Artiom Łaguta ostatni raz rywalizował w SGP cztery lata temu. W 2021 roku zdobył tytuł Indywidualnego Mistrza Świata, detronizując Bartosza Zmarzlika. Był to jego pierwszy i jak dotąd ostatni tak wielki sukces. Po wykluczeniu rosyjskich zawodników z rozgrywek o mistrzostwo świata, Łaguta i Emil Sajfutdinow skupili się na rozgrywkach ligowych, gdzie obaj byli liderami swoich drużyn. Sam Artiom wielokrotnie podkreślał, że w ostatnich latach mógł ponownie sięgnąć po złoty medal SGP.
– Nie mogę już startować w Grand Prix. Na pewno mocno to przeżywam, bo w tym czasie mogłem zostać mistrzem świata – powiedział Łaguta w podcaście „Jak na torze” na kanale Speedway Ekstraligi.
Mimo braku możliwości startów w SGP, nie zamierza kończyć kariery. Podkreśla, że fizycznie czuje się lepiej niż kilka lat temu.
– Staram się nie myśleć o zakończeniu kariery. Fizycznie czuję się lepiej niż 5 lat temu czy na początku swojej kariery – dodał.
Cele na sezon 2025
Zbliżający się sezon to kolejne wyzwanie dla Sparty Wrocław. Klub 4 marca rozpocznie obóz przygotowawczy, a pierwsze ligowe starcie odbędzie się 13 kwietnia przeciwko Apatorowi Toruń. Sam Łaguta jednak nie wyznacza sobie konkretnych celów na zbliżające się wielkimi krokami rozgrywki.
– Ja nie stawiam sobie celów. Miałem kilka na sezon 2023 i wypadłem dużo poniżej swoich własnych oczekiwań. Na 2024 niczego się nie spodziewałem i wypadłem dobrze – skomentował.
Jego zdaniem kluczowe w walce o mistrzostwo Polski będzie utrzymanie zdrowia przez wszystkich zawodników Sparty.
– U nas jest co roku praktycznie to samo. Zawsze brakuje minimum jednego zawodnika. W tamtym roku zabrakło Taia Woffindena i Kuby Krawczyka, dwa lata temu zabrakło Maćka (Janowskiego – przyp. red.), a ja i Tai również nie mogliśmy dokończyć tamtych zawodów. Jak dojedziemy wszyscy do końca, to wtedy będzie można powiedzieć, czy byliśmy mocni, czy słabsi – dodał.
Transfer Brady’ego Kurtza
Po zakończeniu sezonu 2024 zarząd Betard Sparty Wrocław zdecydował się na roszadę w składzie. Klub opuścił legendarny Tai Woffinden, a jego miejsce zajął Brady Kurtz. Australijczyk ma za sobą najlepszy sezon w karierze i teraz dostanie szansę na debiut w PGE Ekstralidze.
Łaguta uważa ten transfer za rozsądny ruch.
– Jest to dobry transfer. Brady Kurtz w żużlu nie osiągnął jeszcze wiele, co tylko dodaje mu motywacji. Uważam, że jest to dobry ruch klubu. Sądzę, że w naszej drużynie Brady pokaże, na co go stać – podsumował Artiom Łaguta.
Australijczyk, jako najlepszy zawodnik 1. Ligi żużlowej, ma być ważnym ogniwem Sparty w walce o mistrzostwo Polski. Czy Kurtz spełni oczekiwania, przekonamy się już w kwietniu, gdy ruszy nowy sezon PGE Ekstraligi.
Zdjęcie: Patrycja Knap






