Wrócili z dalekiej podróży

Pierwszy finał Metalkas 2. Ekstraligi w Bydgoszczy przeszedł do historii jako spotkanie pełne zwrotów akcji. Fogo Unia Leszno przegrywała już czternastoma punktami, by ostatecznie zremisować i wywieźć z gorącego terenu wynik 45:45. Jednym z bohaterów był Janusz Kołodziej, zdobywca 12 punktów i 3 bonusów, który po meczu otwarcie przyznał, jak wielkie emocje mu towarzyszyły.

— „Widać było, że chłopaki tutaj świetnie jeżdżą pod bandą, wiedzą, gdzie jechać i jak być ustawionym na ten tor, no po prostu wszystko. My na początku byliśmy jak dzieci we mgle. Ta linia zewnętrzna później zaczęła nieco zanikać, łapaliśmy przełożenia, nie poddaliśmy się, bo przegrywaliśmy już 14 punktami i udało się zremisować te zawody. Patrząc na to jak przegrywaliśmy to bralibyśmy ten wynik w ciemno i cieszymy się z niego” — mówił po zawodach Kołodziej.

Tor inny niż w rundzie zasadniczej

Tor przy ul. Sportowej tym razem okazał się zupełnie inny niż podczas meczu w fazie zasadniczej. Decydowała jazda pod bandą, a zawodnicy musieli eksperymentować z ustawieniami motocykli.

— „Tak, tor bardzo się różnił względem fazy zasadniczej, ponieważ był inny start, inaczej trzeba było też jechać na łukach. Minimalnie inaczej było z przełożeniami, ale na szczęście nie jakoś znacząco. Tylko czasami, żeby trafić na te skuteczne ustawienia, które są tylko nieco inne od wcześniejszych, to znowu musisz przemielić wszystko dookoła, żeby na to trafić. I dlatego właśnie tego czasu nam trochę brakło, ale i tak jest super, że cało i zdrowo kończymy te zawody i jak dla nas naprawdę z pozytywnym wynikiem” — ocenił Kołodziej.

Nerwy i brak snu

Choć 41-letni żużlowiec ma na koncie ogromne doświadczenie i wiele prestiżowych imprez, przyznał, że przed finałem w Bydgoszczy emocje sięgały zenitu.

— „Nastawienie przed meczem było bardzo nerwowe, bo cały sezon jedziemy i póki co było dobrze, a teraz dwa mecze decydują o tym, jak ten rok się skończy. Za siebie mogę powiedzieć, że byłem bardzo zdenerwowany i od wtorku już nie mogłem spać, więc cieszę się, że dzisiaj może będę spał” — wyznał najskuteczniejszy zawodnik Metalkas 2. Ekstraligi.

Mały detal, wielka różnica

Kołodziej zdradził także kulisy sytuacji z szóstego biegu, gdy zamiast wrócić do parku maszyn, podjechał pod taśmę startową.

— „Po prostu totalnie zepsułem start i byłem ciekaw, co ja zrobiłem, że ten start mi nie wyszedł. Koleina mi powiedziała to co właśnie zepsułem i po prostu potrzebowałem potwierdzenia. Wiadomo, że jeśli mogłem podjechać pod start, to tak zrobiłem. Sędzia mnie nie upomniał, a co nie jest zakazane, to jest dozwolone” — podsumował.

Przed rewanżem w Lesznie

Remis w Bydgoszczy, biorąc pod uwagę przebieg meczu, można uznać za sukces Unii Leszno. W rewanżu na własnym torze to podopieczni Piotra Barona będą faworytem. A Kołodziej podkreśla, że mimo nerwów i trudnych momentów, drużyna zdała egzamin dojrzałości.