Bartłomiej Kowalski przed najważniejszą decyzją w karierze. Zawodnik Betard Sparty Wrocław kończy przygodę z U24 i musi znaleźć swoje miejsce w nowej rzeczywistości. Naturalnym wydawał się kierunek Metalkas 2. Ekstraligi, ale sytuacja niespodziewanie się zmieniła. W grze pojawiła się Fogo Unia Leszno.
W żużlu jeden sezon potrafi całkowicie zmienić perspektywę zawodnika. Jeszcze niedawno wydawało się, że Bartłomiej Kowalski po zakończeniu wieku U24 będzie musiał zejść poziom niżej, aby odbudować swoją pozycję i ponownie nabrać rozpędu. Dziś coraz więcej wskazuje na to, że przyszłość 24-letniego żużlowca może jednak pozostać związana z PGE Ekstraligą.
Kowalski stoi przed jednym z najważniejszych momentów swojej kariery. Od sezonu 2027 nie będzie już mógł korzystać z przywileju startów jako zawodnik U24. Dla klubów oznacza to konieczność innego spojrzenia na jego rolę w składzie, a dla samego zawodnika – walkę o miejsce już nie jako młodzieżowiec czy zawodnik przejściowej kategorii, ale pełnoprawny senior.
Od wielkiej nadziei Sparty do trudniejszego okresu
Bartłomiej Kowalski trafił do Betard Sparty Wrocław przed sezonem 2022. Początkowo jego rozwój przebiegał bardzo obiecująco. Wrocławski klub widział w nim zawodnika z dużym potencjałem, który w przyszłości może stać się ważnym elementem drużyny.
Najlepszy moment przyszedł w sezonie 2023. Jeszcze jako junior Kowalski osiągnął średnią biegową 1,716, pokazując, że może skutecznie rywalizować na najwyższym poziomie. Wówczas został Także Młodzieżowym Indywidualnym Mistrzem Polski. Wywalczył złoto w Druzynowych Mistrzostwach Świata Juniorów i brąz indywidualnie. Wydawało się wówczas, że przed młodym zawodnikiem otwiera się bardzo ciekawa przyszłość.
Później jednak jego kariera nie rozwijała się już tak dynamicznie. Sezon 2025 przyniósł wyraźny regres, a obecne rozgrywki również nie są dla niego stabilne. Kowalski potrafi pokazać bardzo dobre momenty, ale brakuje mu regularności, która jest kluczowa w PGE Ekstralidze.
Od dłuższego czasu w środowisku żużlowym zwracano uwagę na jedną charakterystyczną rzecz – zawodnik zdecydowanie lepiej prezentuje się na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu niż podczas spotkań wyjazdowych. Własny tor często pozwala mu wykorzystać znajomość nawierzchni i odpowiednie ustawienia sprzętu, natomiast na obcych obiektach jego występy bywają dużo bardziej nierówne.
Kierunek Krosno wydawał się najbardziej prawdopodobny
Przez pewien czas wydawało się, że najbardziej realnym scenariuszem dla Bartłomieja Kowalskiego będzie przejście do Metalkas 2. Ekstraligi.
Wśród klubów zainteresowanych jego usługami wymieniano między innymi Cellfast Wilki Krosno oraz Dakar Development Stal Rzeszów. Szczególnie naturalnie wyglądał kierunek krośnieński, ponieważ w tamtejszym klubie startuje młodszy brat zawodnika – Radosław Kowalski.
Transfer do Wilków mógłby być dla Bartłomieja Kowalskiego szansą na spokojniejszą odbudowę. Jazda w niższej lidze często pozwala zawodnikom odzyskać pewność siebie, ustabilizować sprzęt i ponownie wejść na poziom, który wcześniej prezentowali.
Jeszcze niedawno taki scenariusz wydawał się bardzo prawdopodobny. Jednak sytuacja na rynku transferowym zaczęła się zmieniać.
Niespodziewany zwrot. Kowalski może zostać w PGE Ekstralidze
Jak informują Sportowe Fakty WP, Bartłomiej Kowalski może jednak pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jego usługami ma być zainteresowana Fogo Unia Leszno.
To ruch, który jeszcze niedawno wydawał się mało oczywisty. Leszczynianie przez długi czas szukali dostępnego polskiego zawodnika. Pierwszym wyborem miał być Przemysław Pawlicki. Strony miały rozmawiać o kontrakcie, jednak według medialnych informacji Pawlicki nie otrzymał później oczekiwanej odpowiedzi ze strony klubu.
W efekcie Unia miała skierować uwagę na inne rozwiązania. Jednym z nich stał się właśnie Bartłomiej Kowalski.
Kołodziej może odegrać kluczową rolę
Według medialnych doniesień Kowalski miałby w Lesznie zastąpić Janusza Kołodzieja, jeśli legendarny zawodnik Unii zdecyduje się zakończyć karierę.
To właśnie osoba Kołodzieja może być jednym z ważnych elementów całej układanki. Kapitan Fogo Unii od lat uchodzi za jednego z największych profesjonalistów w polskim żużlu. Jego doświadczenie, podejście do przygotowania sprzętu i znajomość leszczyńskiego toru mogłyby pomóc młodszemu zawodnikowi w wejściu do nowego środowiska.
Jednocześnie sytuacja pozostaje zależna od decyzji samego Kołodzieja. Jeżeli 41-letni zawodnik zdecyduje się kontynuować starty, miejsce dla Kowalskiego w Lesznie może się zmienić, a zawodnik będzie musiał rozważyć inne opcje.
Unia szukała Polaka. Kowalski jedną z ostatnich opcji
Fogo Unia Leszno miała analizować kilka polskich nazwisk. Wśród zawodników, z którymi klub był łączony, znajdowali się między innymi:
- Przemysław Pawlicki,
- Mateusz Cierniak,
- Jakub Miśkowiak,
- Bartłomiej Kowalski.
Cierniak ostatecznie ma pozostać w Orlen Oil Motorze Lublin, natomiast zainteresowanie Miśkowiakiem miało mieć bardziej charakter rozeznania rynku niż konkretnej oferty.
W tej sytuacji Kowalski stał się jednym z realnych kandydatów do wzmocnienia leszczyńskiej drużyny.
Najważniejszy sezon w karierze Kowalskiego
Dla Bartłomieja Kowalskiego najbliższe miesiące mogą okazać się przełomowe. Zawodnik musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy walczyć o utrzymanie miejsca w PGE Ekstralidze, czy wybrać drogę odbudowy na zapleczu.
Pozostanie w elicie oznacza większą presję, trudniejszych rywali i konieczność natychmiastowej poprawy wyników. Z drugiej strony – daje możliwość udowodnienia, że nadal należy do grona zawodników zdolnych rywalizować na najwyższym poziomie.
Transfer do Fogo Unii Leszno byłby dla niego dużą szansą, ale także ogromnym wyzwaniem. Klub z Leszna potrzebuje zawodników, którzy potrafią regularnie zdobywać punkty, a nie tylko błyszczeć pojedynczymi występami.
Jedno jest pewne – Bartłomiej Kowalski wchodzi w najważniejszy etap swojej kariery. Kończy się czas ochronny związany z kategorią U24. Teraz zaczyna się prawdziwa walka o miejsce w żużlowej elicie.
Zdjęcie: Maciej Trubisz








