„Mam wiele wspaniałych wspomnień z Gdańska, ale ten mecz w Rybniku chyba utkwił mi w pamięci najmocniej. Na mecz pojechało za nami mnóstwo kibiców, a atmosfera była niesamowita. Zdobyłem komplet punktów i wspólnie świętowaliśmy awans. Takie momenty zostają z tobą do końca życia” – wspomina po latach Marvyn Cox.

Choć pochodzi z malowniczego Whitstable w Anglii, dla kibiców Wybrzeża Gdańsk był jak swój. Od 1991 roku przez sześć sezonów czarował na torze przy ul. Zawodników, zapisując się złotymi zgłoskami w historii gdańskiego klubu. Mistrz Europy Juniorów, finalista Indywidualnych Mistrzostw Świata, uczestnik cyklu Grand Prix, członek srebrnej drużyny Anglików z DMŚ – Marvyn „Cocker” Cox to postać, której nie da się zapomnieć.


Skromne początki, wielkie ambicje

Marvyn Cox urodził się 11 lipca 1964 roku. Karierę rozpoczął jako nastolatek w klubie Rye House Rockets, gdzie od 1981 roku zbierał doświadczenie w brytyjskiej lidze. Już dwa lata później dał o sobie znać całemu żużlowemu światu, stając na podium Indywidualnych Mistrzostw Europy Juniorów w Lonigo. Zajął tam trzecie miejsce, ustępując jedynie Steve’owi Bakerowi i Davidowi Barghowi. Rok później, w King’s Lynn, nie miał sobie równych – został mistrzem Europy Juniorów oraz młodzieżowym mistrzem Wielkiej Brytanii.


Światowy format

W 1986 roku zadebiutował w finale Indywidualnych Mistrzostw Świata seniorów, zajmując 12. miejsce na Stadionie Śląskim w Chorzowie. W 1994 roku wrócił do światowej czołówki, zajmując szóste miejsce w finale IMŚ w Vojens. Był to zarazem przepustka do pierwszego w historii cyklu Grand Prix – w sezonie 1995 uplasował się na 12. pozycji, a rok później zakończył rywalizację na 18. miejscu.

Na swoim koncie Cox ma także dwa srebrne medale Drużynowych Mistrzostw Świata – z 1987 roku (Fredericia, Coventry, Praga) i z 1990 roku (Pardubice). Dodatkowo sześciokrotnie występował w finałach Indywidualnych Mistrzostw Świata na długim torze, osiągając m.in. czwarte miejsce w 1995 roku w Scheeßel.

Wielokrotnie stawał również na podium mistrzostw Wielkiej Brytanii, będąc m.in. dwukrotnie czwartym (1986, 1987), a na koniec kariery zdobył dwa tytuły indywidualnego mistrza Niemiec.


Złote czasy w Gdańsku

W 1991 roku podpisał kontrakt z Wybrzeżem Gdańsk – i już w pierwszym sezonie pokazał, że będzie filarem zespołu. Wprowadził drużynę z II ligi (ówczesny odpowiednik dzisiejszej Metalkas 2. Ekstraligi) do I ligi, która stanowiła krajową elitę. Absolutny popis dał 13 października 1991 roku w Rybniku. W barażu o awans gdańszczanie bronili 12-punktowej zaliczki z pierwszego meczu. Na Śląsku przegrali 42:48, ale awansowali dzięki lepszemu bilansowi dwumeczu. Bohater? Marvyn Cox – 18 punktów w sześciu startach. Bezkonkurencyjny.

„Na mecz pojechało za nami mnóstwo kibiców, a atmosfera była niesamowita. Zdobyłem komplet punktów i wspólnie świętowaliśmy awans. Takie momenty zostają z tobą do końca życia” – mówił po latach wzruszony Anglik.

W kolejnych sezonach był absolutną gwiazdą gdańskiej drużyny. W 1993 roku, startując w 46 biegach, nie przegrał ani razu z żadnym rywalem – legendarna średnia biegowa 3,000 mówi wszystko. Przez wszystkie sezony spędzone w Gdańsku utrzymywał średnią powyżej 2,400 punktu na bieg, co czyni go jednym z najlepszych zawodników w historii klubu.

Wybrzeże było jego pierwszym i ostatnim klubem w Polsce. Z gdańską publicznością żegnał się po sezonie 1996 – powodem były coraz poważniejsze kontuzje. Karierę zakończył ostatecznie w 1999 roku.


Poza torem – trener, tuner, człowiek wielu pasji

Po zakończeniu czynnego uprawiania sportu Cox nie odszedł całkowicie od żużla.

„Krótko po tym pomagałem Toddowi Wiltshirowi, który zresztą w 1997 roku ścigał się także dla Wybrzeża. Pracowałem też trochę z młodzieżą i przy silnikach, byłem menedżerem w szwedzkim Västervik. Pozostawałem mocno zaangażowany w żużel, ale później stanąłem z boku” – mówił.

Od lat dzieli swoje życie między Szwecję, Anglię i Tajlandię – ojczyznę swojej żony. Pracuje w Szwecji jako pracownik techniczny w elektrowni jądrowej. Wciąż jednak stara się wracać nad polskie morze.

W Gdańsku był m.in. w 2008, 2015 i 2022 roku. W 2023 roku odwiedził miasto ponownie – na zaproszenie Krystiana Plecha, z okazji turnieju miniżużlowego Golden Boy Trophy, poświęconego pamięci Zenona Plecha, jego wieloletniego przyjaciela i menedżera.

„Nadal nie potrafię pogodzić się z myślą, że nie ma już z nami Super Zenona. Wspaniały człowiek, wybitny zawodnik, gwiazda światowego żużla. Po zakończeniu kariery zawodniczej był cenionym menedżerem. To on zorganizował dla mnie w Gdańsku wszystko tak perfekcyjnie, że tylko przyjeżdżałem na mecz i robiłem swoje” – wspominał ze wzruszeniem.


Na zawsze w sercach gdańskich kibiców

Marvyn Cox to więcej niż żużlowiec – to symbol, ikona, część tożsamości gdańskiego Wybrzeża. W czasach, gdy klub odbudowywał swoją pozycję, był jego motorem napędowym. Czas pokazał, że jego dokonania przetrwały próbę lat – wciąż jest wspominany z ogromnym sentymentem i szacunkiem.

Jego średnia biegowa z 1993 roku, legendarna postawa w barażu z Rybnikiem, lojalność wobec jednego polskiego klubu i pełna oddania postawa wobec kibiców – to wszystko sprawia, że nazwisko Cox zawsze będzie brzmieć dumnie w Gdańsku.

Zdjęcia: publiczny Fb Wybrzeża Gdańsk