Towarzyski mecz reprezentacji Polski z Australią, rozegrany w niedzielę 26 lipca na torze w Rybniku, zakończył się zwycięstwem gości 49:41. Dla Biało-Czerwonych był to bolesny sprawdzian przed najważniejszymi imprezami sezonu, a wynik pokazał, że przed sztabem szkoleniowym wciąż pozostaje wiele pracy. Wśród gospodarzy nie zabrakło jednak pozytywnych akcentów. Jednym z nich był występ Dominika Kubery, który zdobył 13 punktów w sześciu startach i należał do najskuteczniejszych zawodników polskiej drużyny.
Żużlowiec zaprezentował się zdecydowanie lepiej niż w wielu wcześniejszych występach tego sezonu. Szczególnie w końcowej fazie zawodów imponował reakcją spod taśmy oraz szybkością na dystansie, dając sygnał, że jego forma zaczyna wracać na właściwe tory.
Australia postawiła twarde warunki
Australijczycy przyjechali do Rybnika osłabieni brakiem Jacka Holdera, jednak mimo tego pokazali wysoką klasę. W ich składzie nie zabrakło doświadczonych zawodników, a Jason Doyle, wracający po kontuzji, również potwierdził swoją wartość.
Dominik Kubera już w trakcie zawodów, w rozmowie z TVP Sport, podkreślał, że poziom rywala jest bardzo wysoki.
– „Australijczycy to nie jest słaba drużyna i tutaj bardzo mocni zawodnicy przyjechali więc fajnie nam jest się z nimi pościgać, na fajnym torze.”
Polski reprezentant zwrócił uwagę nie tylko na klasę przeciwników, ale również na warunki do ścigania. Rybnicki tor pozwalał na efektowne wyprzedzanie, jednak wymagał od zawodników właściwego doboru ścieżek jazdy i umiejętnego budowania prędkości.
Był szybszy od Doyle’a
Jednym z najbardziej widowiskowych wyścigów Kubery był ten z udziałem Jasona Doyle’a. Choć Polak ostatecznie nie zdołał wyprzedzić Australijczyka, był przekonany, że dysponował większą prędkością.
Jak przyznał, o końcowym wyniku zadecydował jeden źle rozegrany łuk.
– „Jak budować prędkość i jak starać się tutaj szukać liń do wyprzedzania. Ja w tym biegu, co teraz przyjechałem za Jasonem, byłem bardzo szybki. Myślę nawet szybszy od niego, tylko jeden łuk źle pojechałem, bo zbudowałem prędkość przez półtora okrążenia, a później tak się zawahałem. Mówię dobra idę w krawężnik, Jason odjechał, później znowu pojechałem szeroko to zbudowałem prędkość, ale już mi czasu zabrakło, więc to jest bardzo szybki dzisiaj tor. Trzeba szukać odpowiednich liń do jazdy, gdzie motor dobrze ciągnie.”
Słowa reprezentanta Polski pokazują, jak niewielkie detale decydowały o losach poszczególnych biegów. Na tak szybkim torze nawet chwilowe zawahanie mogło oznaczać utratę kontaktu z rywalem.
Efekt wielu tygodni pracy
Najważniejsze słowa Kubery padły jednak pod koniec rozmowy z TVP Sport. Reprezentant Polski nie ukrywał, że obecny sezon należy do najtrudniejszych w jego karierze.
Przez wiele miesięcy zmagał się z problemami sprzętowymi i nierówną dyspozycją. Jak sam przyznał, konieczne było cofnięcie się o kilka kroków, aby ponownie znaleźć właściwy kierunek rozwoju.
– „Ja miałem mnóstwo problemów w tym roku i ciągle je mam. Staram się wyciągać pozytywy i musiałem cofnąć się kilka kroków do tyłu, żeby teraz iść w dobrym kierunku, bo zaczynam wracać do startów, które lubię, czyli bardzo szybkie i dobre starty, czego nie miałem na początku roku. Znaczy miałem, przeplatałem, ale to nie było to co chciałem i zaczynam się cieszyć z takich mniejszych rzeczy.”
To właśnie szybkie wyjścia spod taśmy były jednym z największych atutów Kubery podczas meczu z Australią. W końcówce spotkania wygrywał starty, dzięki czemu regularnie przywoził cenne punkty dla reprezentacji.
Powód do optymizmu mimo porażki
Choć wynik 41:49 trudno uznać za satysfakcjonujący z perspektywy reprezentacji Polski, występ Dominika Kubery może być jednym z najważniejszych pozytywów tego sparingu.
Zdobyte 13 punktów w sześciu startach potwierdziło, że zawodnik zaczyna odzyskiwać pewność siebie i coraz lepiej odnajduje się na motocyklu. Równie istotne są jego własne słowa, z których jasno wynika, że proces odbudowy trwa, a efekty wielotygodniowej pracy zaczynają być widoczne.
Przed Biało-Czerwonymi kolejne wyzwania i znacznie ważniejsze zawody niż rybnicki test-mecz. Jeśli forma Dominika Kubery będzie nadal rosła, reprezentacja Polski może zyskać zawodnika, który w decydującej fazie sezonu stanie się jednym z jej najmocniejszych punktów. Jego występ przeciwko Australii pokazał bowiem, że mimo trudnych miesięcy wciąż dysponuje szybkością pozwalającą rywalizować z najlepszymi żużlowcami świata.








