Kalendarz żużlowych mistrzostw świata zmienia się w sposób, jakiego dyscyplina dawno nie widziała. Przyszłoroczna edycja Drużynowego Pucharu Świata (SWC), powracającego po przerwie w miejsce formatu Speedway of Nations, zostanie rozegrana według zupełnie nowej logiki czasowej.
Najważniejsza zmiana dotyczy faktu, że pomiędzy pierwszym półfinałem a finałem miną aż cztery miesiące – coś niespotykanego dotychczas w żużlowym kalendarzu, gdzie mistrzowskie imprezy były kumulowane w jednym tygodniu.
Zmiany to efekt decyzji nowego promotora cyklu, którym jest Mayfield Sports Events, kierowane przez Richarda Colemana. To on tłumaczy, dlaczego Drużynowy Puchar Świata po raz pierwszy od dekad będzie rozgrywany w rozciągniętej formule.
Nowy kalendarz, nowa filozofia organizacji
W porównaniu do tego, do czego przyzwyczajeni byli kibice — tygodnia pełnego półfinałów i baraży kończących się wielkim finałem — przyszły rok oznacza odejście od tradycji.
Tak wygląda harmonogram:
- 1 maja – Landshut – pierwszy półfinał DPŚ (dzień przed GP Niemiec)
- 7 sierpnia – Ryga – drugi półfinał (dzień przed GP Łotwy)
- 29 sierpnia – PGE Narodowy w Warszawie – wielki finał
Tym samym rozgrywki zostaną mocno rozłożone w czasie, a każdy półfinał zostanie „podwieszony” pod inny weekend Grand Prix, co nie jest przypadkiem.
Richard Coleman w rozmowie z WP SportoweFakty wyjaśnia, że to celowe i konieczne odejście od przestarzałego modelu.
„Ten sport potrzebuje świeżego spojrzenia” – Richard Coleman wyjaśnia
Oto pełna, nienaruszona wypowiedź promotora:
„Jeśli spojrzymy na inne dyscypliny, to normalne, że kwalifikacje do finału są wcześniej, czasami dużo wcześniej. Nie widzę w tym żadnego problemu. Nie musimy postępować tak, jak do tej pory. Ten sport potrzebuje świeżego spojrzenia.”
W ocenie Colemana żużel przez lata funkcjonował w schemacie, który nie odpowiadał współczesnym realiom sportowym, organizacyjnym i finansowym. Nowy promotor chce wprowadzać rozwiązania, które jego zdaniem są standardem w innych dyscyplinach – cykle rozciągnięte w czasie i powiązane z dużymi wydarzeniami.
Finanse grają główną rolę
Zmiana formatu ma także wymiar ekonomiczny. Jak informował już wcześniej WP SportoweFakty, poprzedni promotor – Warner Bros. Discovery – pod względem finansowym mocno odczuł ciężar organizowania licznych imprez żużlowych, w tym kumulowanych półfinałów, które często świeciły pustkami.
Coleman nie owija w bawełnę. Oto jego druga wypowiedź w całości:
„Proszę spojrzeć na ostatnie skumulowane półfinały imprez. Na trybunach były pustki. Utrzymanie tego wszystkiego w trakcie całego tygodnia jest bardzo kosztowne. O wiele łatwiej jest to zorganizować podczas imprez wspierających, gdzie możemy liczyć na większą publikę, tym bardziej rozgrywając zawody w piątek wieczorem. Były pustki na trybunach, więc zmiana jest zasadna. Jeśli ludzie to krytykują, to uważam, że naprawdę powinni się zastanowić, gdzie jesteśmy jako dyscyplina sportu.”
To najmocniejsze słowa w całej sprawie.
Promotor otwarcie mówi, że dotychczasowy system nie miał sensu ekonomicznego, a pustki na stadonach w półfinałowych tygodniach tylko potwierdzały, że DPŚ potrzebuje rekonstrukcji.
Nowy model DPŚ – co to oznacza dla kibiców?
Przede wszystkim:
1. Więcej czasu na budowanie emocji
Zamiast jednego tygodnia, kibice otrzymają emocje rozłożone w czasie, analiz i oczekiwania na finał.
2. Większe szanse na lepszą frekwencję
Umieszczenie półfinałów przy weekendach Grand Prix ma zwiększyć ruch na stadionach i przyciągnąć kibiców z całego świata.
3. Usprawnienia logistyczne i finansowe
Promotor nie musi utrzymywać wielotygodniowych struktur organizacyjnych – to realna oszczędność.
4. Wielki finał na Narodowym staje się „osobnym wydarzeniem”
Długa przerwa ma podkreślić jego rangę i wzmocnić promocję.
Zmiana jest więc duża, ale – jak zaznacza Coleman – konieczna dla przyszłości dyscypliny.
Czy kibice przyzwyczają się do nowych realiów?
To najważniejsze pytanie. Część fanów przyzwyczaiła się do tradycyjnego tygodnia DPŚ, który często był żużlowym świętem. Inni — szczególnie ci, którzy oglądali puste półfinałowe stadiony — mogą przyznać Colemanowi rację.
Promotor natomiast pozostaje stanowczy:
jego zdaniem żużel musi wyjść poza schemat, jeśli chce się rozwijać i odzyskać stabilność finansową.
Zdjęcie: publiczny FB FIM Speedway Grand Prix






