Brady Kurtz wicemistrzem turnieju SGP w Manchesterze mimo groźnego upadku – żużlowiec komentuje swój stan zdrowia i zapowiada dalszą walkę
Choć sobotni wieczór w Manchesterze przyniósł mnóstwo emocji i sportowych fajerwerków, nie zabrakło również momentów grozy. Podczas drugiego dnia rywalizacji cyklu FIM Speedway Grand Prix doszło do poważnie wyglądającego wypadku z udziałem Fredrika Lindgrena i Brady’ego Kurtza. Australijczyk, z impetem uderzając w dmuchaną bandę, przez dłuższą chwilę trzymał się za nadgarstek. Mimo tego zdołał awansować do finału, w którym uległ jedynie Bartoszowi Zmarzlikowi.
Upadek, który mógł wszystko przekreślić
Zdarzenie miało miejsce w jednym z biegów półfinałowych. Fredrik Lindgren i Brady Kurtz zderzyli się na wyjściu z łuku, a zawodnik Betard Sparty Wrocław wpadł w bandę z dużą siłą. Kibice zamarli, widząc jak Australijczyk przez dłuższą chwilę nie podnosi się z toru i wyraźnie trzyma się za prawy nadgarstek. Obawy o poważny uraz były uzasadnione, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie problemy zdrowotne wrocławskiego zespołu.
Mimo silnego bólu i dolegliwości, Kurtz zdecydował się kontynuować zawody. Pokazał niezwykłą determinację, dochodząc aż do finału. Tam, choć wciąż odczuwający skutki kolizji, zajął drugie miejsce, ustępując jedynie niekwestionowanemu liderowi tegorocznego cyklu – Bartoszowi Zmarzlikowi.
Kurtz przemówił: „Ciało i umysł miały wczoraj spore wyzwanie”
Australijski żużlowiec nie pojawił się na konferencji prasowej po zawodach, co tylko spotęgowało niepokój wśród kibiców. Długo oczekiwany głos w sprawie stanu zdrowia zawodnika pojawił się dopiero dzień później w mediach społecznościowych. Na Instagramie Kurtz zamieścił wpis, w którym podsumował występ w Manchesterze i odniósł się do kontuzji:
– Kolejne podium i mnóstwo punktów zdobyte w klasyfikacji generalnej! Wczoraj (w sobotę) spore wyzwanie miało moje ciało i umysł. SGP naprawdę testuje twoje zdolności. Wyleczę się i wrócę na 6. rundę w przyszły weekend!
Słowa te uspokoiły fanów zarówno jego macierzystego klubu Belle Vue Aces, jak i sympatyków Betard Sparty Wrocław. Klub z Dolnego Śląska, który w ostatnich tygodniach boryka się z plagą urazów, nie mógłby sobie pozwolić na kolejną absencję swojego lidera. Na szczęście, wszystko wskazuje na to, że Kurtz będzie gotowy na nadchodzącą rundę SGP w Gorzowie Wielkopolskim.
Kurtz wiceliderem klasyfikacji generalnej! Walka o medal coraz realniejsza
Dzięki drugiemu miejscu w Manchesterze, Brady Kurtz umocnił swoją pozycję w klasyfikacji generalnej cyklu. Australijczyk ma na koncie 82 punkty i zajmuje drugie miejsce. Do Bartosza Zmarzlika traci obecnie 11 „oczek”, a kolejna runda odbędzie się na domowym torze Polaka – w Gorzowie Wielkopolskim. Jeśli Kurtz chce myśleć o złocie, będzie musiał ponownie wspiąć się na wyżyny swoich możliwości i liczyć na potknięcie rywala.
Warto przypomnieć, że Kurtz to stały debiutant cyklu Grand Prix i już teraz jego występy są sensacją sezonu. Z regularnością godną weterana walczy o czołowe lokaty, a jego forma może zagrozić największym gwiazdom światowego speedwaya. Zdobycie medalu mistrzostw świata przez zawodnika Betard Sparty Wrocław jeszcze niedawno wydawało się mało realne – dziś jest całkowicie w zasięgu ręki.
Walka trwa na wszystkich frontach
Brady Kurtz czeka intensywny kalendarz. Oprócz występu w Gorzowie (6. runda SGP), jego brytyjski klub Belle Vue Aces już w czwartek zmierzy się z Leicester Lions w rozgrywkach Rowe Motor Oil Premiership. Z kolei 20 czerwca Betard Sparta Wrocław rozegra ważny mecz ligowy z beniaminkiem – Innpro ROW Rybnik. W obu przypadkach obecność Kurtza może mieć kluczowe znaczenie dla losów spotkań.
Czy Australijczyk zdoła utrzymać wysoką dyspozycję mimo niedawnej kontuzji? Wszystko wskazuje na to, że tak. Jego charakter i determinacja, które zaprezentował w Manchesterze, stanowią najlepszy dowód na to, że w tym sezonie Brady Kurtz nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
Zdjęcie: publiczny Fb FIM Speedway Grand Prix








