Zwycięstwo 51:39 nad beniaminkiem z Rybnika nie przyszło Włókniarzowi łatwo, mimo końcowego wyniku. Mecz 5. kolejki PGE Ekstraligi (niedziela 11 maja br.) pokazał jednak siłę Częstochowian i świetną formę Piotra Pawlickiego, który po raz kolejny poprowadził „Lwy” do zwycięstwa, zdobywając aż 14 punktów z bonusem. Równie istotne były punkty Kacpra Woryny i waleczność młodego Franciszka Karczewskiego. Po meczu przed mikrofonem dziennikarzy stanęli główni bohaterowie wieczoru – Piotr Pawlicki, Kacper Woryna oraz trener Mariusz Staszewski.


Pawlicki w ogniu pytań: „W tej drużynie żyjemy razem”

Na pytanie dziennikarza, jak udaje mu się notować tak dobrą serię występów, Piotr Pawlicki odpowiedział z dużą dawką pokory:

Nie przesadzajmy. Jest dobrze, trzeba to doceniać, ale nadmiar zadowolenia nikomu nie służy – tym bardziej w sporcie. Sezon jest długi, teraz jest okej, wygrywamy drużynowo, to jest najważniejsze. A myślę, że wciąż mamy jeszcze większy potencjał.

Sporo emocji wywołał bieg z udziałem Nickiego Pedersena. Duńczyk po ataku Pawlickiego przewrócił się, jednak to nie zawodnik Włókniarza został wykluczony.

Spojrzał na mnie kątem oka i zawrócił w lewo. Już miałem takie sytuacje, ostatnio mnie wykluczali za nic. Tu się bałem, że znów się to powtórzy, bo zrobił to bardzo taktycznie. Ale sędzia Krzysztof Mejze podjął moim zdaniem dobrą decyzję. Wszedłem szerzej, zjechałem do krawężnika, jechałem swoją linią – to on się położył, a nie ja go przewróciłem. Ale spojrzałem na niego zaraz – czy nic mu się nie stało. To najważniejsze.

Choć kibice dostrzegli też moment napięcia między zawodnikami, Pawlicki rozwiał wszelkie wątpliwości:

Między nami nie jest ostro. On nikomu nie odpuszcza, ja jemu też nie. On wie, że ja mu nie będę odpuszczał. A to, że potem zbiliśmy piątkę, to normalne – szanujemy się.

Zawodnik podkreślił też, jak istotna dla jego dobrej dyspozycji jest atmosfera w klubie:

Atmosfera jest dobra, bo mamy normalnych chłopaków. Każdy każdemu pomaga. Kasper mi w jednym biegu przytrzymał Maksia przy krawężniku, dzięki czemu mogłem go minąć. Budujemy wszystko dobrymi wynikami. Jak są wyniki, to i kontakt między ludźmi jest lepszy. Każdy ma tu coś do powiedzenia i każdy coś od siebie daje.


Kacper Woryna: „Ciężkie warunki, ale idziemy do przodu”

Świetny występ Kacpra Woryny był kontynuacją jego rosnącej formy. Sam zawodnik jednak nie popadał w samozachwyt:

Na pewno to efekt treningów. Nie opierdzielam się. Cały czas szukamy, próbujemy. Coś drgnęło już w meczu z Gorzowem, ale brakuje jeszcze tej prędkości, którą chciałbym mieć. Dziś też było zimno, nieżużlowa pogoda, a wtedy detale decydują – czy jedziesz pierwszy, czy ostatni.

Woryna zaznaczył, że mimo przewagi Włókniarza, spotkanie z beniaminkiem nie było łatwe:

Każdy ma dziś sprzęt z górnej półki, wie co robić, żeby być szybkim. A mimo że przyjechał beniaminek, to były męczarnie. Nie ma łatwych meczów.

Popełnił też jeden kosztowny błąd, który mógł zmienić jego końcowy dorobek:

W 15. biegu chciałem dać motocyklowi więcej prędkości, wjechałem łagodniej w łuk – i to był błąd. Gdybym pilnował krawężnika, dowiózłbym bonus. Ale to niuans, moment przedobrzenia. A wtedy – trzecie miejsce.

Dziennikarz przypomniał, że był to pierwszy oficjalny mecz Woryny przeciwko ROW Rybnik – klubowi, w którym się wychował:

(śmiech) Może i tak, ale nie skupiam się na tym. Dla mnie to dziś po prostu rywal – jak każdy inny. Fajnie było zobaczyć znajome twarze, ale teraz jestem tu, w Częstochowie, i daję wszystko dla Włókniarza.


Trener Mariusz Staszewski: „Były błędy, ale jesteśmy na dobrej drodze”

Szkoleniowiec ROW-u Rybnik, Mariusz Staszewski, mimo porażki nie wyglądał na zniechęconego. Docenił wysiłek swoich zawodników:

Było parę błędów indywidualnych, które kosztowały nas kilka punktów. Ale nie było katastrofy. Pokazaliśmy, że potrafimy walczyć i to jest dla mnie najważniejsze. Przecież jechaliśmy na torze bardzo wymagającym, z drużyną dużo bardziej doświadczoną.

Staszewski nie ukrywał, że jego zawodnicy potrzebują jeszcze czasu, by regularnie wygrywać:

To nie jest proces z dnia na dzień. Praca trwa, a dziś w niektórych momentach naprawdę wyglądało to dobrze. Potrzeba nam więcej stabilności – wtedy zaczniemy naprawdę punktować. Ale nie spuszczamy głów – walczymy dalej.


Podsumowanie: Włókniarz wraca do gry

Wygrana nad ROW-em pozwala Włókniarzowi Częstochowa utrzymać kontakt z czołówką tabeli. Kolejny znakomity mecz Piotra Pawlickiego, przebudzenie Woryny i wartościowe punkty Hansena oraz Karczewskiego pokazują, że częstochowianie powoli wchodzą na właściwe tory. Z kolei Rybnik, choć przegrał, pokazał pazur i potencjał, który – jak podkreśla trener – może eksplodować z czasem.

Czy Krono-Plast Włókniarz ma już wszystkie „rakiety” odpalone? Na razie – nie. Ale jeśli ta maszyna zacznie pracować pełną mocą, może jeszcze nie raz zadziwić całą ligę.

Cały materiał audio z pomeczowych wypowiedzi Piotra Pawlickiego, Kacpra Woryny i Mariusza Staszewskiego: