Jeszcze kilka tygodni temu wokół Jakuba Krawczyka narastało coraz więcej pytań i wątpliwości. Wychowanek ostrowskiego klubu, a jednocześnie zawodnik Betard Sparty Wrocław wypożyczony obecnie do Moonfin Magnusa Ostrów Wielkopolski, miał być jednym z liderów drużyny w Metalkas 2. Ekstralidze. Tymczasem pierwsza część sezonu okazała się dla niego wyjątkowo trudna. Słabsze występy, problemy sprzętowe, brak regularności i coraz większa presja sprawiły, że młody zawodnik wyraźnie nie prezentował poziomu, którego oczekiwano zarówno w Ostrowie, jak i we Wrocławiu.

Teraz jednak wokół klubu zaczyna pojawiać się zupełnie inna atmosfera. Moonfin Magnus Ostrów mimo porażki w derbach Wielkopolski z Hunters PSŻ-em Poznań pokazał charakter, waleczność i przede wszystkim zdecydowanie lepszą organizację jazdy. Ostrowianie przegrali na Golęcinie 43:47, ale wywalczyli niezwykle cenny punkt bonusowy i zostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Jednym z zawodników, u których zmianę było widać najbardziej, był właśnie Jakub Krawczyk.

Wychowanek Ostrowa zdobył w Poznaniu 8 punktów i bonus, a jego jazda wyglądała znacznie pewniej niż jeszcze kilka tygodni wcześniej. Co istotne, poprawa przyszła niemal równocześnie ze zmianą szkoleniowca. Funkcję trenera pierwszej drużyny przejął Tomasz Gapiński, zastępując Tomasza Bajerskiego. I właśnie ten moment wielu ludzi w klubie uważa za przełomowy.

Sam Krawczyk nie ukrywa, że zmiany w funkcjonowaniu drużyny są bardzo wyraźne.

– „Całokształt wygląda dużo lepiej. Na pewno dużo lepiej się nam współpracuje. Lepiej się czujemy. Działa to dużo sprawniej i przyjemniej niż funkcjonowało to jeszcze parę meczów wstecz, więc wszyscy są zadowoleni. Widać, że wszystkim się chce i to mobilizuje do dalszego działania” – powiedział zawodnik Moonfin Magnusa Ostrów.

To słowa, które bardzo mocno pokazują, jak trudna atmosfera panowała wcześniej w ostrowskim zespole. Wypowiedzi Krawczyka można odbierać jako wyraźny sygnał, że drużyna potrzebowała nowego impulsu i większego spokoju w parku maszyn.

Jeszcze bardziej wymowne były jego kolejne słowa dotyczące Tomasza Gapińskiego.

– „Zmiana trenera na Tomka Gapińskiego wniosła bardzo dużo. Widać, że Tomek bardzo się stara i jest wszędzie i przy każdym zawsze. Możemy tylko dziękować, że mu tak zależy i jest tak ambitny, bo naprawdę bardzo podnosi to na duchu. Wygląda to super i perspektywa jest bardzo budująca” – przyznał Krawczyk.

W Ostrowie coraz częściej mówi się o tym, że nowy szkoleniowiec przede wszystkim uspokoił drużynę. Gapiński, sam będący byłym zawodnikiem, doskonale rozumie mechanizmy funkcjonowania żużlowca w kryzysie. Zawodnicy podkreślają, że dziś w klubie jest więcej rozmowy, wsparcia i wspólnego szukania rozwiązań niż wzajemnych pretensji.

Krawczyk bardzo wyraźnie porównał styl pracy obecnego i poprzedniego szkoleniowca. To właśnie te słowa odbiły się szerokim echem w środowisku żużlowym.

– „Było bardziej wytykanie, co zrobiłeś źle, zamiast powiedzieć ‘a może spróbuj tego’ albo ‘zrób może to’. Tomek Gapiński jest otwarty, jest wszędzie, zawsze czy po dobrym biegu, czy przegranym przyjdzie i powie, co możesz poprawić albo zrobić lepiej, a nie wytyka ci, że jesteś taki i owaki, bo to zawodnikowi nie pomaga” – stwierdził w rozmowie z WP SportoweFakty Krawczyk.

To niezwykle mocna wypowiedź, która pokazuje, jak istotna w żużlu jest psychologia i relacje wewnątrz drużyny. Szczególnie dla młodych zawodników, którzy dopiero budują swoją pozycję w lidze. Krawczyk nadal jest przecież jednym z najbardziej perspektywicznych polskich zawodników młodego pokolenia. W Betard Sparcie Wrocław od dawna widzą w nim potencjał na solidnego ligowego seniora.

Obecny sezon jednak długo nie układał się po jego myśli. Wpadki z Innpro ROW-em Rybnik, gdzie nie zdobył ani jednego punktu, czy bardzo słaby występ w Krośnie zakończony jednym punktem sprawiły, że wokół zawodnika pojawiła się ogromna presja.

Sam żużlowiec doskonale zdaje sobie z tego sprawę i nie próbuje uciekać od odpowiedzialności za swoje wyniki.

– „To nie jest łatwy rok, aczkolwiek ocenimy go dopiero po sezonie, bo teraz jesteśmy w połowie. Ta pierwsza runda na pewno była ciężka. Oprócz pierwszego meczu i tego w Poznaniu reszta nie była dobra. Mam nadzieję, że będzie to wyglądało już tylko coraz lepiej” – podsumował Krawczyk.

W Ostrowie bardzo liczą na to, że właśnie teraz przyjdzie przełamanie zawodnika. Dla Moonfin Magnusa dobra forma Krawczyka może mieć ogromne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie i poprawę sytuacji w tabeli Metalkas 2. Ekstraligi. Drużyna w ostatnich tygodniach wyraźnie odżyła. Najpierw sensacyjne zwycięstwo w Łodzi, później ambitna postawa w Poznaniu i zdobycie punktu bonusowego pokazały, że zespół nadal ma potencjał.

Sam Krawczyk także zaczyna wyglądać na zawodnika znacznie bardziej pewnego siebie. Co ciekawe, żużlowiec przyznał, że od meczu w Łodzi czuje wyraźną zmianę mentalną.

– „Od meczu w Łodzi mam jakiś taki spokój w sobie. Mam wrażenie, co może to powodować, aczkolwiek jeszcze zobaczymy. Popracujemy dalej i tak naprawdę na oceny przyjdzie czas po sezonie. W Poznaniu otworzyliśmy rundę rewanżową, więc mam nadzieję, że do końca pojadę już na dobrym poziomie” – powiedział.

To właśnie ten spokój może okazać się kluczowy. Wychowanek ostrowskiego klubu od początku kariery był uznawany za ogromny talent, ale młodzi zawodnicy często potrzebują czasu, odpowiedniego środowiska i wsparcia, by wejść na stabilny poziom. W Ostrowie coraz mocniej wierzą, że najtrudniejszy moment jest już za nim.

Dla kibiców Moonfin Magnusa najważniejsze jest dziś jedno — że ich wychowanek znów zaczyna przypominać zawodnika, którego pamiętają z najlepszych momentów juniorskiej kariery. A jeśli jego forma faktycznie pójdzie w górę, druga część sezonu może wyglądać dla ostrowskiego zespołu znacznie bardziej optymistycznie.