Słowo skandal to zbyt mało by powiedzieć o tym co wydarzyło się w niedzielny wieczór w Gorzowie.

Po pierwszym upadku ekspert stacji telewizyjnej prowadzącej transmisję na żywo – Krzysztof Cegielski stwierdził: Tor jest trudny do jazdy i to stwarza niebezpieczeństwo dla zawodników.

Jak się okazało nie były to słowa rzucane na wiatr. Już w następnym biegu, na tym samym wirażu na którym upadek zaliczył Gleb Czugunov, na tor upadł zawodnik gospodarzy – uczestnik weekendowych rund Grand Prix – Jack Holder. Ale jak się okazało nie to było najgorsze, czego i zawodnicy i kibice mogli się tego wieczoru w Gorzowie spodziewać. W X biegu doszło do koszmarnego upadku, na ostatnim łuku czwartego okrążenia. Jadący na trzecim miejscu Niels Kristian Iversen (stały uczestnik SGP 2020) zaliczył uślizg. Jadący tuż za nim Tai Woffinden (wicemistrz świata 2020) nie miał żadnych szans by ominąć upadającego wprost pod koła jego motocykla, Duńczyka. Brytyjczyk z całym impetem wpadł na Iversena i przejechał po nim swoją maszyną. Sam z ogromną siłą uderzył o dmuchaną bandę i o gorzowski tor. Jak się okazało Tai Woffinden złamał najprawdopodobniej piątą kość śródręcza. U Iversena, po pobieżnych oględzinach na stadionie, skończyło się na stłuczeniach żeber. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, iż w tym biegu upadł też prowadzący od startu Michał Curzytek, który stwierdził przed kamerami tv: Głupi, szkolny błąd. Za bardzo wykontrowałem motocykl i mnie wypluło. W konsekwencji wyeliminowania Taia Woffindena z rywalizacji, oraz problemów Gleba Czugunova 18-letni niedoświadczony zawodnik młodzieżowy Sparty, w meczu wyjazdowym w walce o finał ekstraligi wyjechał na tor aż pięć razy.

Nie było większego sensu szarpać się na tak fatalnie przygotowanym torze. Drużyna Sparty pozbawiona w tym meczu dwóch liderów (Tai Woffinden do upadku był najlepszym zawodnikiem Spartan), oraz występująca bez zaszczutego przez media Maksa Drabika odpuściła kompletnie końcówkę meczu. Cztery biegi przegrała 1-5, raz z juniorami Stali uporał się doświadczony Ch. Holder i 18-letni Michał Curzytek, przywożąc Karczmarza i Jasińskiego na 5-1 w biegu XII.

Po „meczu” na fatalnym torze w Gorzowie, straty drużyny wrocławskiej są większe, niż tylko brak awansu do tegorocznego finału ekstraligi. Sparta straciła swojego lidera, wicemistrza świata, będącego w ostatnim czasie w świetnej formie Taia Woffindena. Stawia to Wrocławian w bardzo trudnej sytuacji w walce z Falubazem o brązowy medal DMP. Jaki jest sens rozgrywania meczów ligowych na tak fatalnie przygotowanym torze? Tor był jednakowy dla wszystkich – może ktoś zaripostować. To prawda. Jednak, aż dwa upadki (w tym w konsekwencji ten najgroźniejszy) dotyczyły zawodników doświadczonych, reprezentujących Stal Gorzów (a więc gospodarza imprezy), uczestników weekendowych zmagań SGP. Czyli o czym to świadczy? Wnioski nasuwają się same. Upadek Iversena miał dużo poważniejsze konsekwencje niż wywrotka jadącego samotnie na końcu stawki Jacka Holdera. W wyniku upadku Duńczyka kontuzji doznał jadący za nim zawodnik. Czy o takie widowiska chodzi włodarzom naszej ligi – podobno najlepszej na świecie? Czy kontuzje i eliminowanie zawodników w najważniejszej części sezonu to ma być norma w polskiej lidze?

Za cały komentarz niech świadczą słowa rozżalonego Macieja Janowskiego w pomeczowej mix zonie:

Upadki miały miejsce po błędach zawodników, sami się przewracali – ironicznie, bardzo zniesmaczony mówił Magic. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że z tego co wiem, to pogoda była dobra, a tor bardzo ciężki. Jeżeli zawodnicy z ekstraligi sami się przewracali… Oczywiście, tor nadawał się do jazdy, ale ja nie wiem jaki sens ma komisarz toru w naszej lidze. Nie mam zielonego pojęcia. Pociągnąć za język Janowskiego chciał nadworny trefniś telewizyjny, ale kapitan Sparty nie dał się wciągnąć w tę dyskusję. Stwierdził tylko ze spokojem: Po dwóch dniach super ścigania w Toruniu liczyłem, że tu przyjedziemy i będzie fajny żużel. Na pewno wpływ na to wszystko ma też to, co się działo w naszej drużynie i jak to wszystko się pokończyło. Pojawiła się niemoc i ogólna niechęć do całej sytuacji. Mamy jeszcze przed sobą mecz o trzecie miejsce i musimy się na niego przygotować. O dzisiejszym meczu trzeba zapomnieć. Pytany o wrażenia z zawodów Janowski odpowiedział krótko: Na pewno jest trochę żalu. Nasza drużyna jest mocno podziurawiona, Tajski kończy sezon. Gleb z jakimiś problemami, nie mamy Maksa. Łatwo nie jest, więc nie ma na pewno powodów do zadowolenia.

Na zakończenie Janowski odniósł się do wielu krytycznych uwag odnośnie wrocławskiego toru: Za każdym razem jeżeli u nas jest za twardo, to nie ma walki. Gdy jest przyczepnie po deszczach, to tor był niebezpieczny, ale deszcz padał chwilę przed zawodami. Po prostu jest to czasami niesmaczne.

Bartosz Zmarzlik nie wypowiadał się na temat toru. Wiedział, że podczas jego nieobecności w Gorzowie trenowali juniorzy oraz Szymon Woźniak. Czyli treningi przed meczem ze Spartą przeprowadzali w deszczu? Cóż…

Skandalem można uznać wypowiedź przed kamerami telewizyjnymi gorzowskiego lekarza zawodów Wojciecha Grabowskiego, po upadku Iversena i Woffindena w dziesiątym biegu (dla przypomnienia dodajmy, iż był to drugi upadek Duńczyka dzień po dniu, w zawodach żużlowych): Na chwilę obecną Iversen ma najprawdopodobniej tylko i wyłącznie stłuczenie żeber po stronie lewej. Jest to bardzo bolesne dla niego. Zobaczymy, jak to się będzie rozwijało. Może po zawodach trzeba będzie pojechać z nim do szpitala zrobić zdjęcie rentgenowskie. Zawodnik w tej chwili jest zdolny do dalszej jazdy. Po chwili lekarz dodał: Gdybym podejrzewał, że faktycznie tutaj jego stan może się znacząco pogorszyć albo jest zły, to moje uprawnienia są takie, że mogę go wykluczyć z jednego biegu czy do końca zawodów. Natomiast w tej chwili nie ma takiej potrzeby. Tymi słowami lekarz zawodów dal zielone światło do dalszych startów w tym meczu poobijanemu N.K. Iversenowi. Tai Woffinden ma najprawdopodobniej złamaną piątą kość śródręcza. Zdecydowanie dalej nie pojedzie. Uda się na badania – zakończył Grabowski.

Blady jak papier Iversen – zdolny do dalszej jazdy!

Niestety wielu „kibiców” żużlowych nie rozumie sensu sportowej walki na torze. Sport żużlowy i same zawody nie mogą być bitwą na śmierć i życie. Zawodnicy chcą brać udział w sportowej rywalizacji fair. Ale jeśli władze żużlowe dopuszczają do takich „widowisk”, to jak tu mówić o czystej, sportowej rywalizacji?

Poniżej prezentujemy statystyki z tego widowiska.

Punktacja:

Moje Bermudy Stal Gorzów – 55 pkt
9. Szymon Woźniak – 11+2 (3,1,2*,3,2*)
10. Bartosz Zmarzlik – 15 (3,3,3,3,3)
11. Niels Kristian Iversen – 2+1 (1,1*,w,-)
12. Anders Thomsen – 11+2 (2,2,3,2*,2*)
13. Jack Holder – 8+1 (u,1,2,2*,3)
14. Wiktor Jasiński – 5+2 (2*,2*,0,1)
15. Rafał Karczmarz – 3 (3,0,0)
16. Kamil Pytlewski – 0 ()

Betard Sparta Wrocław – 34 pkt
1. Maciej Janowski – 9 (2,3,3,0,0,1)
2. Chris Holder – 8+1 (1,2*,1,3,1,0)
3. Przemysław Liszka – 0 (-,-,-,-,-)
4. Max Fricke – 4 (1,0,1,1,1)
5. Tai Woffinden – 10 (3,3,2,2,-)
6. Gleb Czugunow – 0 (w,w2,-)
7. Michał Curzytek – 3+1 (1,0,w,2*,0)
8. Daniel Bewley – 0 (0,0)


Bieg po biegu:
1. (58,25) Woźniak, Janowski, Iversen, Bewley – 4:2 – (4:2)
2. (58,62) Karczmarz, Jasiński, Curzytek, Czugunow (w) – 5:1 – (9:3)
3. (58,40) Woffinden, Thomsen, Ch. Holder, Holder (u) – 2:4 – (11:7)
4. (58,65) Zmarzlik, Jasiński, Fricke, Czugunow (w2)– 5:1 – (16:8)
5. (58,69) Woffinden, Thomsen, Iversen, Fricke – 3:3 – (19:11)
6. (58,99) Janowski, Ch. Holder, Holder, Karczmarz – 1:5 – (20:16)
7. (58,29) Zmarzlik, Woffinden, Woźniak, Curzytek – 4:2 – (24:18)
8. (59,29) Janowski, Holder, Fricke, Jasiński – 2:4 – (26:22)
9. (59,17) Zmarzlik, Woźniak, Ch. Holder, Janowski – 5:1 – (31:23)
10. Thomsen, Woffinden, Curzytek (w), Iversen (w) – 3:2 – (34:25)
11. (59,38) Woźniak, Thomsen, Fricke, Janowski – 5:1 – (39:26)
12. (60,01) Ch. Holder, Curzytek, Jasiński, Karczmarz – 1:5 – (40:31)
13. (59,78) Zmarzlik, Holder, Ch. Holder, Bewley – 5:1 – (45:32)
14. (60,15) Holder, Thomsen, Fricke, Curzytek – 5:1 – (50:33)
15. (60,07) Zmarzlik, Woźniak, Janowski, Ch. Holder – 5:1 – (55:34)

Sędzia: Piotr Lis