Bartłomiej Kowalski po meczu w Rybniku o śliskim torze, braterskich rozmowach i upadku za plecami Pedersena


Betard Sparta Wrocław wygrała, ale nie wszystko poszło zgodnie z planem
Zespół z Wrocławia pokonał INNPRO ROW Rybnik 50:40 w wyjazdowym spotkaniu 5. kolejki PGE Ekstraligi. Mimo efektownego otwarcia meczu i prowadzenia 22:8 po pięciu biegach, triumf nie przyszedł łatwo. Rybniczanie mocno odpowiedzieli w drugiej fazie zawodów, a losy spotkania ważyły się aż do 14. biegu. Jednym z ważniejszych ogniw wrocławskiej drużyny był Bartłomiej Kowalski, który dołożył 7 punktów z bonusem w 5 startach, mimo upadku w końcówce. Po meczu udzielił szczerego i wyczerpującego wywiadu dla portalu ekstraliga.pl, w którym skomentował swoje starty, torowe warunki i… kontakt z bratem z przeciwnej drużyny.


„Rybniczanie odnaleźli odpowiednie ustawienia”

Wrocławianie dobrze rozpoczęli mecz, ale nie utrzymali dominacji przez pełne 15 biegów. Kowalski podkreślił, że gospodarze dobrze wykorzystali atut własnego toru:

To prawda. Rybniczanie jechali w końcu na własnym torze, więc w końcu byli w stanie odnaleźć odpowiednie ustawienia. Widać było, że coś tam zagrało, bo ich rezerwy taktyczne też dały dobry efekt. Dobrze z naszego punktu widzenia, że mieliśmy solidną zaliczkę, którą ostatecznie udało nam się utrzymać.


Upadek po manewrze Pedersena

Kowalski zaliczył upadek w 14. biegu, po kontakcie z Nickim Pedersenem, który dynamicznie zamykał tor. Na szczęście obyło się bez urazów.

Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Solidny wypoczynek i wszystko będzie dobrze.

Co dokładnie wydarzyło się w tamtym biegu?

Najpierw zrobiłem błąd na pierwszym łuku i Nicki był w stanie wjechać przede mnie. Czułem później, że jestem jednak o wiele szybszy od niego i kombinowałem, która ścieżka da mi optymalną prędkość na wyprzedzanie. Nicki jednak, jak to on, mocno wyhamowywał i raz zrobił to na tyle mocno, że zapoznałem się z torem. Tak to już bywa.


Kiepskie pole, długa przerwa i wykluczenie

Kowalski dobrze wszedł w mecz – w pierwszych trzech startach zdobył wszystkie swoje punkty. Potem przyszły jednak problemy:

Miałem niestety dość długą przerwę, która wybiła mnie z rytmu. Nie odnalazłem odpowiednich ustawień, a na dodatek wylądowałem na kiepskim czwartym polu. W 14. biegu o punkty było blisko, ale niestety skończyło się, jak się skończyło.


„Było ślisko jak na lodowisku”

Sparta wygrała ostatni wyścig podwójnie, ale przez dziesięć kolejnych biegów nie udało jej się zgarnąć pełnej puli w żadnym z nich. Kowalski nie ukrywał, że tor był bardzo trudny:

O, to ciekawe spostrzeżenie, nie byłem tego świadomy. Warunki na pewno było niecodzienne. Naprawdę było ślisko na tym torze, niemal jak jazda po lodowisku. Było niezwykle twardo i być może to wpłynęło na fakt, że zaczęli nas gospodarze gonić.


Dwa punkty i… lekki niedosyt

Wygrana na wyjeździe zawsze cieszy, ale styl pozostawia wrocławian z lekkim poczuciem niedosytu:

To prawda, jest drobny niedosyt, mogło być lepiej. Nie będziemy jednak szczególnie nad tym rozpamiętywać, bo i warunki były niecodzienne. Naprawdę trudno się jeździło.


Nadchodzący mecz z Włókniarzem i pracowity weekend

Kowalski nie zamierza odpoczywać – przed nim kolejne starty za granicą i przygotowania do meczu z KRONO-PLAST Włókniarzem Częstochowa:

Przede mną starcia zarówno w Szwecji, jak i Danii. Być może uda się też odbyć jakiś trening, więc szykuje się pracowity weekend dla mnie.


Braterskie podpowiedzi? „Trudno wrzucać go na minę”

Na torze w Rybniku startuje również młodszy brat Bartłomieja, Radosław Kowalski, który jest zawodnikiem ROW-u. Czy rodzeństwo dzieli się wiedzą przed meczem?

Oczywiście, rozmawiamy ze sobą na co dzień, ale nie chce wrzucać go na minę – trudno przecież o podpowiedzi, gdy jeździmy na zupełnie innych ustawieniach i innym sprzęcie. On jest też na etapie nauki tego rzemiosła, więc trudno o jednoznaczne wnioski.


Sparta wraca z Rybnika z dwoma punktami i trzecim miejscem w tabeli.
Mimo momentów niepewności i kontrowersji, drużyna ze stolicy Dolnego Śląska pokazała, że potrafi zachować zimną krew. Bartłomiej Kowalski udowodnił, że nawet po upadku potrafi mówić o żużlu z dojrzałością i humorem. Kolejna okazja do zapunktowania już niebawem – tym razem w domowym starciu przeciwko Włókniarzowi Częstochowa.

Źródło: ekstraliga.pl
Zdjęcie: Maciej Trubisz