Po przegranym meczu z ZOOleszcz GKM Grudziądz, właściciel Stelmet Falubazu Zielona Góra, Stanisław Bieńkowski, wyraził swoje niezadowolenie i wezwał zarząd klubu do natychmiastowego działania.
Ból głowy właściciela
„Po obejrzeniu piątkowego meczu z GKM-em mocno rozbolała mnie głowa. Przynajmniej na razie nie będziemy jednak robili nerwowych ruchów. Zarówno prezes Adam Goliński, jak i dyrektor sportowy Piotr Protasiewicz usłyszeli ode mnie, że mają się wziąć za robotę. Zrobię wszystko, by uspokoić atmosferę wokół klubu, więc obecnie nie planuję zwolnienia kogokolwiek” – powiedział Bieńkowski, cytowany przez portal SportoweFakty.
Miliarder podkreślił, że klub zapewnił zawodnikom odpowiednie warunki finansowe i oczekuje teraz lepszych wyników sportowych. „My ze swojego zadania się wywiązaliśmy, bo wszystkie pieniądze zostały im wypłacone nawet przed czasem. Dostali duże środki, by byli przygotowani do sezonu, a teraz oczekujemy od nich efektów” – dodał.
Na razie bez nerwowych ruchów
Mimo rozczarowującego początku sezonu, Bieńkowski nie planuje radykalnych zmian w strukturze klubu, obawiając się, że mogłyby one wprowadzić dodatkowy chaos. „Moim zdaniem nagłe zmiany mogłyby wprowadzić jeszcze więcej chaosu, a tego nie potrzebujemy. Oczekuję od całego klubu, by pracował mocno nad poprawą wyników” – zaznaczył.
Co dalej?
Falubaz Zielona Góra czekają teraz trudne mecze: 4 maja derby w Gorzowie, 11 maja spotkanie z Toruniem u siebie, a 25 maja wyjazd do Częstochowy. W obliczu tych wyzwań, klub musi szybko znaleźć sposób na poprawę formy i wyników.
Warto przypomnieć, że w czerwcu 2024 roku doszło do zmian w strukturze właścicielskiej klubu. Stanisław Bieńkowski przekazał część swoich udziałów w formie darowizny, co może świadczyć o jego chęci ograniczenia zaangażowania w bezpośrednie zarządzanie klubem.
Podsumowanie
Obecna sytuacja w Falubazie wymaga zdecydowanych działań i pełnej mobilizacji całego zespołu, aby sprostać oczekiwaniom właściciela i kibiców.








