Fatalny wieczór w Szwecji. Sparta i Falubaz straciły liderów

Wtorkowe mecze 26 maja br. szwedzkiej Bauhaus-Ligan przyniosły fatalne wiadomości dla dwóch klubów PGE Ekstraligi. Kontuzji podczas ligowych spotkań doznali Dominik Kubera oraz Artiom Łaguta. Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja Betard Sparty Wrocław, która w ciągu zaledwie kilku dni straciła już trzech podstawowych zawodników. W Zielonej Górze także nie mają powodów do optymizmu, bo uraz Kubery może przekreślić resztki nadziei Falubazu na włączenie się do walki o fazę play-off.

Najpierw fatalne wieści napłynęły z Motali, gdzie Lejonen Gislaved mierzyło się z Piraterną. W czwartym biegu upadek zanotował Dominik Kubera. Początkowo wydawało się, że zawodnik Stelmet Falubazu Zielona Góra uniknął poważniejszego urazu i udał się do szpitala jedynie na kontrolne badania ręki. Niestety, szczegółowa diagnostyka potwierdziła najgorszy scenariusz — złamanie obojczyka.

Zielonogórski klub szybko opublikował oficjalny komunikat.

— Nasz zawodnik doznał kontuzji obojczyka podczas wtorkowego meczu ligi szwedzkiej w Motali. Polak upadł w czwartym wyścigu i nie wystąpił już w zawodach. Badania wykazały złamanie obojczyka. W najbliższą niedzielę Stelmet Falubaz Zielona Góra podejmie na własnym torze Fogo Unię Leszno. Dominika na pewno zabraknie w tym meczu — przekazał Falubaz w mediach społecznościowych.

To kolejny cios dla drużyny prowadzonej przez Grzegorza Walaska. Wcześniej problemy zdrowotne dopadły już Leona Madsena oraz Damiana Ratajczaka. Teraz z zespołu wypada również Kubera — jeden z najważniejszych zawodników Falubazu i lider formacji seniorskiej. Jego absencja przed spotkaniem z Fogo Unią Leszno w najbliższą niedzielę 31 maja br. może mieć ogromne znaczenie dla układu tabeli. Zielonogórzanie znajdują się obecnie na przedostatnim miejscu i niedzielny mecz miał być dla nich jedną z ostatnich szans na powrót do walki o play-off.


Jeszcze bardziej dramatyczna sytuacja panuje jednak we Wrocławiu.

Betard Sparta Wrocław w ciągu tygodnia została kompletnie rozbita przez kontuzje. Najpierw podczas meczu ligi duńskiej ciężkiego urazu doznał Daniel Bewley, który złamał kość udową i według przewidywań będzie pauzował przez co najmniej dwa lub trzy miesiące. Następnie podczas Speedway of Nations 2 w Pradze kontuzji nabawił się podstawowy junior Mikkel Andersen. Duńczyk złamał kość strzałkową.

We wtorkowy wieczór do listy kontuzjowanych dołączył największy gwiazdor zespołu — Artiom Łaguta.

Do wypadku doszło podczas spotkania Bauhaus-Ligan pomiędzy Dackarną Malilla a Smederną Eskilstuna. W 13. biegu Łaguta na przeciwległej prostej stracił panowanie nad motocyklem i z dużą siłą uderzył w dmuchaną bandę. Rosjanin z polskim paszportem opuścił tor w karetce z podejrzeniem urazu ręki.

Film z wypadku Artioma Łaguty:

W środowy poranek zawodnik sam potwierdził fatalne informacje.

— Wczoraj na torze w Malilli złamałem rękę. W tej chwili nie wiadomo jak długo mnie nie będzie na torze. Ale znam siebie, wrócę szybko — przekazał Łaguta.

Niedługo później oficjalny komunikat wydała również Betard Sparta Wrocław.

— Pech nie opuszcza Spartan… Artem Laguta potwierdził nam dziś rano, że w Szwecji podczas meczu ligowego złamał lewą rękę. Artem wraca do Wrocławia na pełną konsultację z naszym sztabem medycznym. Niebawem zapadną decyzję o leczeniu i rehabilitacji zawodnika — poinformował klub.

Dla wrocławian to prawdziwy sportowy koszmar. Jeszcze kilka tygodni temu Sparta była uznawana za jednego z głównych kandydatów do zdobycia drużynowego mistrzostwa Polski. Dziś trener Piotr Protasiewicz musi mierzyć się z gigantycznym kryzysem kadrowym. Wypadnięcie ze składu Bewleya, Andersena i Łaguty oznacza utratę niemal połowy podstawowego zestawienia.

Sytuację częściowo ratują przepisy dotyczące zastępstwa zawodnika. Sparta będzie mogła stosować tzw. ZZ-tkę zarówno za Daniela Bewleya, jak i Artioma Łagutę, choć oczywiście nie jednocześnie w jednym meczu. Klub zdążył już także zareagować na wcześniejsze problemy kadrowe, kontraktując wracającego z żużlowej emerytury Duńczyka Mikkela Becha.

Nie zmienia to jednak faktu, że przed najbliższymi spotkaniami PGE Ekstraligi wrocławianie znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu. Już w piątek 29 maja br. Spartę czeka wyjazdowy mecz z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Jeszcze niedawno to drużyna ze stolicy Dolnego Śląska była zdecydowanym faworytem tego starcia. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Sytuacji nie poprawia fakt, iz klub spod Jasnej Góry rozpaczliwie potrzebuje punktów i zapewne zrobi wszystko by pokonać trapiony kontuzjami klub z Wrocławia.

Wtorkowy wieczór w Szwecji może okazać się jednym z najbardziej brzemiennych w skutkach momentów całego sezonu PGE Ekstraligi. Falubaz i Sparta nie tylko straciły swoich liderów, ale również stanęły przed koniecznością błyskawicznego przebudowania planów na najbliższe tygodnie sezonu.

Fot: Patrycja Knap