Powrót Taia Woffindena na tor po blisko dwóch latach przerwy był jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów ostatnich miesięcy w świecie żużla. Trzykrotny indywidualny mistrz świata wrócił do ścigania po 22 miesiącach przerwy – i choć sam fakt jego obecności na torze elektryzował kibiców, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej złożona niż romantyczna wizja wielkiego comebacku.
To nie była historia o natychmiastowym powrocie na szczyt. To był surowy, momentami brutalny test – zarówno fizyczny, jak i mentalny. Dodać należy, iż w derbach Wielkopolski Moonfin Magnus Ostrów pokonał Hunters PSŻ Poznań 56-34. Woffinden zdobył 7 pkt i cztery bonusy (2*,1*,2*,2*)
22 miesiące przerwy i trudna droga powrotna
Brytyjczyk nie ukrywa, że okres poza torem był jednym z najtrudniejszych w jego karierze. Kontuzja łokcia w połowie 2024 roku oraz cały sezon 2025 odcisnęły swoje piętno.
– „Minęły 22 miesiące, odkąd ostatni raz startowałem w zawodach. W połowie 2024 doznałem kontuzji łokcia, a 2025 był jaki był” – mówił dla wlkp24.info Tai Woffinden.
Za tym krótkim podsumowaniem kryje się ogrom pracy, wyrzeczeń i walki o powrót do pełnej sprawności.
– „Bardzo dużo pracy wykonałem, wiele poświęceń, aby być w miejscu, w którym jestem teraz”
To właśnie ten kontekst sprawia, że jego pierwszy występ po tak długiej przerwie nie mógł być idealny.
Problemy zaczęły się jeszcze przed startem
Jak się okazało, największe trudności nie dotyczyły wyłącznie formy sportowej. Problemy pojawiły się jeszcze przed pierwszym biegiem – i to w kluczowym momencie.
– „Próbowaliśmy dojść do ładu z torem. Próbowaliśmy przygotować to, co byśmy chcieli. Nie zawsze nam się to udawało”
To jednak nie był koniec kłopotów.
– „U nas w teamie cały tydzień był dosyć problemowy. Wszystko się psuło. Nic nie chciało współpracować”
W praktyce oznaczało to, że Woffinden wracał nie tylko po długiej przerwie, ale także w warunkach dalekich od optymalnych pod względem sprzętowym.
Nerwy, niepewność i szybka reakcja
Pierwsze wyjazdy na tor pokazały, że brakuje płynności i pewności siebie – elementów, które przez lata były znakiem rozpoznawczym Brytyjczyka.
– „Po pierwszym biegu już myślałem, że znowu jest to samo”
To był moment krytyczny. Decyzja o zmianie motocykla okazała się jednak kluczowa.
– „Zmieniliśmy motocykl i potem już było dobrze”
Dzięki temu Woffinden był w stanie ustabilizować swoją jazdę i zacząć zdobywać punkty.
Wynik solidny, ale bez zachwytu
W derbowym meczu w Ostrowie, gdzie Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski pokonał Hunters PSŻ Poznań 56:34, Woffinden zdobył 7 punktów z czterema bonusami w czterech startach.
Co istotne:
- nie odniósł indywidualnego zwycięstwa,
- aż trzy biegi z jego udziałem zakończyły się podwójnymi wygranymi jego zespołu,
- punktowo jego występ można uznać za solidny, a nawet dobry w kontekście powrotu.
Jednak dla zawodnika tej klasy liczby to nie wszystko.
– „W mojej opinii to nie był świetny występ, z którego mogę być do końca zadowolony”
Problem nie w punktach, a w detalach
Największym problemem – co sam podkreśla – nie był wynik, lecz sposób jazdy.
– „Nie byłem do końca zadowolony ze sposobów, jak jeździłem na torze. Linii, które obierałem”
To niezwykle istotna deklaracja. Na tym poziomie detale decydują o zwycięstwach – a Woffinden doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Ulga po meczu i chłodna ocena sytuacji
Po zakończeniu zawodów nie było euforii. Była za to ulga – i świadomość, że najtrudniejszy pierwszy krok został wykonany.
– „Zeszło ze mnie już takie przyśnienie i odetchnąłem trochę z ulgą”
To zdanie najlepiej oddaje emocjonalny ciężar, jaki towarzyszył jego powrotowi.
To dopiero początek
Woffinden nie buduje narracji o wielkim powrocie. Wręcz przeciwnie – jasno wskazuje, że to dopiero początek drogi.
– „Kilka punktów wpadło i teraz mogę wyciągać wnioski i muszę dalej pracować”
oraz w innym podsumowaniu:
– „Wykonałem wiele pracy i okej, w mojej opinii nie był to występ, z którego nie mogę być zadowolony. Od czegoś trzeba zacząć. Kilka punktów wpadło i trzeba dalej pracować”
Kolejny test już wkrótce
Prawdziwy sprawdzian formy Brytyjczyka dopiero nadchodzi. W drugiej kolejce jego zespół czeka wymagający wyjazd do Krosna – toru, który bez pełnej dyspozycji sportowej i sprzętowej potrafi brutalnie obnażyć wszelkie braki.
Powrót bez iluzji
Comeback Taia Woffindena to historia daleka od hollywoodzkiego scenariusza. To opowieść o trudnym powrocie, problemach sprzętowych, braku rytmu i ogromnej presji.
Ale też o świadomości, doświadczeniu i chłodnej analizie.
Bo jeśli coś w tej historii daje kibicom nadzieję, to fakt, że sam zawodnik dokładnie wie, gdzie jest – i co musi zrobić, by znów znaleźć się na szczycie.
Zdjęcie: Marek Niewiedzioł








