Leon Madsen miał być liderem Stelmet Falubazu Zielona Góra i gwarancją powrotu do ekstraligowego topu. Tymczasem po pięciu kolejkach sezonu 2025 Duńczyk zawodzi na całej linii, a cierpliwość do niego tracą już nie tylko kibice, ale też ludzie związani z klubem i całą żużlową Polską.
W meczu przeciwko Pres Grupie Deweloperskiej Toruń (46:44), wygranym przez zielonogórzan, Madsen zdobył zaledwie 6 punktów w czterech startach. Przeziębienie? Takie tłumaczenie nie przekonuje nikogo – od trenera, przez ekspertów, po legendy dyscypliny.
Protasiewicz stracił cierpliwość
Trener Falubazu Piotr Protasiewicz nie owijał w bawełnę, gdy po meczu został zapytany o postawę lidera zespołu:
— Ale co to zmieni? To ja mam wsiąść za niego na motocykl jak jest przeziębiony? Ja nigdy z powodu przeziębienia nie odpuszczałem zawodów. Nie szukałbym usprawiedliwienia przeziębieniem. Dzisiaj w Falubazie byli od niego lepsi i szybsi. Trzeba podnieść głowę, uderzyć się w pierś, zacisnąć tyłek i zabrać się do roboty – powiedział przed kamerą Canal+.
Jan Krzystyniak: „Jeździ makabrycznie!”
Surowo wypowiedział się także Jan Krzystyniak, były reprezentant Polski i wychowanek Falubazu:
— Nie dziwię się Protasiewiczowi, że się zirytował, bo tłumaczenia Madsena są śmieszne. Przed sezonem byłem spokojny o tego zawodnika. Mówiłem, że to będzie najmniejszy problem Falubazu jeśli chodzi o punkty, a tymczasem pomyliłem się w stu procentach. Jeździ makabrycznie i nie kupuję tych tłumaczeń sprzętem czy chorobą.
— Nie wiem na co jeszcze mógłby zwalić. Protasiewicz dobrze powiedział, że on też jeździł z przeziębieniem i nigdy się tym nie tłumaczył. Sam też miałem kiedyś na początku sezonu poważną grypę. Prawie 39 stopni gorączki w nocy przed meczem, a potem wyjechałem na tor i zdobyłem 14 punktów. Niech już Duńczyk nie szuka usprawiedliwień, tylko bierze się za robotę. W meczu z Toruniem warunki pogodowe i torowe były idealne. Żadne przeziębienie nie było w stanie mu przeszkodzić w jeździe.
— Jest druga połowa maja, najwyższy czas, żeby skończyć biadolić i wziąć się do pracy. Dostał od Falubazu kupę pieniędzy, to niech w końcu zacznie punktować i się spłacać.
Marek Cieślak: „Szef płaci, szef wymaga”
Ostre słowa padły również z ust Marka Cieślaka, byłego trenera reprezentacji Polski, który od lat krytykował „cieplarniane warunki” dla Duńczyka w Częstochowie.
— O to apelowałem do pana Świącika. Cały czas powtarzałem mu, że Leon Madsen nie jest jego kolegą. Zresztą żaden żużlowiec nim nie jest. Kubeł zimnej wody na głowę Duńczyka może mu pomóc. Prawda jest taka, że szef płaci, szef wymaga.
— Oczywiście nie widzę winnego w tym, że ktoś chciał go w Falubazie. Przez wiele lat udowodnił, że jest czołowym żużlowcem PGE Ekstraligi. W każdej drużynie byłby mile widziany. Ale ja nigdy nie odpuściłem zawodów z powodu przeziębienia. To nie miało wpływu na jego występ – po prostu inni zawodnicy byli dziś lepsi. Trzeba podnieść głowę, uderzyć się w pierś, zacisnąć zęby i wziąć się do roboty.
Coraz bliżej końca? Madsen pod presją
Nieoficjalnie mówi się, że relacje między Madsenem a Piotrem Protasiewiczem są napięte, a działacze Falubazu zaczęli już rozglądać się za możliwymi wzmocnieniami na sezon 2026. Jeśli Madsen się nie obudzi, jego przygoda z Zieloną Górą może zakończyć się równie szybko, jak się zaczęła.
W przestrzeni publicznej na temat Leona Madsena pojawia się coraz więcej komentarzy w stylu zacytowanym poniżej:
— Jeszcze bym nie dyskutował na temat jego przyszłości w Falubazie. Prawda jest jednak taka, że musi się liczyć z redukcją zarobków. Zielonogórzanie kupili zawodnika na 12 punktów, a nie 5-6. Madsen ma o co walczyć. Jeśli nie odzyska formy, nikt nie spojrzy już na niego jak na byłego wicemistrza świata. Liczyć się będą tylko liczby.
Czas się spłacać
Leon Madsen notuje dziś średnią 1,769 pkt/bieg i zajmuje dopiero 22. miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi. To wynik niegodny zawodnika, który jeszcze niedawno był filarem reprezentacji Danii i postrachem każdego rywala.
W Zielonej Górze już nikt nie zamierza go głaskać po głowie. Szef płaci – szef wymaga. Albo Madsen się przebudzi, albo Falubaz poszuka sobie innego lidera. Czas biegnie, a kredyt zaufania się właśnie kończy.
Zdjęcie: Maciej Trubisz






