Polonia Bydgoszcz w pierwszym meczu barażowym o awans do PGE Ekstraligi 2026 pokonała Stal Gorzów 47:43. Czteropunktowa zaliczka przed rewanżem na Stadionie im. Edwarda Jancarza daje nadzieję, choć pozostawia również niedosyt. Najlepiej podsumował to kapitan bydgoszczan, Krzysztof Buczkowski, który w niedzielnym spotkaniu wywalczył 9 punktów i bonus.

Jako zespół pojechaliśmy, myślę, przyzwoicie. Końcówka nie była taka, jak byśmy chcieli, ale przewaga jest – minimalna, jednak zawsze na plusie. Musimy walczyć do końca. Oczywiście, że jest trochę żal, że to tylko cztery punkty. Szkoda, bo mieliśmy potencjał, żeby ta przewaga była większa. Jedziemy walczyć dalej – mówił Buczkowski.


„Gorzów jechał ekstraligowo”

Kapitan Polonii nie ukrywał, że rywale pokazali jakość, której nie da się zlekceważyć.

Moje dwa pierwsze starty były słabe, później było trochę lepiej. Większych problemów nie było – po prostu Gorzów jechał ekstraligowo. Thomsen zrobił 19 punktów, był niesamowicie szybki. Anders świetnie jedzie — wydaje się, że tor jest skrojony pod niego: jego styl pasował idealnie. Myślę, że poradziłby sobie w każdym ustawieniu, czy twardziej, czy bardziej przyczepnie. Te ZZ-ki są jakie są, takie przepisy – jedziemy tym, co mamy – ocenił doświadczony żużlowiec.


Powrót do Gorzowa i wspomnienia

Choć Buczkowski nie startował ostatnio często na torze w Gorzowie, przyznał, że ma z tego obiektu dobre wspomnienia.

Mam dobre odczucia — ogólnie w porządku. Czy to z Motoru Lublin, czy później, jak wjeżdżaliśmy — choć te treningi z Falubazem były tylko sparingiem — wszystko było ok. Każdy dzień jest inny i trzeba się dobrze przygotować – zaznaczył 39-latek.


O treningach przed meczem

Przygotowania do baraży Polonia odbyła w stabilnych warunkach pogodowych, co zdaniem Buczkowskiego było dużym atutem.

Mieliśmy trzy treningi. Ja osobiście nie jestem zwolennikiem trenowania „nie wiadomo ile”, zwłaszcza w okresie, kiedy mamy przełom praktyk we wrześniu i październiku — nie znajdę tu niczego „wow”, co nagle by wszystko zmieniło. Staram się jak mogę, robię wszystko, a że czasami te biegi wychodzą słabsze — to się zdarza. Przyjechała drużyna, która jechała ekstraligowo, więc staraliśmy się jak mogliśmy – tłumaczył.


Pochwały dla Maksa Pawełczaka

Jednym z najjaśniejszych momentów meczu był czwarty bieg, w którym duet Buczkowski – Pawełczak przywiózł pewne 5:1. Kapitan nie szczędził słów uznania dla młodego kolegi.

Świetne spasowanie, świetna technika i przede wszystkim znakomity przegląd sytuacji. W tak młodym wieku potrafił szukać starszego kolegi i to było dla mnie bardzo pozytywne — byłem za to wdzięczny – chwalił 16-letniego żużlowca.


Tor i jego tajemnice

Buczkowski zdradził również kulisy przygotowania toru w Bydgoszczy.

Zrobiliśmy z mega niebezpiecznego toru coś bardziej bezpiecznego. Ścieżka była dobra do pewnego momentu, potem trzeba było szukać innych rozwiązań. Czy to była preferencja, czy wymóg — nie mam pojęcia. Staraliśmy się przygotować tor pod siebie, nie pod Gorzów. Postawiliśmy trochę mniej na twardy start, żeby ta walka była bardziej zacięta – tłumaczył.


Groźna sytuacja z Huckenbeckiem

Podczas dziewiątego biegu doszło do niebezpiecznej sytuacji między Buczkowskim a Kaiem Huckenbeckiem. „Buczek” nie unikał odpowiedzialności.

To był mój błąd — muszę się do tego przyznać. Trochę się za bardzo zbliżyliśmy, przestrzeliłem wejście w łuk i wyjechałem za szeroko. Nie chciałem wypaść z optymalnego pasa dla mnie w danym momencie, ale tak się zdarza. Przepraszam za to — takie sytuacje też się zdarzają – wyjaśnił kapitan Polonii.


Rewanż zadecyduje

Przed Polonią Bydgoszcz decydujące spotkanie na gorzowskim „Jancarzu”. Czteropunktowa zaliczka daje nadzieję, ale nie zapewnia komfortu. Zawodnicy i kibice zdają sobie sprawę, że o awansie do PGE Ekstraligi rozstrzygną dopiero niedzielne zawody.

Źródło i zdjęcie: POLONIA1920 (Facebook)