Niedzielny wieczór na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu przyniósł kibicom to, czego oczekują od ligowego klasyku. Betard Sparta Wrocław pokonała Fogo Unia Leszno 50:40 w ramach 4. kolejki PGE Ekstraliga, ale końcowy wynik nie oddaje w pełni przebiegu spotkania.
To nie był mecz jednostronny. Wrocławianie kontrolowali wydarzenia od pierwszego biegu, jednak goście przez długi czas utrzymywali kontakt punktowy i zmuszali gospodarzy do maksymalnej koncentracji. Szczególnie że Unia – mimo braku kontuzjowanego Janusza Kołodzieja – pokazała, że pozostaje zespołem niezwykle wymagającym.
Łaguta bezbłędny. Lider zrealizował plan
Bohaterem spotkania był bezdyskusyjnie Artiom Łaguta. Rosjanin z polskim paszportem zdobył komplet 15 punktów, będąc najpewniejszym ogniwem Sparty.
Co ciekawe, sam zawodnik nie zakładał aż tak perfekcyjnego występu:
– „Przed meczem w ogóle nie przewidywałem, że wygram wszystkie wyścigi. Wiedziałem, z kim będziemy rywalizować. Unia jest bardzo mocną drużyną, a moim planem minimum było 10 punktów” – przyznał Łaguta.
I dodał, jasno określając skalę trudności rywalizacji:
– „Spodziewałem się, że dzisiejszy mecz będzie bardzo trudny. Unia zdobyła w tym sezonie 44 punkty w Toruniu, prawie pokonała mistrza Polski na jego stadionie. Tor w Lesznie ma podobną charakterystykę do wrocławskiego, więc zawsze, gdy Unia przyjeżdża na Stadion Olimpijski, jest wymagającym rywalem”.
Jego występ był fundamentem zwycięstwa, ale nie jedynym pozytywem po stronie gospodarzy.
Janowski wraca do gry
Wrocławscy kibice z dużą ulgą patrzą na postawę Maciej Janowski. Lider Sparty wygląda coraz pewniej, a jego jazda zaczyna przypominać najlepsze lata kariery.
To właśnie stabilizacja formy kapitana może być kluczowa w kontekście dalszej części sezonu.
Młodzież i Kowalski pod lupą
Nie wszystko jednak funkcjonowało idealnie. Sparta miała problemy w formacji juniorskiej oraz na pozycji U24. Bartłomiej Kowalski zdobył tylko 4 punkty i bonus, a młodzieżowcy – Marcel Kowolik i Mikkel Andersen – dołożyli zaledwie cztery „oczka”.
Na tle rywali różnica była wyraźna. Nazar Parnicki zdobył dla Unii aż 11 punktów i 2 bonusy, będąc jednym z najlepszych zawodników meczu.
Trener Sparty Piotr Protasiewicz nie ukrywał swoich odczuć:
– „Można pokazywać naszym juniorom Nazara, jak się powinno jeździć w niektórych momentach, ale co mam powiedzieć? Gratuluję mu świetnego występu i tego, że wytrzymuje trudy Grand Prix, a później na drugi dzień potrafi dobrze się poskładać i jechać. Wiem, o czym mówię, ja w drugą stronę – w sobotę zazwyczaj zawalałem, a w niedzielę odbijałem sobie, także trzymam kciuki za jego występy w cyklu SGP, może trochę mniej w meczach, w których będziemy jeździli przeciwko sobie, ale tak na poważnie świetne zawody wczoraj i dzisiaj”.
Szkoleniowiec odniósł się również szerzej do problemów formacji młodzieżowej:
– „A jest formacja, która nie jest ważna? No jest każda bardzo ważna, kiedy juniorzy drużyny przeciwnej przywożą 14-16 punktów a nasza formacja, nie wiem, 5 czy 4, no to jest ta różnica, tak? Jeśli jeden ma słabszy dzień, no to potem jest to co w Grudziądzu. Zdaję sobie sprawę, że Mikkel (Andersen) wchodzi w Ekstraligę i wiedziałem, że się z nią zderzy. Nie sądziłem może, że aż tak bo uważam, że popełnia trochę tych błędów. Jest też jego młodzieńcza fantazja i może to ustabilizuje, on potrzebuje jazdy i ja w niego też bardzo wierzę, bo przeplata dobre wyścigi. Tak po cichu liczę na jego dobry, równy występ który go przałamie się i sprawi, że uwierzy w siebie, bo że jest ambitny i potrafi jechać, to wszyscy wiemy, ale może potrzebuje spokoju, który przyjdzie jeśli nastąpią takie jedne dobre zawody”.
Nie zabrakło także odniesienia do sytuacji torowej z 9. biegu:
– „Brady na pewno był tym, który poszerzał, i to on spowodował kontakt a Piter czuł, że już będzie wyprzedzany i zaczął zawężać, ale decyzja mogła być tylko jedna i nie będę czarował. Z Bradym rozmawiałem i uważam, że miał taką przewagę prędkości i że mógł poczekać jeszcze ten łuk, nawet jechać ścieżką ciut węższą i myślę, że by sobie poradził, bo w tym wyścigu był akurat dużo szybszy”.
Zwycięstwo ważne, ale prawdziwy test dopiero przed Spartą
Wygrana z Unią Leszno to dla Sparty ważny sygnał – drużyna potrafi kontrolować trudne mecze i dowozić wynik. Jednak przed wrocławianami znacznie poważniejsze wyzwanie.
Już w najbliższej kolejce czeka ich wyjazd do Orlen Oil Motor Lublin – aktualnego lidera ligi i jednego z głównych kandydatów do złota.
Spotkanie to będzie miało rangę starcia na szczycie i może zweryfikować realną siłę Sparty w sezonie 2026.
Wnioski? Optymizm z nutą ostrożności
Sparta Wrocław wygrała klasyk i zrobiła to w przekonującym stylu. Ma lidera w kapitalnej formie, odzyskującego rytm kapitana i stabilny fundament punktowy.
Ale ma też problemy, których nie można ignorować.
Bo w Lublinie – przeciwko najmocniejszym – każdy słabszy element zostanie natychmiast wykorzystany.
Zdjęcie: Maciej Trubisz








