Po 170 dniach przerwy żużel wrócił na Stadion Miejski w Ostrowie Wielkopolskim, a inauguracja sezonu 2026 miała wyjątkowo efektowną oprawę. w niedzielę 29 marca br. Speed Masters – Memoriał Rifa Saitgariejewa przyciągnął niemal komplet kibiców i obsadę, której nie powstydziłyby się największe światowe imprezy.
Już od pierwszych wyścigów było jasne, że to nie będzie zwykły turniej towarzyski. Na torze pojawili się m.in. Bartosz Zmarzlik, Brady Kurtz, Michael Jepsen Jensen, Daniel Bewley czy Robert Lambert. I to właśnie Brytyjczyk okazał się najlepszy w kończącym zmagania finale, wygrywając zawody w znakomitym stylu.
Wyjątkowe otwarcie sezonu
Zanim rywalizacja na dobre się rozpoczęła, ostrowscy kibice przeżyli wzruszający moment. Na tor wyjechał Grzegorz Walasek, który w towarzystwie prezesa Waldemara Górskiego odebrał podziękowania za lata spędzone w klubie. Owacja była długa i szczera – to był symboliczny początek nowego sezonu.
Jepsen Jensen perfekcyjny… do czasu
Część zasadnicza turnieju miała jednego bohatera – Michael Jepsen Jensen był absolutnie bezbłędny. Duńczyk wygrał wszystkie swoje wyścigi i z kompletem punktów (15) pewnie awansował do finału.
Za jego plecami panował ogromny ścisk. Po czterech seriach aż czterech zawodników miało po 10 punktów:
- Brady Kurtz
- Bartosz Zmarzlik
- Robert Lambert
- Piotr Pawlicki
Decydująca okazała się ostatnia seria startów.
Bieg 20 decyduje o finale
W 20. wyścigu pod taśmą stanęli bezpośredni rywale do awansu do finału. Przed biegiem było wiadomo, iż ostatni w stawce odpada z decydującej rozgrywki. Początkowo prowadził Brady Kurtz, ale kapitalną prędkość osiagnął Robert Lambert, który najpierw wyprzedził Bartosza Zmarzlika, a następnie minął Australijczyka.
To właśnie ten bieg zamknął drzwi do finału Piotrowi Pawlickiemu i ustalił skład decydującej gonitwy.
Finał pełen zaskoczeń
Decydujący wyścig przyniósł największą niespodziankę dnia. Niepokonany wcześniej Jepsen Jensen kompletnie zawiódł – słabo wystartował i nie liczył się w walce o zwycięstwo.
Od startu do mety prowadził Robert Lambert, który przypieczętował wygraną w całym turnieju najlepszym czasem dnia.
Za nim finiszowali:
- Brady Kurtz
- Bartosz Zmarzlik
- Michael Jepsen Jensen
Klasyfikacja końcowa Speed Masters
- Robert Lambert (14) – 13 (3,3,2,2,3) – 1. miejsce w finale
- Brady Kurtz (11) – 12 (3,3,3,1,2) – 2. miejsce w finale
- Bartosz Zmarzlik (5) – 11 (2,3,3,2,1) – 3. miejsce w finale
- Michael Jepsen Jensen (8) – 15 (3,3,3,3,3) – 4. miejsce w finale
- Piotr Pawlicki (4) – 10 (3,1,3,3,0)
- Daniel Bewley (6) – 8 (1,1,2,1,3)
- Jaimon Lidsey (—) – 8 (2,0,2,2,2)
- Frederik Jakobsen (15) – 8 (2,2,1,2,1)
- Rohan Tungate (16) – 6 (1,2,0,3,0)
- Jakub Krawczyk (13) – 6 (0,2,2,0,2)
- Maciej Janowski (7) – 5 (w,1,0,1,3)
- Damian Ratajczak (12) – 4 (0,0,0,3,1)
- Jakub Miśkowiak (9) – 4 (2,1,0,0,1)
- Gleb Czugunow (10) – 4 (1,2,1,0,0)
- Chris Holder (1) – 3 (0,0,1,d,2)
- Paweł Sitek (17) – 3 (1,0,1,1,0)
- Filip Seniuk (18) – NS
Bieg po biegu
- (66,82) Pawlicki, Lidsey, Sitek, Holder
- (65,86) Jepsen Jensen, Zmarzlik, Bewley, Janowski (w/2 min)
- (65,61) Kurtz, Miśkowiak, Czugunow, Ratajczak
- (65,42) Lambert, Jakobsen, Tungate, Krawczyk
- (65,92) Zmarzlik, Krawczyk, Miśkowiak, Holder
- (65,74) Lambert, Czugunow, Bewley, Lidsey
- (65,77) Kurtz, Jakobsen, Janowski, Sitek
- (65,17) Jepsen Jensen, Tungate, Pawlicki, Ratajczak
- (66,19) Kurtz, Bewley, Holder, Tungate
- (66,21) Zmarzlik, Lidsey, Jakobsen, Ratajczak
- (65,87) Jepsen Jensen, Lambert, Sitek, Miśkowiak
- (66,12) Pawlicki, Krawczyk, Czugunow, Janowski
- (67,16) Ratajczak, Lambert, Janowski, Holder (d/4)
- (66,26) Jepsen Jensen, Lidsey, Kurtz, Krawczyk
- (65,86) Tungate, Zmarzlik, Sitek, Czugunow
- (65,46) Pawlicki, Jakobsen, Bewley, Miśkowiak
- (67,32) Jepsen Jensen, Holder, Jakobsen, Czugunow
- (66,09) Janowski, Lidsey, Miśkowiak, Tungate
- (65,24) Bewley, Krawczyk, Ratajczak, Sitek
- (64,92) Lambert, Kurtz, Zmarzlik, Pawlicki
Finał:
(64,11) Lambert, Kurtz, Zmarzlik, Jepsen Jensen
Mocny sygnał przed sezonem
Turniej w Ostrowie pokazał jedno – forma czołówki światowego żużla jest już bardzo wysoka. Robert Lambert wysłał wyraźny sygnał rywalom, Brady Kurtz ponownie okazał się szybszy od Bartosza Zmarzlika, a sześciokrotny mistrz świata – choć solidny – nie wygra l drugiego z rzędu turnieju w tym sezonie.
Jedno jest pewne: jeśli tak ma wyglądać początek sezonu 2026, kibice mogą szykować się na miesiące pełne wielkich emocji.
Zdjęcie: Marek Niewiedzioł








