Jeszcze kilka sezonów temu Krono-Plast Włókniarz Częstochowa był zaliczany do grona drużyn, które realnie mogły myśleć o walce o medale PGE Ekstraligi. Dziś nad klubem zbierają się czarne chmury – po sezonie 2025 z zespołu może odejść cała czołówka, a w jej miejsce nie trafią zawodnicy o podobnym statusie.
Exodus gwiazd coraz bliżej
Według najnowszych doniesień transferowych, z Częstochowy odejdą niemal wszyscy liderzy. Piotr Pawlicki przymierzany jest do powrotu do Fogo Unii Leszno, Kacper Woryna najpewniej zasili Orlen Oil Motor Lublin, a Jason Doyle – choć jeszcze oficjalnie nie ogłosił decyzji – poważnie rozważa ofertę Cellfast Wilków Krosno. Australijczyk czeka z finalną deklaracją do zakończenia sezonu, ale – jak wskazują osoby z jego otoczenia – nie pali się do dalszych startów pod Jasną Górą.
Odejście tych zawodników oznaczałoby utratę całego żużlowego trzonu. Włókniarz zostałby wówczas zmuszony do budowania składu od podstaw, w oparciu o zawodników drugiego szeregu i młodsze talenty.
Brak koncepcji na sezon 2026
Włókniarz jest obecnie jedną z dwóch drużyn PGE Ekstraligi – obok Innpro ROW-u Rybnik – która nie ma jeszcze jasno określonej koncepcji składu na sezon 2026, w przypadku utrzymania się w elicie.
Początkowo klub próbował powtórzyć strategię z poprzednich lat – licytować się o znane nazwiska. Jednak szybko zrozumiano, że w obecnej sytuacji finansowej to droga donikąd. Postanowiono więc zmienić podejście. Zgodnie z nowymi zasadami, żaden zawodnik w Częstochowie w przyszłym roku nie będzie miał kontraktu przewidującego więcej niż 900 tys. zł na przygotowania do sezonu oraz 9 tys. zł za każdy zdobyty punkt.
Pierwsze ruchy kadrowe
Na ten moment jedynym pewnym wzmocnieniem jest Jaimon Lidsey, który po sezonie odejdzie z Bayersystem GKM Grudziądz. Klub może również liczyć na Madsa Hansena, mającego ważny kontrakt na 2026 rok.
Reszta nazwisk to dopiero lista życzeń:
- Jason Doyle – pozostanie możliwe jedynie w przypadku znaczącej obniżki oczekiwań finansowych.
- Gleb Czugunow (Innpro ROW Rybnik) – kandydat, jeśli Włókniarz skorzysta z okazji po ruchach transferowych innych klubów.
- Potencjalni zawodnicy zwolnieni z Falubazu Zielona Góra w przypadku spadku zielonogórzan.
- Na pozycję U24 typowany jest Sebastian Szostak z Moonfin Malesy Ostrów Wlkp., który mógłby zostać przekonany perspektywą jazdy w PGE Ekstralidze i współpracy z trenerem Mariuszem Staszewskim.
Walka o utrzymanie – scenariusz grozy
Jeśli Włókniarz przegra dwumecz w pierwszej fazie play-down, czeka go dwuetapowa walka o utrzymanie:
- Najpierw mecz z przegranym drugiej półfinałowej pary play-down (Stelmet Falubaz Zielona Góra lub Innpro ROW Rybnik).
- Potem barażowy dwumecz z wicemistrzem Metalkas 2. Ekstraligi.
Ewentualny spadek miałby dla klubu katastrofalne skutki – budżet straciłby ok. 8 mln zł z tytułu praw telewizyjnych, co mogłoby oznaczać długie lata poza elitą.
Oszczędności i perspektywa
Plan władz Włókniarza jest jasny – przetrwać w lidze i zbudować oszczędny, perspektywiczny skład, który w kolejnych sezonach mógłby stopniowo rosnąć w siłę. Problem w tym, że bez mocnych liderów zespół może mieć ogromne kłopoty już w sezonie 2026.
Działacze liczą na to, że nowa polityka płacowa pozwoli uniknąć dalszych kłopotów finansowych, ale kibice obawiają się, że straty sportowe będą zbyt duże, by utrzymać się w gronie najlepszych.
Podsumowanie
Włókniarz Częstochowa stoi przed największym wyzwaniem ostatnich lat. Odejście wszystkich gwiazd, brak głośnych transferów i ograniczenia finansowe sprawiają, że klub balansuje na krawędzi sportowej katastrofy. Przyszłość zależy od utrzymania w PGE Ekstralidze – w przeciwnym razie pod Jasną Górą może zapanować cisza, jakiej kibice nie doświadczyli od dekad.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






