gazetawroclawska.pl ponownie wywołała jeden z najgłośniejszych tematów współczesnego światowego żużla. Chodzi o Artioma Łagutę — indywidualnego mistrza świata z 2021 roku, który mimo znakomitej formy od kilku sezonów pozostaje poza cyklem Speedway Grand Prix.

Lider Betard Sparty Wrocław po meczu z Fogo Unią Leszno nie ukrywał emocji. Rosjanin startujący na polskiej licencji otwarcie przyznał, że wciąż marzy o powrocie do rywalizacji o mistrzostwo świata.

A jego słowa pokazują wyraźnie, że temat Grand Prix nadal pozostaje dla niego bardzo ważny.

Łaguta jest obecnie jednym z najlepszych zawodników świata. W sezon 2026 wszedł znakomicie. Po pierwszych kolejkach PGE Ekstraligi legitymuje się średnią biegową 2,500. Lepszy wynik ma jedynie Bartosz Zmarzlik.

W ostatnim ligowym spotkaniu przeciwko Fogo Unii Leszno poprowadził Betard Spartę do zwycięstwa 50:40 i zdobył płatny komplet 15 punktów. Na Stadionie Olimpijskim po raz kolejny udowodnił, że nadal znajduje się w absolutnej światowej elicie.

Tym bardziej wraca pytanie: jak to możliwe, że zawodnik tej klasy wciąż nie może rywalizować w Grand Prix?

Przypomnijmy — po agresji Rosji na Ukrainę rosyjscy zawodnicy zostali wykluczeni z międzynarodowej rywalizacji. Łaguta startuje dziś z polską licencją, jednak Polski Związek Motorowy nie dopuścił go do reprezentowania Polski w zawodach międzynarodowych, co w praktyce zamknęło mu drogę do cyklu Speedway Grand Prix.

Sam zawodnik nie ukrywa, że bardzo to przeżywa.

– „Jako zawodnik nie jestem młodszy, tylko coraz starszy i chcę jeździć w Grand Prix. Zostałem mistrzem świata i chciałbym poczuć, jak to jest bronić tego tytułu. Mógłbym go obronić albo nie, ale chciałbym zobaczyć, jak to będzie wyglądało. Czas leci. Fajnie, że słowa nowego promotora dają jakąś nadzieję, że kiedyś może to się wydarzy” – powiedział Łaguta w rozmowie z mediami po spotkaniu z Fogo Unią Leszno.

To niezwykle wymowna wypowiedź. Zwłaszcza fragment dotyczący obrony mistrzowskiego tytułu.

Łaguta zdobył złoto mistrzostw świata w 2021 roku, pokonując wówczas Bartosza Zmarzlika. Chwilę później świat żużla wywrócił się do góry nogami. W efekcie mistrz świata nigdy nie dostał szansy, by formalnie rozpocząć obronę swojego tytułu.

Dla sportowca tej klasy to sytuacja wyjątkowo trudna.

Zwłaszcza że forma zawodnika Sparty absolutnie nie wskazuje na jakikolwiek sportowy regres. Wręcz przeciwnie — wielu ekspertów uważa, że obecny Łaguta jest jeszcze bardziej kompletnym zawodnikiem niż kilka lat temu.

Wrocławski klub także wyraźnie pokazuje, jak ważną postacią pozostaje dla drużyny. Po sezonie 2025 pojawiały się spekulacje dotyczące przyszłości zawodnika. Sam Łaguta opublikował w mediach społecznościowych wpis przypominający, że jego kontrakt obowiązuje jedynie do końca 2026 roku.

Niektórzy odebrali to jako sygnał możliwego odejścia.

Ostatecznie jednak Sparta i zawodnik doszli do porozumienia, a nowa umowa ma obowiązywać aż do końca sezonu 2028.

To potwierdza, że dla wrocławskiego klubu Łaguta pozostaje absolutnym filarem drużyny.

Nie zmienia to jednak faktu, że temat Grand Prix cały czas wraca. Szczególnie teraz, gdy coraz częściej mówi się o możliwym złagodzeniu stanowiska wobec zawodników z rosyjskimi korzeniami startujących na innych licencjach.

Ogromne emocje budzi również kwestia Grand Prix Polski we Wrocławiu, które odbędzie się 20 czerwca na Stadionie Olimpijskim.

Już przed rokiem Łaguta był jednym z kandydatów do otrzymania dzikiej karty na zawody. Ostatecznie organizatorzy postawili wtedy na Macieja Janowskiego.

Czy teraz sytuacja może wyglądać inaczej?

Sam zawodnik pozostaje ostrożny.

– „Wszystkie pytania do pana prezesa (Sparty, Andrzeja Rusko – przyp. red.). Ja z tym nic nie mogę zrobić. Po prostu czekam na to, co się wydarzy na świecie i co będzie dalej, jakie będą decyzje w tym roku. Co roku słyszę, że wrócę, ale już od pięciu lat to słyszę. Zawsze jestem przygotowany na Grand Prix. Jak tylko będzie zielone światło, nie potrzebuję żadnej dodatkowej motywacji ani dodatkowych silników. Mam wszystko w komplecie” – podkreślił Łaguta.

To kolejna wypowiedź pokazująca, że mistrz świata cały czas żyje nadzieją na powrót do rywalizacji o najważniejsze trofea.

I trudno się temu dziwić.

Bo niezależnie od politycznych sporów i regulaminowych ograniczeń, sportowo Artiom Łaguta nadal należy do absolutnej światowej czołówki. A wielu kibiców i ekspertów uważa, że Speedway Grand Prix bez zawodnika tej klasy po prostu traci część swojej jakości.

Na razie jednak wszystko pozostaje w sferze oczekiwania.

Łaguta robi swoje na torze. Wygrywa biegi, prowadzi Spartę do kolejnych zwycięstw i pozostaje jednym z najbardziej widowiskowych zawodników PGE Ekstraligi.

Ale jednocześnie wciąż czeka na telefon, którego od kilku lat nie może się doczekać.

Źródło: gazetawroclawska.pl
Zdjęcie: Maciej Trubisz