Leon Madsen w ubiegłym roku „wypadł” z cyklu Speedway Grand Prix i w tegorocznych zmaganiach jest tylko zawodnikiem oczekującym. Może wystąpić w zawodach SGP, tylko w przypadku, gdy stały uczestnik rywalizacji o tytuł mistrza świata z różnych powodów (zazwyczaj jest to kontuzja) nie może wziąć udziału w pojedynczej rundzie. Leon Madsen doskonale wykorzystał szansę jaką otrzymał w maju br. Duńczyk znów przypomniał o sobie kibicom żużla na najwyższym poziomie. W rozegranym w sobotę 31 maja b. turnieju FIM Speedway Grand Prix Czech w Pradze Madsen zastąpił kontuzjowanego Jasona Doyle’a i wykorzystał swoją szansę w stu procentach. Po emocjonującym wieczorze zakończył zmagania na trzecim stopniu podium, ustępując tylko Bartoszowi Zmarzlikowi i Fredrikowi Lindgrenowi. Dla doświadczonego Duńczyka to nie tylko sportowy sukces – to także silny sygnał, że jego rozdział w SGP jeszcze się nie skończył.

„Wiem, że mam to w sobie” – Madsen po zawodach

Po zawodach w Pradze Leon Madsen nie krył radości i determinacji, by wrócić do ścisłej światowej czołówki.

Kocham żużel i wciąż mam marzenie, aby pewnego dnia zostać mistrzem świata. Wiem, że mam to w sobie i myślę, że udowodniłem to wszystkim w sobotę. Nie mogę zbyt długo pozostawać poza SGP, ponieważ nie jestem coraz młodszy. Chcę szybko wrócić i mam nadzieję, że uda się to w przyszłym roku – przyznał.

Madsen nie ukrywa, że obecny sezon to dla niego walka o powrót do elity, a celem numer jeden pozostaje zwycięstwo w cyklu SEC (Indywidualnych Mistrzostw Europy), które daje bezpośrednią przepustkę do przyszłorocznej serii Grand Prix.

Moim największym celem na ten rok jest zdobycie mistrzostwa Europy. To nie będzie łatwe. To trudne zawody, ponieważ są to kwalifikacje do SGP i każdy chce je wygrać. Ale mogę to zrobić i właśnie tego chcę.

Powrót z pompą: podium w Pradze

Duńczyk od początku wieczoru prezentował się znakomicie. Wygrywał kolejne biegi i – jak sam mówi – wszystko zagrało jak należy.

Miło było stanąć na podium w sobotę. Wszystko poszło dobrze. Myślę, że wygrałem wszystkie moje starty poza finałem. Ogólnie jestem bardzo szczęśliwy. Świetnie jest wrócić i zrobić to dla moich dwóch dziewczyn – powiedział, odnosząc się do swojej rodziny, która towarzyszy mu duchowo podczas sportowych zmagań.

Widowiskowy pojedynek z Kurtzem

Jednym z najbardziej emocjonujących momentów wieczoru był bieg ostatniej szansy (LCQ1), w którym Madsen stoczył zażarty pojedynek z liderem klasyfikacji przejściowej SGP, Bradym Kurtzem. Duńczyk wyprzedził Australijczyka na ostatnim łuku, chwilę przed tym, jak w motocyklu Kurtza zerwał się łańcuch, co zakończyło jego udział w turnieju.

To było świetne widowisko, prawda! – uśmiechnął się Madsen. – To było intensywne ściganie. Po prostu wiedziałem, że muszę być z przodu. Tak bardzo chciałem dostać się do finału. Dokonaliśmy kilku zmian w motocyklu na ten wyścig i wyglądało na to, że wszystko poszło dobrze. Złapałem go i to była świetna zabawa. Jestem bardzo szczęśliwy.

Gdy dziennikarze zapytali o ewentualny kontakt między zawodnikami, Madsen nie uchylał się od odpowiedzi:

Być może na początku, wchodząc w łuk, doszło do niewielkiego kontaktu. Nie mogę powiedzieć na pewno. Ale na pewno wypadek nie był moją winą. Myślę, że coś stało się z jego motocyklem.

I tak bym wygrał. Myślę, że to był uczciwy wyścig z mojej strony. Była luka i wjechałem w nią. Nie wywiozłem go pod bandę ani nic podobnego.

Nikt nie spodziewał się, że go dogonię. Przez kilka okrążeń byłem trzeci. Po prostu dałem z siebie wszystko i jestem bardzo szczęśliwy, że dotarłem do finału i stanąłem na podium, aby udowodnić wszystkim, że się mylili – wszystkim wątpiącym, którzy źle o mnie mówili.

„Wracamy do sprawdzonych rozwiązań”

Początek sezonu w wykonaniu Leona Madsena nie był łatwy. Sam zawodnik przyznaje, że eksperymenty sprzętowe nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dopiero powrót do bazowych ustawień z poprzedniego roku okazał się skuteczny.

Postaram się po prostu kontynuować naszą obecną passę. Początek sezonu był trudny. Miałem problemy ze sprzętem. Testowaliśmy kilka rzeczy i nie działało to dobrze, więc wróciliśmy do tego, czego używaliśmy w zeszłym roku, trochę zmieniliśmy i wygląda na to, że działa bardzo dobrze.

Marzenie o złocie wciąż żywe

Choć na ten moment Madsen nie znajduje się w stałej obsadzie cyklu Speedway Grand Prix, jego ambicje nie słabną. Trzeci stopień podium w Pradze to jasny sygnał, że Duńczyk nie zamierza odpuścić walki o miejsce wśród najlepszych. I choć wie, że zegar tyka, jedno jest pewne – Leon Madsen nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Chcę szybko wrócić i mam nadzieję, że uda się to w przyszłym roku – zakończył z nadzieją.

Pierwszy krok Madsena

Jak ogromne jest parcie Duńczyka na to by zostać najlepszym żużlowcem świata, świadczy fakt, iż wykorzystał swoją szansę w rozegranym 9 sierpnia GP Challenge, które odbyło się w duńskim Holsted. Madsen zajął trzecie miejsce – tuż za Polakami: Dominkiem Kuberą i Kacprem Woryną. Tym samym w 2026 roku będzie stałym uczestnikiem cyklu Speedway Grand Prix. A tak podsumował swój występ w Holsted:

Chcę po prostu świętować i cieszyć się tym. To był długi czas poza rywalizacją z najlepszymi, sprowadzony do oglądania GP jako widz. W pewnym sensie miło było mieć te relaksujące soboty. Ale mimo wszystko bardzo tęskniłem za ściganiem. Czuję, że powinienem dostać dziką kartę na ten rok w SGP.
Udowodniłem w ciągu ostatnich pięciu czy sześciu lat, że należę do czołówki światowej, a z powodu pewnych problemów osobistych w zeszłym roku, miałem kłopoty z jazdą na wysokim poziomie w cyklu SGP 2024. W tym sezonie, kiedy miałem okazję wystartować w Pradze, stanąłem na podium. W cyklu Speedway European Championship i krajowych ligach radzę sobie dobrze.
Ale o miejsce w SGP musiałem rywalizować w GP CHallenge i wykonać zadanie i udało mi się to zrobić. Miałem ogromne wsparcie ze strony mojej rodziny i mojego zespołu. Wszyscy tak ciężko pracowali na ten wynik i to jest wielka ulga. Jestem bardzo szczęśliwy. Zrobiłem to dla moich dwóch córek, Mariki i Manueli.

Zdjęcie: Marek Niewiedzioł