Kacper Andrzejewski jeszcze w ubiegłym sezonie reprezentował barwy Betard Sparty Wrocław (zdobył min złoto DMPJ), dziś ściga się w barwach Abramczyk Polonii Bydgoszcz i zbiera cenne doświadczenie w Metalkas 2. Ekstralidze. W meczu 13. kolejki rozgrywanym 3 sierpnia 2025 roku w Rzeszowie, jego drużyna odniosła pewne zwycięstwo 55:35, a sam Andrzejewski po raz kolejny pokazał się z dobrej strony, zdobywając 5 punktów (2,3,0). Po spotkaniu udzielił wyczerpującego wywiadu profilowi Polonia1920 na Facebooku.
„Przyjechałem tu zrobić swoją robotę”
Młody żużlowiec przyznaje, że realizuje swoje założenia i nie ukrywa zadowolenia z formy, choć zaznacza, że pewien niedosyt pozostaje.
– Przyjechałem tu zrobić swoją robotę. Takie też zadanie ułożyłem sobie w głowie i wydaje mi się, że całkiem dobrze je realizuję. Czuję się bardzo dobrze. Szkoda tylko tego ostatniego startu – zarówno w tym meczu, jak i tydzień temu z Lesznem – mówi Kacper Andrzejewski.
Warto podkreślić, że Andrzejewski po raz kolejny potrafił pokonać seniorów, a jednocześnie zaliczył gorszy wynik w biegu juniorskim. To swoisty paradoks, który sam zawodnik tłumaczy zależnością od pól startowych.
„Senior potrafi wygrać z każdego, a ja jeszcze nie”
Jak twierdzi Andrzejewski, pewne elementy wciąż wymagają dopracowania, a różnica w wynikach może wynikać właśnie z miejsca startu.
– W tych ostatnich dwóch meczach dobrze wychodziły mi starty z pól zewnętrznych, a ten trzeci bieg zawsze wypadał na pola wewnętrzne. Może to ma jakiś wpływ, że u mnie zależy to od pola startowego. Senior potrafi wygrać z każdego, a ja jeszcze nie. Myślę, że muszę to wszystko „zgrać”, aby z każdego pola jechać tak jak powinienem – ocenia zawodnik.
To szczere i analityczne podejście do jazdy to dowód na dojrzałość młodego żużlowca, który z pokorą podchodzi do każdego wyścigu.
„Start z czwartego pola to czysta przyjemność”
W Rzeszowie Andrzejewski znowu błysnął w czwartym biegu, kiedy to – zgodnie z bydgoską szkołą jazdy – napędził się po zewnętrznej i pewnie dowiózł zwycięstwo.
– Myślę, że wszyscy już zdążyli to zauważyć, że gdy tor jest trochę podrapany i „idzie z zewnętrznej”, to dla mnie start z czwartego pola to czysta przyjemność. Teraz też tak było i dobrze się tam czułem – mówi z uśmiechem.
Statystyki są jednoznaczne – na pięć biegów wygranych w tym sezonie aż cztery miały miejsce właśnie z czwartego pola, a trzy z nich to triumfy nad seniorami. To mówi samo za siebie.
„Przywiezienie Kołodzieja za sobą? Niesamowite”
Pomimo postępów i coraz lepszych wyników, Andrzejewski nie traci głowy i nie pozwala sobie na hurraoptymizm.
– Staram się nie napalać. Bieg jak bieg i podchodzę do tego na spokojnie. Choć wiadomo, że przywiezienie za sobą Janusza Kołodzieja jest dla mnie czymś niesamowitym. Niedawno widziałem w social mediach Canal+ materiał z 2007 roku – Janusz wówczas już miał średnią 1,8, a ja dopiero przychodziłem na świat. Fajnie się na to patrzy, ale staram się nie „podniecać” i iść dalej – dodaje z chłodną głową.
Takie podejście pokazuje, że mimo młodego wieku, zawodnik potrafi zachować dystans do sukcesów i potknięć, co jest nieocenioną cechą w sporcie.
„Jeśli da się jechać po płocie, to nie będzie problemu”
Na zakończenie rozmowy Andrzejewski odniósł się do ewentualnych przeciwników Polonii w fazie play-off. Dla niego nie ma większego znaczenia, gdzie odbędzie się mecz – liczy się charakterystyka toru.
– Dla mnie nie ma dużego znaczenia, gdzie jedziemy. Ważne, aby dało się jechać po płocie, bo taka jazda odpowiada mi najbardziej. Lepiej czuję się na przyczepniejszych torach, więc jeśli w Krośnie czy Rzeszowie będzie podrapana zewnętrzna, to nie będzie problemu. Na ostatnich zawodach U19 w Rzeszowie wyglądało to już podobnie. Jeśli chodzi o Leszno, to mam nadzieję, że odczarowałem już ten tor – zakończył zawodnik Polonii.
Źródło: FB Polonia 1920 (4 sierpnia 2025)
Zdjęcie: Publiczny Fb Kacper Andrzejewski






